Refleksja na dziś - 14. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Nie w potędze i sile (Za 9,9–10; Ps 145,1–2.8–9.10–11.13cd–14; Rz 8,9.11–13; Mt 11,25; Mt 11,25–30)

Władza? Pieniądze? Znajomości? Układy? To wszystko zdaje się liczyć. Pomaga. Jeśli nie w otwartych wojnach, to w przepychankach. „Ja Ci jeszcze pokażę”, „nie wiesz z kim rozmawiasz”... A co ma zrobić ten, kto ich nie ma?

Nic. Bo to bez znaczenia. Czytam proroka Zachariasza, który zapowiada przyjście Boga: „Pokorny jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. On zniszczy rydwany w Efraimie i konie w Jeruzalem, łuk wojenny strzaska w kawałki, pokój ludom obwieści”. Przecież Bóg jednym słowem może nam odebrać nasze zabawki: znajomości, układy, pieniądze, władzę. Dla Niego to żaden problem…

Można życie traktować jak wielką grę. Tyle że w ostatecznym rozrachunku nie jestem w stanie jej wygrać. Choćbym nie wiadomo jak mądrym i roztropnym był graczem, kiedyś i tak zaniosą mnie na cmentarz. Tak naprawdę warto jedynie wziąć udział w budowaniu Bożego Królestwa; stanąć po stronie tych, którzy naśladując Boga wybrali łagodność i pokorę serca…


Na pustynię po miłość (Oz 2,16.17b-18.21-22; Ps 145,2-3.4-5.6-7.8-9, 2 Tm 1,10b; Mt 9,18-26)

„Chcę przynęcić niewierną oblubienicę, na pustynię ją wyprowadzić i mówić do jej serca”… A ja się dziwię, że w swojej miłości Bóg czasem dopuszcza na mnie różnorakie próby. Gdy moja miłość stygnie, trzeba mnie czasem, jak Izraela, wyprowadzić z powrotem na pustynię. Abym zyskał dawną gorliwość. Abym odwrócił się od swoich bożków ku jedynemu, prawdziwemu Bogu…

Bo tylko On potrafi uzdrowić, gdy zawodzą medycy. Tylko On potrafi mnie na powrót wskrzesić z prochu ziemi. Tylko trzeba mi złożyć w Nim cała nadzieję. Jak kobieta cierpiąca na krwotok, jak Jair…


Można bez Boga? (Oz 8,4-7.11-13; Ps 115,3-4.5-6.7ab-8.9-10; Mt 4,23; Mt 9,32-37)

Można żyć bez Boga. Kłaniać się swoim bożkom i wszystko robić po swojemu. Tylko tak naprawdę do niczego to nie prowadzi. „Zboże bez kłosów nie dostarczy mąki; jeśliby nawet dało, zabierze ją obcy” - powiada Ozeasz. A mnie trudno się z nim nie zgodzić. Bez Boga wszelki trud jest daremny....

I nie chodzi nawet o to, że niczego się nie osiągnie. Owszem, można wiele zrobić. Ale bez Niego nic nie jest trwałe. Wszystko, cokolwiek uda się zdziałać nie będzie warte więcej niż płynące po niebie chmury. Dziś są, jutro nie będzie po nich śladu....

Tylko On potrafi nawet najmniejszym dobrym gestom przydać blasku wieczności...


Źle jak zbyt dobrze (Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-3.4-5.6-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7)

Jestem dziwny. Gdy Bóg mi szczęści, zapominam o Nim. Przestaję się z Nim liczyć i zaczynam wydzielać Mu czas. Każdą chwilę poświęconą modlitwie traktuję jak wielką łaskę. Owszem, kiedy czuję taką potrzebę rzucę parę zdań. Ale żeby się regularnie modlić rano i wieczorem albo co niedzielę chodzić na Eucharystię? Po co. Mam przecież swoje prawa. A powodzenie zawdzięczam swoim zdolnościom, sprytowi i zapobiegliwości…

Ale kiedy wszystko zaczyna się walić, krzyczę do Boga, że jest niesprawiedliwy. Przecież powinien mnie, swoje dziecko, ochronić przed wszelkim złem. Gdzie był, kiedy spotykało mnie nieszczęście?

Jak to powiedział prorok Ozeasz? „Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców: lecz gdy owoc jego się mnożył, wzrastała liczba ołtarzy; im lepiej działo się w kraju, tym wspanialsze budowano stele. Ich serce jest obłudne, muszą pokutować! Pan ich ołtarze rozwali i stele powywraca. Powiedzą wtedy: «My nie mamy króla, bośmy się Pana nie bali»”…


Zwyczajnie jak Bóg (Oz 11,1.3-4.8c-9; Ps 80,2ac i 3bc.15-16; Mk 1,15; Mt 10,7-15)

„Bóg jest miłością” – powtarzają często za świętym Janem. Wiem że to prawda i chętnie każdemu powtórzyłbym dziś to samo. Wszystkim pokaleczonym, smutnym, zgnębionym i osamotnionym. Ale wiem też, jak opacznie miłość bywa pojmowana. Czasem nazywa się tak zapatrzony w siebie egoizm, czasem ulotne uczucie, czasem pożądanie, a czasem infantylne pobłażanie kaprysom rozwrzeszczanego dzieciaka. Bóg jest miłością?

„Uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem (…) Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę, schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go”.

Uczyć chodzić, wziąć czasem na ręce by przytulić do policzka, schylić się i nakarmić… To taka zwyczajna ojcowska miłość. Czasem pewnie bywa też twarda i wymagająca. Ale jeśli Bóg jest jak dobry ojciec... Dam radę. Więcej chyba nie trzeba...


Ubogacające ubóstwo (Prz 2,1-9; Ps 34,2-3.4 i 6.9 i 12.14-15; Dz 4,32-35; Mt 19,29; Mt 19,27-29)

W końcu, po wielu przygodach, znajdują skarb. Wtedy... Rzucają się na niego z niepohamowaną zachłannością i często zaczynają kombinować, jak pozbyć się wspólników. Tak kończy się wiele opowieści o awanturniczych poszukiwaczach bogactw. A ja zawsze się zastanawiam jak to ma sens? Czy życie w drodze, przyjaźń, przygody i pokonywanie trudności nie były czymś stokroć piękniejszym od nudnego życia w luksusie?

Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”

Nie wiem dokładnie jak wygląda niebo. Mogę się tylko spodziewać, że odpowie na moje wszystkie dobre pragnienia. Ale myślę, że to życie w drodze z Chrystusem, wśród wielu ojców, matek, braci i sióstr, gdy nic nie jest moje, ale moje jest wszystko. samo w sobie jest już dostatecznie piękne, by pójść za Nim...

Rozważania do czytań z dnia

Każdy ma swoją Asyrię (Oz 14,2-10; Ps 51,3-4.8-9.12-13.14 i 17; J 14,26; Mt 10,16-23)

Byli małym narodem między wielkim Egiptem a zmieniającymi się mocarstwami Mezopotamii. Nie brakowało im też mniejszych, lokalnych wrogów. A mimo to przez długi czas umieli zachować niepodległość. Niedorzecznością byłoby sądzić, że zawdzięczali to własnej zapobiegliwości. Dziwne, że zapominali o swoim Oswobodzicielu i Stróżu. Czy sojusz z Asyrią mógł być lepszy od przymierza z Bogiem?

„Asyria nie może nas zbawić, nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić «nasz Boże» do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota”

Też miewam swoje Asyrie. Zapominam, że tylko Bóg może moje nędzne życie przemienić w niekończące się szczęście. Chciałbym wrócić do raju, by z braćmi i siostrami usiąść w Jego cieniu, uprawiać zboża i sadzić winnice...


Bóg oczyszcza moje wargi (Iz 6,1-8; Ps 93,1.2 i 5; 1 P 4,14; Mt 10,24-33 )

Ja też spotkałem kiedyś na swojej drodze życia Boga. Ten, który zasiada na wysokim i wyniosłym tronie, którego tren szaty wypełnia świątynię, a służą mu niezliczone zastępy niebieskie, zechciał objawić mi się w Jezusie Chrystusie. Kiedy zrozumiałem, że tak naprawdę tylko z Nim warto wiązać swoje życie nie powtarzałem za Izajaszem: „Biada mi. Jestem zgubiony. Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów”. A na pewno powinienem. Bo choć wędrował po drogach Galilei nie przestał być nieogarnionym Bogiem.

Nigdy nie byłem godzien spotykać Go na modlitwie, ani tym bardziej na Eucharystii. A jednak On mną nie gardził. Nawet wtedy, gdy ubrudzony grzechem klękałem u kratek konfesjonału. Dlatego każdego dnia powtarzam Mu swoje „Oto ja, poślij mnie”. Choć zazwyczaj to tylko zwyczajne, małe sprawy, prowadź mnie. Jestem gotowy...

***


Kiedyś myślałem, że jesteś Prawdą. Gdy znalazłem w Tobie zarys odpowiedzi na wszystkie moje pytania zrozumiałem że jesteś też Miłością. Ale próbując Cię naśladować chodziłem zasmucony. Przecież ciągle robiłem to tak nieudolnie. Wtedy, choć nie pamiętam, bym czytał o tym w Piśmie, zacząłem przeczuwać, że jesteś też Pięknem. Bo ktoś kto woli zielone wzgórza Galilei i spaloną słońcem pustynię Judy od przepychu pałaców, nie mógł być nieczuły na drobiazgi. Dlatego z nadzieją podnoszę głowę, że i we mnie, marnym puchu, naprawdę widzisz nie tylko sługę, ale i przyjaciela....
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Czerwiec 2018
N P W Ś C P S
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
1 2 3 4 5 6 7
Pobieranie...