Garść uwag do czytań na święto Ofiarowania Pańskiego z cyklu „Biblijne konteksty”.
5. W praktyce
- Czy piekło nie będzie puste? Tak radykalnie chrześcijanie raczej dziś nie pytają. Pewnie jednak wielu zastanawia się, czy ma sens się starać, skoro wystarczy w ostatniej chwili życia naprawdę żałować i wszystkie nieprawości zostaną człowiekowi odpuszczone. Ha: czy człowiek, który nie widział w złu nic złego, całe życie kochał zło i je wybierał, będzie w stanie w ostatniej chwili życia szczerze tego czynionego zła żałować? Jakimś cudem chyba tylko. Tak, dzisiejsze czytania każą pamiętać, że rzeczywiście czeka nas wszystkich sąd. A Jezus ciągle jest tym, przez którego – jak zapowiadał starzec Symeon – wielu powstaje, ale i wielu upada...
- Jeśli Jezus dokonał sądu nad światem przez swoją śmierć; dokładniej: przez wierność Bogu aż do śmierci... Może my też sądzimy ten świat nie wtedy, gdy udaje nam się wprowadzić jakieś dobre i sprawiedliwe prawo, ale gdy dla wierności Bogu dajemy się pokroić? Gdy z nas szydzą, gdy nas fałszywie oskarżają, ale jesteśmy wierni, może w oczach Bożych osiągamy więcej, niż gdy może i wygrywamy, ale za cenę stosowania metod wrogów Ewangelii? To nie problem teoretyczny. Chrześcijanie w Polsce nie biją swoich przeciwników. Ale czasem język, jakiego w sporach używają, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia.
- Symeon mówi, że gdy ujrzał Jezusa, zbawienie przygotowane przez Boga ludziom, może już odejść z tego świata w pokoju. Niepokoiło go, że Boża obietnica jeszcze się nie spełniła. Hm. Czy nas niepokoi, jeśli sprawy na tym świecie zdają się nie iść po myśli Bożej? Nie chodzi o to, że nie idą: Bóg trzyma rękę na pulsie, wie co robi. Ale patrząc czysto po ludzku, gdy wydaje się, ze jest inaczej, to czy to nas niepokoi? Dobrze, jeśli ten nasz spokój w obliczu szerzenia się niewiary wynika z przekonania, że Bóg czuwa. Gorzej, gdy jest to nam obojętne...