Przyzwyczailiśmy się już, że trzeba się jakoś prezentować. Postawa wyprostowana, życzliwa/kamienna twarz, pewność ruchów, mocny uścisk dłoni. Cały PR codziennego życia, sukcesów, relacji. A tutaj, przeciwnie: jakby całkowite odsłonięcie. Widok wprost na słabości, ogłaszanie własnych win, słabość kończyn, wzrok spuszczony. Celnik w przedsionku to nie jest miły widok, wolelibyśmy uniknąć, tym bardziej że ten człowiek ma o czym mówić.
My także mamy. Rzecz w tym, że my także mamy.
Prośba o przebaczenie nie bierze się znikąd. Nie jest na pokaz. Obiektywnie istniejące zło, które nas zagarnia, niszczy – zostaje tu nazwane, dostrzeżone. Tu jest początek nawrócenia.