14. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Na co ja tu siedzę? (Ez 2,2-5; Ps 123; 2 Kor 12,,7-10; Łk 4,18; Mk 6,1-6)

Nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek jest dla nich dobry czas. Ale mam wrażenie, że aktualne czasy nie są dla nich dobre. Dla proroków.

Dzisiejszy świat nie lubi proroków. Nie lubi ludzi ideowych. Takich, którzy mają jakieś zasady i się ich trzymają. Takich, którzy nie zgadzają się na stawianie wszystkiego pod znakiem zapytania. Takich, którzy twierdzą, że jest jedna, niepodważalna i w dodatku nie pochodząca z tej ziemi prawda.

Ludzie nie chcą dzisiaj słuchać proroków. Tych prawdziwych. Fałszywych słuchają z zapartym tchem. Jak zawsze. Im bardziej fałszywy prorok, tym ma większe powodzenie. I większą kasę.

Prawdziwy prorok, czyli faktyczny świadek Boga, ma ciężko...

Dobrze mi idzie to użalanie się, bo użalam się i rozczulam nad sobą. Nad własnym losem niechcianego proroka. Tak właśnie się czuję - jak niechciany prorok. Świat nie chce mojej chrześcijańskiej wiary. To po co mam wierzyć? Mało tego. Po co mam zgodnie z tą wiarą żyć i tego nie ukrywać?

„A oni czy usłuchają, czy nie, są bowiem ludem opornym, przecież będą wiedzieli, że prorok jest wśród nich” - powiedział Bóg powołując proroka Ezechiela. Dobre. Prorok przede wszystkim ma być. Żeby wiedzieli, że jest wśród nich.

Teraz rozumiem. Mam być, żeby wiedzieli, że są wśród nich chrześcijanie. Tacy, którzy nie tylko wierzą w Chrystusa, ale traktują na serio wszystko, co On zrobił i powiedział.

No to jestem.


Przynęcić niewierną (Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145; 2 Tm 1,10b; Mt 9,18-26)

Wielu ludziom wydaje się oczywiste, że zdrada jednego z małżonków musi być końcem związku. A to przecież nie tak. Przecież zdrada jednej strony nie przekreśla miłości drugiej strony. Przecież zawierając małżeństwo nie ślubuje się miłości pod warunkiem, że ta druga osoba nie zdradzi. Ślubuje się miłość na zawsze i bezwarunkowo.

Relacje Boga do ludzi i ludzi do Boga w Piśmie Świętym często są porównywane do małżeństwa. Do trudnego małżeństwa. Gdyby Bóg myślał tak, jak ludzie, powinien zlikwidować rodzaj ludzki już po grzechu pierworodnym. Nie zrobił tego.

Mój grzech jest zdradą miłości Boga. A jednak Bóg nie mówi mi „Spadaj”. Robi coś zadziwiającego. Zabiega o mnie. Próbuje mnie zdobyć na nowo. To tak, jakby mąż, którego zdradziła żona, posyłał jej kwiaty. Normalnie szok.


Postukaj się (Prz 2,1-9; Ps 34; Mt 19,29; Mt 19,27-29)

Jednym z moich ulubionych emotikonów jest ten, w którym żółty kulkowaty ludek wali się młotkiem w głowę. Tylko czego on się przy tym śmieje? Powinien mieć minę co najmniej zafrasowaną. Taką jak ten z nierównymi oczami. No bo skoro się tłucze młotkiem w głowę, to znaczy, że zrozumiał, że w jakiejś kwestii postąpił nieroztropnie.

Lubię tego emotikona, bo oddaje stan, w którym się często znajduję. Robię coś, robię, męczę się, wysilam, w przekonaniu, że postępuję jak należy, aż nagle uświadamiam sobie, że robię głupio. Bo po swojemu, nie po Bożemu.

„Jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów, to bojaźń Pana zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga” - zapewnia Księga Przysłów.

Ale dlaczego to takie trudne - wezwać rozsądek? Tego nie rozumiem. Stukam się i stukam w tę moją głowę. Ale coś mi się wydaje, że samo stukanie, to za mało.


Oset na ołtarzu (Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105; Mk 1,15 Mt 10,1-7 (z dnia) lub Iz 52,7-10 albo 1 Tes 2,2b-8; Ps 96; J 15,16; J 15,9-17)

Czy czekają nas puste kościoły?

Z okazji papieskiej pielgrzymki do Hiszpanii można było przeczytać alarmistyczne teksty o tym, jak ten do niedawna sztandarowy katolicki kraj gwałtownie się laicyzuje, jak w rekordowym tempie prawodawstwo przekształcane jest w system zarządzeń, których główną zasadą wydaje się podważanie i odrzucanie wszystkie, co chrześcijańskie, jak ludzie przestają chodzić na msze...

Niektórzy opisywali to z satysfakcją, inni raczej w zamiarze przestrogi, że „i w Polsce tak się to może rozwinąć”.

Może. Dobrobyt jest groźny. Gdy nam źle, łatwiej sobie przypominamy o Bogu. Gdy jest nam dobrze (a jednak coraz większej liczbie ludzi jest u nas jako tako dobrze), zaczynamy sami sobie przypisywać ten stan. Hipermarket staje się naszą świątynią, a grill ołtarzem.

„Ciernie i osty wyrosną na ich ołtarzach” - przestrzegał prorok Ozeasz. I dodał: „Nadszedł czas, by szukać Pana”.

To głupie, że musi mi być źle, żeby zacząć szukać Boga. Ale lepiej tak, niż gdyby na zawsze zrezygnować z Jego szukania.


Nie człowiek (Oz 11,1.3-4.8c-9; Ps 80; Mk 1,15; Mt 10,7-15 (z dnia) lub Syr 2,7-11; Ps 1; Mt 6,33; Mt 6,1.5-8)

Często łapię się na tym, że przypisuję Bogu typowo ludzkie motywacje, typowo ludzki sposób postrzegania świata, typowo ludzką logikę. „Psychologizuję”, próbując przewidzieć „reakcję” Boga na takie czy inne moje zachowanie, na takie czy inne argumenty używane przeze mnie w modlitwie, którą niejednokrotnie sprowadzam do niemal biznesowych negocjacji.

Dlaczego odzieram Boga z jego boskości? Dlaczego bezczelnie wykorzystuję fakt Wcielenia Bożego Syna, żeby traktować Boga jak kumpla, którego trzeba jakoś wykolegować albo jak przeciwnika, którego trzeba zręcznym manewrem pokonać?

Za wszelką cenę próbuję zmusić samego Boga do „partnerstwa”. Odrzucam Jego boski autorytet. Podważam jego nieomylność. Imputuję Mu niskie pobudki.

„Bogiem jestem, nie człowiekiem” - przypomina Bóg przez usta proroka Ozeasza. To znaczy „patrzę na wszystko z Bożej, a nie z ludzkiej perspektywy”.

Nie jest łatwo zrezygnować z „boga” wykreowanego na własny obraz i podobieństwo. Nie jest łatwo uznać, że Jest naprawdę Bogiem.


Potknięcie (Oz 14,2-10; Ps 51; J 14,26; Mt 10,16-23)

Idę sobie pewnym krokiem. Rozglądam się, spoglądam na innych z wyższością kogoś, kto potrafi sobie poradzić z życiem, ze światem, z ludźmi. Nagle czuję, że czubkiem buta zahaczam o wystający kamień, a może płytkę chodnikową (nie wiem, nie patrzę pod nogi) i fik, kopyrt, bęc. Leżę. Niektórzy się ze mnie śmieją, ktoś próbuje pomóc wstać.

Często mam wrażenie, że moje życie to pasmo potknięć. Tak bardzo chcę się zaliczać do ludzi sukcesu, udaje mi się czasem to czy tamto, ale jednak co chwilę się potykam i padam na nos. Poobijane kolana, pokaleczone łokcie, podrapane czoło.

Najbardziej się dziwię, że zdarzają mi się potknięcia na zupełnie równej, bezpiecznej drodze, którą znam od lat. Dlaczego?

„Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pana są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy” - twierdzi prorok Ozeasz.

A, w tym rzecz...


Węgiel z ołtarza (Iz 6,1-8; Ps 93; 1 P 4,14; Mt 10,24-33 (z dnia) lub Ef 3,14-19; Ps 103; Mt 23,9a.10b; Mt 23,8-12)

Wydaje nam się, że to nic takiego, stanąć przed Bogiem, ujrzeć Go takim, jakim jest, twarzą w twarz. Ale gdy nagle Bóg staje na naszej drodze, gdy uświadamiamy sobie Jego obecność, wpadamy w panikę. Bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, grzesznymi, słabymi, skoncentrowanymi na tym, co przyziemne, doczesne, ludzkie. Odkrywamy swoją niegodność i małość.

Izajasz też wpadł w panikę, gdy w ujrzał samego Boga na tronie chwały. „Biada mi. Jestem zgubiony. Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów”.

Ciekawe, to co się potem stało. Bóg nie odwołał się do pobłażliwości, nie powiedział „Nie przejmuj się, nie ma sprawy”. Nie. Posłał anioła, który węglem wziętym z ołtarza oczyścił wargi proroka.

Bóg nie udaje, że jesteśmy Mu równi. Potwierdza konieczność oczyszczenia. To oczyszczenie pochodzi od Niego.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...