Wybór

Nędza spotyka się z ogromem łaski: dzięki Duchowi prawdą jest dobra nowina, wolność, przejrzenie. Można uwierzyć albo nie.

Reklama

Ewangelia według świętego Łukasza

Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana. Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.

(Łk 4,16-20)

Wybór

A więc stało się. Obietnica została spełniona. Nie da się tego zapomnieć ani temu zaprzeczyć. Można uwierzyć albo nie.

Jezus, czytając w synagodze słowa odnoszące się do Niego, ogłasza czas miłosierdzia, uzdrowienia uciśnionych w tym, czego najbardziej potrzebują. Mówi słowa doskonale Żydom znane. Oni wiedzą, że to Izajaszowe proroctwo odnosi się do Mesjasza, wyczekiwanego Zbawcy. Bóg zapowiedział i wypełnił – odpowiedzią człowieka może być wiara albo niewiara, tak albo nie.

Oczy wszystkich są utkwione w Tym, którego namaszcza Duch: Jego posłannictwo zostało poświadczone. Nędza spotyka się z ogromem łaski: dzięki Duchowi prawdą jest dobra nowina, wolność, przejrzenie. Można uwierzyć albo nie.

Charakterystyczna jest reakcja obecnych w synagodze. Pozornie nie dzieje się nic dziwnego, skoro Jezus udał się tam „swoim zwyczajem”. Stoi więc przed nimi człowiek im znany, mężczyzna jak inni, krew z ich krwi. Być może mogą spodziewać się nadzwyczajnych znaków, cudów, które podobno czyni. Ale czy warto w to wierzyć? Poczekamy, zobaczymy… Gdybyśmy wyobrazili sobie tę scenę, być może okazałoby się, jak bardzo jesteśmy podobni do tych słuchaczy sprzed wieków. Łatwo oskarżać ich o niezrozumienie i sceptycyzm. Taka postawa wobec Bożego słowa jest jednak i wśród nas tak powszechna, że prawie niezauważalna. Oczekujemy, ale nie spodziewamy się niczego. Zresztą (zbytni) entuzjazm wobec Bożych spraw budzi raczej nasz niepokój niż zazdrość, ostrożność wydaje się głosem rozsądku. A Bóg jakby się tym wcale nie przejmował. Przez cały Adwent Kościół przywołuje zapowiedzi wielkich, nadzwyczajnych dzieł Boga, mówi o tęsknocie i spełnieniu, stopniowo skupiając uwagę na Jezusie, w którym spełniają się proroctwa. Napełniony Duchem dokonuje dzieł Ducha i jest obecny, dostępny dla nas – w tabernakulum, w swoim słowie, sakramentach, siostrach i braciach… Czy odpowiedź wiary to rzeczywiście zbyt wiele? Czy naprawdę warto się jeszcze wstrzymać, zobaczyć najpierw co i jak, powtórzyć kilka religijnych gestów – ale bez decyzji woli, jakby z rozpędu, ot tak…?

Wybór. Mój wybór jest konieczny. I przyznajmy – wiemy doskonale, w jaki sposób to, o czym mówi Izajasz, się dokonało. Za cenę przenajświętszej Krwi. Wybór oznacza chodzenie drogami Ducha wszędzie tam, gdzie nas zaprowadzi. Wybierając – dajemy zgodę i na to. Dajemy zgodę na wszystko. Na wolność: odcięcie się od grzechu, każdego, zawsze. Na przejrzenie: zobaczenie rzeczy takimi, jakie są, świata takim, jaki jest. Na łaskę: możliwość kochania tych, którzy są nam powierzeni. Można uwierzyć. Albo nie.

Jezus mówi sam o sobie. Do nas. Trzymać ten obraz pod powiekami. Zawsze. W chwilach szczęścia i mroku. Adorować.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Styczeń 2018
    N P W Ś C P S
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama