Czytam, co przydarzyło się idącym do grobu Jezusa kobietom w poranek zmartwychwstania: „A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!». One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą»”.
Spotkać Żyjącego. I to w sytuacji, gdy wybrały się, by namaścić ciało Zmarłego. Niesamowita odmiana przeżyć. A konsekwencje? Tego w owym momencie wybuchu radości raczej nie były w stanie przewidzieć.
Pusty grób Jezusa wszystko zmienił. W ich życiu może od strony zewnętrznej mniej niż w życiu Apostołów. Ale w ich sercach, w ich głowach, w ich nadziei...
Chciałbym, by i po mnie było widać, że jestem przemieniony. By ludzie patrząc na mnie widzieli świadka Chrystusowego zmartwychwstania. Człowieka, który w swój system wartości na serio wkalkulował wielką nadzieję na życie wieczne.
Ja pokażę. Ale co? Wielkie dzieła to raczej nie wynik ludzkiego wysiłku, ale Bożej laski.
Bóg okazuje cierpliwość, nie jest pamiętliwy ani mściwy i nie męczy się przebaczeniem.
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.
Dodaj swój komentarz »