Tam, gdzie powstają baranki...

Ubieramy długie białe fartuchy i idziemy korytarzem wyłożonym białymi kafelkami. Za drzwiami duża, wykafelkowana sala, szum taśmy i kilka pań trzymających w rękach tekturowe pudełeczka. – To tutaj? – pytam. – Nie, tu powstają ptasie mleczka – mówi Aleksandra Adamczyk z firmy "Mirana". – Baranki robimy gdzie indziej.

Kręcona czy dmuchana?
Wchodzimy do innego, mniejszego pomieszczenia. Pod ścianą leży sterta plastikowych skrzynek. W środku kryją formy w charakterystycznym kształcie połowy sylwetki baranka leżącego na podkurczonych nogach. W rogu potężna maszyna z ogromnym lejkiem. Jeden z pracowników otwiera skrzynkę, każdą formę wykłada folią i podsuwa skrzynkę pod lejek. Gorąca czekolada wlewa się małym strumieniem. Drugi pracownik zamyka skrzynkę. Połówki baranków łączą się. Teraz musi położyć skrzynkę metalową, namagnesowaną częścią na wielkim magnesie przymocowanym do stołu ustawionego obok. Magnes ze skrzynką zaczyna szybko wirować. – Baranki są zrobione z pustej w środku czekolady. Nazywamy to czekoladą dmuchaną, ale tak naprawdę powinno się ją nazywać kręconą. Czekolada podczas wirowania osadza się na ściankach form. Jednocześnie spada jej temperatura i zastyga w tej postaci – wyjaśnia Aleksandra Adamczyk.
Potem trzeci pracownik niesie skrzynkę z barankami do kolejnej maszyny. Tam dokładnie łączy brzegi folii, żeby opakowanie baranka było trwałe. W kącie leży sterta gotowych baranków. Wkrótce wyjadą do hurtowni i sklepów.
Po chwili wchodzimy do innego pomieszczenia. Przy wejściu uderza nas fala gorącego powietrza, mimo że maszyny w tej chwili nie pracują. Patrzę na termometr: 36 stopni. – Kiedy robi się czekoladę jest jeszcze goręcej – zapewnia Grzegorz Barszcz. Z ogromnych kadzi, w których powstaje czekolada, płynie ona rurami do innych sal.

Baranek "za polanie"
Jesteśmy w Gorzyczkach, małej miejscowości na Śląsku, położonej blisko granicy z Czechami. Istniejąca tam od 1983 roku firma "Mirama" od kilku lat robi baranki i kurczaki z czekolady dmuchanej oraz lizaki w kształcie zajączka z czekolady pełnej.
Dawniej baranki robiło się z ciasta albo cukru. Na początku lat dziewięćdziesiątych w sklepach pojawiły się jednak czekoladowe, produkowane w Niemczech. Szybko zastąpiły te tradycyjne. Po kilku latach polskie fabryki zaczęły również produkować wielkanocne słodycze.
- Szczególnie na Śląsku ludzie chętnie kupują takie słodycze. W Poniedziałek Wielkanocny wręczają je przychodzącym do domu dzieciom polewającym gospodynię wodą, jako tzw. "za polanie" – opowiada Grzegorz Barszcz. – W sumie produkujemy dziesiątki tysięcy słodyczy o "wielkanocnym" kształcie lub w "wielkanocnych" opakowaniach.

Średniowieczna tradycja
Zwyczaj święcenia baranka wielkanocnego, jako symbolu Jezusa Zmartwychwstałego, sięga VII wieku. Ustawianie baranka na stole wielkanocnym wprowadził natomiast w XIV wieku papież Urban V. Przyświecał mu jeden cel: aby wierni ucztując, nie zapomnieli o najważniejszym przesłaniu tego święta. W Polsce baranek wielkanocny pojawił się prawdopodobnie w XVII wieku. Początkowo robiono je z masła, wyciskając je w drewnianej formie. Potem wypiekano je z ciasta włożonego do żeliwnej foremki. Obecnie stawiane na stole baranki wielkanocne są zrobione najczęściej z masy cukrowej, czasem z czekolady. Niektórzy stawiają na stole baranki wielkanocne gipsowe, porcelanowe, szklane, gliniane, plastikowe, a nawet zrobione z owczej wełny.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...