Prawość nakazuje wskazać drogę grzesznikom. Co za prawidłowość! Nędza domagająca się pomocy od tego, co sprawiedliwe – czy nie budzi się tu, tu właśnie, nasz sprzeciw, nasz słuszny gniew?
Ile razy mam przebaczać? Zauważmy, że to pytanie nie pada z ust Boga. Kiedy stajemy przed Nim jako grzesznik – On o to nie pyta. To tylko my przeliczamy, ważymy, analizujemy za i przeciw. Dlatego bycie w potrzebie, doświadczenie własnej nędzy wymaga zmiany perspektywy. Z naszej, ludzkiej, na Bożą.
To, że po grzechu możemy wstać, iść – nie jest łatwe. Czasem chciałoby się powiedzieć: koniec, już się nie da. Przestać cokolwiek robić, odciąć się. Przebaczenie jest wymagające.