Komentarze biblijne i liturgiczne, propozycje śpiewów, homilie, Biblijne konteksty i inne.
więcej »Dziś świętego Wojciecha... Inne niż w cyklu wielkanocnym czytania. Uderza mnie zwłaszcza to pierwsze, z 1 Listu św. Jana: nie grzeszyć, ale przyznać się do grzechu, wyznać go i dostąpić jego odpuszczenia. To nie sprzeczność? Nie, gdy rozumiemy, że z jednej strony chodzi o szukanie doskonałości (nie grzeszyć), z drugiej o świadomość, że zawsze jakieś resztki zła nawet w najpobożniejszych tkwią, że zawsze będąc dobrym można być lepszym, więc nie powinniśmy uważać, że już jesteśmy idealni i nie potrzebujemy niczego w swojej postawie zmieniać. Zresztą...
Tak to bywa, że uważający się za bliskich już doskonałości muszą nieraz całą swoją drogę do doskonałości powtarzać od początku. Bo łatwo dają się uwieść korzeniowi wszelkiego zła, pysze, która rujnuje wszystko inne...
Ale w tym czytaniu najmocniej brzmi dla mnie stwierdzenie, że Bóg jest światłością, w której nie ma żadnej ciemności.... Światłością, która nie oślepia – chciałoby się dodać – ale która pozwala widzieć wszystko w pełnym blasku. Bóg po prostu jest tak dobry, że nie ma w Nim nawet odrobiny zła. Jest tak święty, że nie ma w Nim najmniejszej cząstki nieświętości...
Chciałbym być jak najbardziej do Niego podobny. Ot, będąc dobry i dla tych, którzy dla mnie są dobrzy i dla tych, którzy dla mnie są źli. Tak, po ludzku to bardzo trudne. Ale gdy wchodzi się w światło Bożej światłości, nawet miłość nieprzyjaciół wydaje się znacznie prostsza.