Garść uwag do czytań na II niedzielę zwykłą roku A z cyklu „Biblijne konteksty”.
Intencja dobierającego tekst czytania jest oczywista: pokazać, że Sługa Jahwe ma nie tylko „podźwignąć pokolenia Jakuba i sprowadzić ocalałych z Izraela”, ale być też „światłością dla pogan”, aby Boże zbawienie dotarło „aż po krańce ziemi”. Trudno jednak dociec, dlaczego skoncentrował się akurat na tym elemencie posłannictwa Sługi. Koniecznie trzeba przy tym dodać, że w tekście mamy do czynienia z utrudniająca jego interpretacje glosą (późniejszym dodatkiem). Chodzi o słowa” „tyś moim sługą, (Izraelu)”. To ostatnie słowo wzięte jest w nawias, gdyż prowadzi do sprzeczności: jeśli Sługa Jahwe miałby być Izrael, to trudno zrozumieć dlaczego jego zadaniem miało by być … sprowadzenie ocalałych z Izraela. Tak więc nawias jest tu jak najbardziej na miejscu…
Warto jednak zauważyć, że owa myśl o posłaniu Sługi dla wszystkich narodów to między innymi powód, dla którego chrześcijanie nie odnoszą tego proroctwa do żadnej z historycznych postaci końcówki babilońskiej niewoli Izraela, ale do pojawiającego się na scenie historii kilka wieków później Jezusa. Izrael po niewoli nie tylko nie otworzył się na pogan, ale wręcz zaczął się na nich zamykać. Obecne w nim wcześniej prądy uniwersalistyczne ustąpić miały, zwłaszcza w czasach machabejskich, silnej koncentracji na obronie własnej tożsamości. Jak widać w Ewangeliach, posuniętej czasem aż do pogardy wobec pogan. Gdy czyta się tę pieśń odnosząc jej zapowiedzi do Jezusa, wszystko ładnie się składa w całość.
Szkoda tylko, że czytanie nie obejmuje całej pieśni. Bo zaskakująco trafnie charakteryzuje ona Jezusa. Na przykład bardzo interesująco brzmią słowa: „Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie”. To zapowiedź przygotowań do przyszłej walki. Są miecze, są strzały, ale póki co, schowane. Czy to obraz tego, że Chrystus przyjdzie kiedyś surowo sądzić, ale póki co próbuje po dobroci? Niekoniecznie. Pewnie bardziej o to, że misja Jezusa będzie niespodziewanie mocnym, jakby wręcz podstępnym uderzeniem w religijność Izraela. I tak było: Jezus do góry nogami powywracał to, co różni nauczyciele tamtych czasów tak pięknie już sobie poukładali. Ot, gdy chodzi o drobiazgowe zachowywanie przepisów prawa... Albo ta charakterystyka Sługi: wzgardzony w swojej osobie, budzący odrazę u pogan, niewolnik przemożnych. Tak, Jezus dla ówczesnego establishmentu był nikim. Zwłaszcza gdy Go ukrzyżowano... Ale i tak najpiękniej chyba brzmią słowa określające cel Jego misji: odnowić kraj, rozdzielić spustoszone dziedzictwa, rzec więźniom: "Wyjdźcie na wolność!" marniejącym w ciemnościach: "Ukażcie się!"… Odnowić, naprawić, wprowadzić sensowny ład...
Kiedy niby zna się życie Jezusa, brzmi to jak truizm. Ale prawdą jest, że Bóg chcąc zbawić świat nie postawił na potęgę i moc, ale uniżenie i wzgardę. Ważny przyczynek do rozmyślań nad naszą obecnością w dzisiejszym świecie.
A następujący po czytaniu psalm to pieśń pochwalna posłuszeństwa wobec Boga, które znaczy więcej niż przeróżne formy kultu.
2. Kontekst drugiego czytania 1 Kor 1,1-3
Paweł, z woli Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa, i Sostenes, brat, do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana. Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa.
Czytanie to, będące początkiem 1. listu św. Pawła do Koryntian, jest jasne i nie wymaga właściwie jakiegoś komentarza. Pytanie tylko, jak wiąże się z pozostałymi? Ano Paweł pisze do Koryntian. To chrześcijanie pochodzący z pogaństwa. Czyli to ilustracja prawdy, że Sługa Jahwe – Syn Boży Jezus Chrystus, przynosi ocalenie nie tylko Izraelowi, ale wszystkim ludom ziemi.
Nie wymaga komentarza, ale... warto chyba jednak zwrócić uwagę: Paweł pisze ten list z powodu nieporządków, jakie pojawiły się w gminie w Koryncie. A pisze jak do świętych "którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie", "powołani do świętości" razem z innymi... Bo taka prawda: nie jest tak, że świętość to coś prawie nieosiągalnego, dla wybranych; my już jesteśmy święci, Bo Bóg już nas uświęcił - choćby w chrzcie - ale mamy w tej świętości wzrastać...
Co jeszcze? Drobiazg: Paweł pisze "do Kościoła Bożego". Warto pamiętać: Kościół jest Boży, nie człowieka. Nikt nie powinien tego Kościoła dla jakichś swoich celów. I choć powinniśmy wiele dla Jego dobra pracować, ostatecznie to On, nie nasza praca, daje wzrost...
No i jeszcze jeden drobiazg: Paweł życzy Koryntianom łaski i pokoju od Boga, naszego Ojca, i Pana, Jezusa Chrystusa. Bóg daje łaskę i pokój, których świat dać nie może.... Łaskę działającą więcej niż wytężona ludzka praca; pokój, który więcej znaczy niż ten, który może dać człowiek, bo jakoś płynący nie z tego, co zewnętrzne, ale z serca....
Jeszcze jedno w tych paru zdaniach zastanawia: list piszą Apostoł i brat; Paweł i Sostenes. Piękny przykład doceniania tych, którzy żadnym zaszczytnym powołaniem wykazać się nie mogą, ale też pracują dla Bożej sprawy...
3. Kontekst Ewangelii J 1,29-34
Ewangelię świętego Jana rozpoczyna znany prolog. „Na początku było Słowo (….). Ukazuje on osobę i dzieło Jezusa. Odwieczny Syn Boży stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Skąd niby o tym wiadomo? Ewangelista Jan na potwierdzenie prawdziwości tych słów przyzywa postać swego imiennika, Jana Chrzciciela. Tuż po owym prologu następuje scena, w której wysłannicy kapłanów pytają Jana, czy przypadkiem nie jest Mesjaszem. Jan wyznaje, że nim nie jest. Następnego jednak dnia widzi nadchodzącego Jezusa. I składa świadectwo, że to On, Jezus, jest tym, którego Żydzi oczekują. Tę właśnie scenę przypomina Ewangelia tej niedzieli.
Kontekst wskazuje więc na to, co wydaje się oczywiste i bez tych rozważań ;): że należy ją rozumieć w pierwszym rzędzie jako potwierdzenie posłannictwa Jezusa.
Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: «Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi».
Jan dał takie świadectwo: « Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: «Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym».
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |