Chorał. Reaktywacja

Płyta z chorałem gregoriańskim na kilka tygodni trafiła na szczyt list bestsellerów EMPiK-u, tuż po krąż-kach Dody i zespołu Feel. Czy śpiewu, który kilkadziesiąt lat temu wypełniał nasze kościoły, będziemy mogli słuchać jedynie w sklepach muzycznych?

Ojciec Leon na wędce

Gdzie usłyszymy w Polsce żywy chorał? W klasztorach dominikanów (m.in. w Krakowie i Warszawie), paulinów na Skałce i benedyktynów. To właśnie mnisi z Tyńca zaraz po reformie soborowej przetłumaczyli psalmy na polski. Nieco zmodyfikowali tony gregoriańskie. Do dziś rankiem śpiewają psalmy po polsku, a po południu po łacinie. Te hymny naprawdę porywają. Ojciec Leon Knabit jako młodziutki ksiądz wszedł po raz pierwszy do opactwa na Boże Narodzenie 1951 roku. – Usłyszałem chorał gregoriański i zakochałem się w nim po uszy – opowiada dzisiaj. – Muzyka była wędką, na którą złapał mnie Pan Bóg. Benedyktyni do dziś pielęgnują chorał. Słowa nieszporów płyną po chłodnym, pełnym barokowych figur kościele. „Ciepło śpiewu gregoriańskiego jest pełne surowej powagi. Ukrywa się głęboko pod powierzchnią zwykłego wzruszenia i dlatego nigdy cię nie nuży. Ta muzyka wciąga w głąb, gdzie kołysze cię w skupieniu i pokoju i gdzie odnajdujesz Boga” – pisał w zachwycie Thomas Merton. Miał rację…

Kibole zaniemówili

Tuż po śmierci Jana Pawła II stadion chorzowskiego Ruchu wypełniły po brzegi po raz pierwszy zgodne siły kibiców „Niebieskich”, GKS-u, Górnika, Odry i Piasta. Na trybunach hałas. Gdy nadszedł czas psalmu, ku zaskoczeniu wszystkich chorzowska schola zaczęła śpiewać go na orientalną chorałową nutę. Potężny śpiew. Mocne, męskie głosy. Stadion zamarł w skupieniu. Pieśń przemieniła atmosferę pikniku w liturgiczne święto. – Reakcje na chorał, który śpiewamy od lat, bywały różne – uśmiecha się Sławek Witkowski, kantor z parafii św. Jadwigi w Chorzowie. – Kiedyś po tym, jak zaśpiewaliśmy na Pasterce „Alleluja” na melodię bizantyjską, ktoś powiedział: „żeby mi to było ostatni raz!”. Ale słyszeliśmy też i opinię pewnego organisty: „Chciałbym, byście śpiewali na moim pogrzebie”. Chór prowadzony przez Sławka wykonuje chorał od lat. Nie usłyszymy jednak słodkich, cukierkowych psalmów, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni, ale potężny, surowy, niemal chropowaty śpiew. Hymny zapierają dech w piersiach, budzą z letargu. Czy tak śpiewano przed wiekami chorał? To prawdopodobne. Od lat dowodzi tego Marcel Péres, lider znakomitego Ensemble Organum. Jego płyty z miejsca stają się na Zachodzie bestsellerami. Gdy kiedyś ten zespół śpiewał w Jarosławiu, niektórzy kręcili głowami: A cóż to za arabskie wycia? – Na nas też kiedyś, gdy śpiewaliśmy chorał zaczerpnięty z liturgii bizantyjskiej, wołano „Binladeny” – śmieje się Sławek Witkowski. – Zachowało się nagranie z 1904 roku, z II Kongresu Gregoriańskiego w Rzymie, gdzie śpiewa kilka scholi – zapala się Bornus-Szczyciński. – Jest to bardzo mocny, ostry, miejscami rytmiczny śpiew! Zupełnie inny od sielskich, delikatnych, miękkich melodii, które na co dzień kojarzą się nam z chorałem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Czerwiec 2021
N P W Ś C P S
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Pobieranie... Pobieranie...