Apostoł miłosierdzia

"Przemoc i gwałt sieją nienawiść i potem zbiera się tego owoce, miłosierdzie zasiewa w ludziach pokój, ale nie jest to pokój tego świata, lecz Pokój prawdziwy, którym tylko wiara w Jezusa Chrystusa może nas obdarzyć."


Wielu ludzi dobrze znało jego sposoby pełnienia miłosierdzia; jeszcze za życia Pier Giorgia tak pisze o nim w swoim dzienniku Angiolo Gambaro:

W moim życiu nigdy nie miałem sposobności doznawania tak głębokich wzruszeń jak te, które zawdzięczam Pier Giorgiowi. Myślę, że w obecnych czasach bardzo duże znaczenie ma taki wzór prawdziwej cnoty, jaki on nam daje. Przesuwa się koło nas cicho, dyskretnie, nie oczekując pochwały, dając ubogiemu chleb i swoje serce, sierocie serdeczną pieszczotę, starcowi promienny uśmiech, choremu troskliwą pomoc. W jego misji jest coś heroicznego: odchodzi niemal od rodzinnego domu, jego wygód, zaspokojenia wszelkich potrzeb materialnych, od przyjemności i rozrywek, ucząc nas siły ducha, wytrwałości, energii, odwagi, ofiarności. Nie dba o wspaniałe możliwości, jakie daje mu pozycja jego rodziny w świecie, i nie waha się wnosić swego ewangelicznego ducha wyrzeczenia i ubóstwa w to życie, które człowiek uczynił czymś podobnym do uczty dzikusów, gdzie biesiadnicy wydzierają sobie nawzajem jadło, zamiast je sobie podawać.
W obliczu jego wielkodusznej działalności, gorącej i czystej wiary, skromności i niewyczerpanej pogody ogarnia człowieka wzruszenie. Dzisiejszego wieczoru, kiedy zetknąłem się z jego płomiennym i udzielającym zapałem do chrześcijańskiego działania, czułem się do głębi wzruszony.


Podczas jednego z ostatnich spotkań mojego brata z Emilio Zanzim - w marcu 1925 roku -jeszcze raz dało znać o sobie jego głębokie poczucie sprawiedliwości. Pier Giorgio poszedł do niego do redakcji „Corriere" z prośbą o niezamieszczanie w kronice sądowej notatki dotyczącej pewnego młodzieńca. Przyszedł do niego, ponieważ wiedział, że jest znajomym zmartwionej rodziny. Emilio Zanzi, zanim jeszcze zaprowadził go do redaktora naczelnego, powiedział mu z uśmiechem na ustach: „Drogi Frassati, ten młodzieniec nie zasługuje na zbytnie względy. Ma na sumieniu wiele ciemnych sprawek. Te same gazety, które z taką łatwością publikują tyle różnych wiadomości i które nieraz w okrutny sposób występują przeciwko ubogim rodzinom, równie łatwo, niestety, potrafią tuszować występki tych tak zwanych «ogólnie szanowanych osób»". - „Tak, wiem o tym bardzo dobrze!... - odparł Pier Giorgio. -Dlatego ja, zanim udałem się do ciebie, by wstawić się za nim, upewniłem się, czy jego rodzina naprawiła wyrządzone szkody. I rzeczywiście, spłaciła długi i wyrównała inne straty spowodowane przez tego nieszczęśnika. Gdyby tego nie zrobiła, nie zająłbym się tą sprawą: miłość bliźniego nie da się bowiem oddzielić od sprawiedliwości".

Carlo Florio, jeden z towarzyszy, tak opowiada o miłosierdziu Pier Giorgia:

Chodziłem na zebrania Konferencji św. Wincentego bardziej przez tradycję rodzinną niż z przekonania; Pier Giorgio musiał to wyczuć i sam nauczył mnie czynnego miłosierdzia. Co prawda, nie ukrywałem przed nim swoich oporów i bezradności. Pytałem go na przykład, jak mu się udaje wchodzić radośnie do domu, w którym wita człowieka smrodliwy zapach. „Jak potrafisz przezwyciężyć wstręt?" A on odpowiedział mi: „Przede wszystkim nie zapominaj nigdy, że nawet jeśli dom jest brudny, wchodząc tam przybliżasz się do Chrystusa. Pamiętaj, co powiedział Pan: «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili». - I mówił dalej: - Widzę wokół chorego, nieszczęśliwego nędzarza szczególne światło, którego my nie mamy".
Patrzyłem na niego zdumiony, ale ujęty serdecznością, z jaką odnosił się do wszystkich, a w szczególności do chorych. Czasem wydawało mi się niesłuszne, żeby tacy jak my musieli się wdrapywać na piąte piętro, by znaleźć tam tylko nędzę i brud. A on mówił: „Pamiętaj zawsze, żeby razem z jałmużną dać też słowa wiary chrześcijańskiej, natchnąć ufnością i odwagą, zanosić ubogiemu jałmużnę z uczuciem ciepła".
Kiedyś dyskutowaliśmy na ten temat na dziedzińcu arcybiskupstwa i w końcu zadałem mu pytanie: „Czy nie myślisz, że w tym twoim ideale życia jest trochę fantazji?"
Za całą odpowiedź trącił mnie w ramię mówiąc: „Coś ty!", ze spojrzeniem, które nie dopuszczało żadnej repliki. A w związku z Listem św. Pawła do Koryntian spytałem go, czy taką właśnie wyznaje wiarę, przejawiającą się w miłosierdziu, na co odpowiedział mi: „Czymże byłaby wiara, gdybyśmy jej nie ucieleśniali w miłosierdziu?"



Tekst pochodzi z: Luciana Frassati, Puer Georgio Frassati – człowiek ośmiu błogosławieństw, Warszawa 1999, s. 192-198
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Lipiec 2022
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama