Jak to życie...

Jakoś tak w naszym życiu najważniejsze to mieć, być, bywać. W końcu życie trwa krótko, więc pełnymi garściami brać, korzystać czerpać, póki jesteśmy w stanie. Chyba jednak to nie tak, nie po chrześcijańsku, nawet nie po ludzku? A może to właściwa postawa, życiowa i pozwalająca nam żyć tak, jak to sobie sami wymyśliliśmy?

To, że zostaliśmy ochrzczeni, to nie tyle nasza zasługa, co naszych przodków, rodziców, dziadków etc. To oni żyjąc w wierze chcieli, byśmy kultywowali ich wiarę. Ale w XXI wieku, z wszystkimi możliwościami tego wieku, bez tradycji, musimy przecież żyć po swojemu, walczyć o byt, starać się o pracę, która pozwoli zabezpieczyć spokojne życie naszym zstępnym – dzieciom, wnukom. Wiara? Owszem, przecież chodzimy do kościoła, czasami też pomodlimy się jak nakazuje nam reguła wiary, ale moment, mamy przecież własne życie, Bóg jest tam wysoko na górze i nie dotrze do każdej osoby.

To nasza wiara? A może to nasze postrzeganie wiary? Interpretujemy ją po swojemu, tak jak nam to wygodne, jak nam pasuje, przecież sam Chrystus powiedział, że mamy oddać Bogu co boskie, a cezarowi co cezara, więc robimy dobrze. Czy to, że sami dostosowujemy wiarę do naszego ciężkiego życia, to źle? A ci którzy nie wierzą? Czasami to lepsi ludzie od nas, krzywdy nikomu nie robią, żyją dobrze i nawet im się nieźle powodzi.

Święty Paweł (jako Szaweł), mógłby się początkowo pod tym podpisać w ciemno. Do czasu... ale przejrzał, a raczej zaniewidział, by potem przejrzeć i zmienić swoje poglądy o 180 stopni. Jedno spotkanie pozwoliło mu dojrzeć to, czego my czasami nie potrafimy zobaczyć przez całe życie. A takich zdarzeń do przeżycia mamy mnóstwo. Choroby, wypadki, problemy z dziećmi, z przyjaciółmi, którzy nagle przestają nimi być, odejścia. Czy ich następstwem jest nasze „przejrzenie”? A może ich nie dostrzegamy? Ktoś powie, że nagłe zdarzenia powodują takie zmiany i będzie miał po części rację, ale tylko po części, bo tak do końca nigdy nie będzie wiedział, jak to właściwie jest z naszą wiarą, słuchaniem Słów Bożych. A jest czego słuchać, bo mimo upływu lat przypowieści, słowa są ciągle aktualne, ciągle nas pobudzają do działania i prowadzą właściwą drogą.

Pismo święte nie każe nam rezygnować z wszystkich dobrodziejstw cywilizacji, wręcz przypuszczam, że gdyby Jezus i Apostołowie żyli w dzisiejszych czasach, to równie przykładnie korzystaliby z wszystkich nowinek, urządzeń i mediów. Więc o co chodzi? Ano o zdrowe i pożyteczne używanie życia, o rozsądne korzystanie z techniki, abyśmy nie stali się niewolnikami życia, a jego użytkownikami. Korzystajmy z dobrodziejstw dla naszego pożytku, dla naszego wzrostu intelektualnego i fizycznego, bo każdy nasz sukces cieszy Pana. Rozwijając swoje możliwości realizujemy Plan Boży, ciesząc tym Boga, siebie samych i naszych bliskich, a równocześnie wzrastamy przez to w wierze.

Nie jest to rozważanie o talentach, chociaż i do tej przypowieści można by nawiązać, nie jest to też katecheza o braku czy wzroście wiary, lecz próba spojrzenia na własne myśli z punktu widzenia praktyk, wiary, wreszcie naszej historii, historii rodzaju ludzkiego.

Święty Paweł musiał się zmagać z podobnymi problemami i dlatego słowa, napisane przez niego prawie 2000 lat temu, są nadal aktualne i mogą stanowić swoiste podsumowanie tego rozważania: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.” (Tes 5,19-22).

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Sierpień 2018
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
Pobieranie...