Chorał. Reaktywacja

Płyta z chorałem gregoriańskim na kilka tygodni trafiła na szczyt list bestsellerów EMPiK-u, tuż po krąż-kach Dody i zespołu Feel. Czy śpiewu, który kilkadziesiąt lat temu wypełniał nasze kościoły, będziemy mogli słuchać jedynie w sklepach muzycznych?

Dlaczego mamy takie skojarzenia? To efekt reformy dokonanej pod koniec XIX wieku we francuskim benedyktyńskim opactwie Solesmes. – Nie chcę krytykować tej reformy, by przy okazji „nie wylać dziecka z kąpielą” – opowiada Witkowski. – Mnisi z Solesmes zebrali wiele bezcennych rękopisów chorału, niektóre nawet doczekały się wydania. To prawdziwy skarb. A z drugiej strony reforma ukształtowała sztuczny, nigdy wcześniej nie istniejący chorał. Co więcej, uznano, że to jedyny oficjalny kanon śpiewania. Nic dziwnego, że gdy Marcin Bornus-Szczyciński zaczął uczyć dominikanów potężnego śpiewu „z bizantyjskim nerwem”, niektórzy byli święcie oburzeni. – Protest jest wpisany w mój zawód. Jeśli bym nie doprowadzał do protestu, to znaczy, że działam znacznie poniżej możliwości tej muzyki. Ona musi doczekać się sprzeciwu. Nie chciałbym jedynie uszkodzić żywej tradycji. Moje działania nie powinny być rewolucyjne. To raczej powolne odkrywanie tego, jak śpiewano chorał.

Moda na chorał

Moda na chorał zaczyna powracać. Kilkanaście dni temu kilka tysięcy osób śpiewało go w Katowicach na Dniu Wspólnoty Ruchu Światło–Życie. Łacińskiej Mszy uczyli się na letnich oazach. Coraz liczniejsze są warsztaty liturgiczne, których nieodłącznym elementem jest gregoriańska liturgia godzin. Zapytany o przyczyny swej działalności w Polsce, Marcel Péres zażartował: – Przyczyną była różnica w liczbie uczestników liturgii przygotowanej z moim udziałem; w opactwie Sylvanes w południowej Francji wzięły w niej udział 2 osoby, w Krakowie – trzy i pół tysiąca. – Łacina nie jest barierą – uważa Bornus-Szczyciński.

Wymowa nie jest trudna, a poza tym niesamowicie ważny jest przekaz pozasłowny i nawet ludzie znający tylko kilka łacińskich słów lub wyposażeni w tłumaczenie mogą z powodzeniem śpiewać chorał. Nie chodzi przecież o czytanie łacińskich traktatów, ale o kontemplowanie poszczególnych słów czy wersów.

Przed miesiącem widziałem setkę młodych ludzi, którzy na jarosławskim festiwalu „Pieśni naszych korzeni” zerwali się wcześnie rano, by śpiewać gregoriańską jutrznię. Gdyby ktoś powiedział przed dwudziestu laty, że młodzi będą w stanie przez 40 minut wyśpiewać łacińskie wersy, ludzie popukaliby się po głowie. A jednak…

– Ja jestem do tego przyzwyczajony – śmieje się Marcin Bornus-Szczyciński. – To muzyka, która na początku drogi nie jest bardzo trudna. Łatwo się w nią wchodzi. Wierzę, że z czasem wrócimy do chorału. To jest tak świetna muzyka, że nie ma szans, by od niej uciec. Przed nami kilkadziesiąt lat na jej rozwijanie!

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Czerwiec 2021
N P W Ś C P S
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Pobieranie... Pobieranie...