Ranne wstawanie, roraty, postanowienia duże i małe. Wszystko po to, by – zgodnie ze słowami Świętego Pawła – w noc Narodzenia zajaśniał nam Chrystus.
Wezwanie, by uczynić Mu godne mieszkanie dopinguje. Gotowi jesteśmy na wyrzeczenia i ofiary. Na koniec można jedynie klasnąć w dłonie i powiedzieć: zobacz, Panie, co zgotował na Twoje przyjście człowiek przebudzony.
Zróbmy mały eksperyment. Wpisane do wyszukiwarki biblijnej słowo „przebudzenie” daje pięć wyników. Trzy w Psalmach i dwa w księdze Izajasza. Ale cztery z nich są wołaniem człowieka do Boga, a tylko jedno wezwaniem skierowanym do człowieka. Przypatrzymy się.
W czterech pierwszych fragmentach modlący przekonany jest, że Bóg nie widzi grożących Jego ludowi niebezpieczeństw. Podobny jest trochę do proroka Eliasza, ale „w drugą stronę”. O ile ten szydził z fałszywych proroków: „Wołajcie głośniej, bo to bóg! Więc może zamyślony albo zajęty jest, albo udaje się w drogę. Może śpi, więc niech się obudzi! (1 Krl 18,27), tu wołający najwyraźniej przekonany jest, że obietnica: „nie zdrzemnie się ani nie zaśnie Ten, który czuwa nad Izraelem” (Ps 121,4) została odwołana.
Trochę jak w naszym życiu. Przedstawiamy Bogu swoje plany, załamujemy się, gdy nie da się ich zrealizować, niekiedy nasza modlitwa staje się krzykiem rozpaczy, czując się niewysłuchani popadamy w zwątpienie. Raz, drugi, trzeci, czwarty… Do momentu, gdy usłyszymy głos: przebudź się, wyciągnij białą szatę, miasto święte czeka na swoje dzieci, wszystko przygotowane.
Człowiek przebudzony: małe dziecko, przecierające ze zdumienia oczy. Widzące to, co Bóg dlań przygotował. Nawet białą szatę do przywdziania.
Gdy Tobie wydaje się, że Bóg śpi, On w tym czasie przygotowuje dla Ciebie rzeczy nowe.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |