Refleksja na dziś - 15. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Może właśnie dlatego (Am 7,12-15; Ps 85,9ab-10.11-12.13-14; Ef 1,3-14; Mk 6,7-13)

Laski nie mam, bo i też jak na razie do niczego jej nie potrzebuję. Za to mam i chleb i torbę i pieniądze. Mam konto w banku, stałą pensję, kartę kredytową i debetową. Nawet jeśli coś potoczy się nie po mojej myśli, źródła utrzymania nie stracę. W najgorszym wypadku zabraknie na benzynę i papierosy...
Z mieszkania mnie nie wyeksmitują i będę miał co jeść...

Czy zatem jeśli mnie nie przyjmą i nie będą mnie słuchać mam prawo "strząsnąć proch z nóg (...) na świadectwo dla nich" ?

Może właśnie dlatego, choć "wzywam do nawrócenia" i "namaszczam olejem" z nikogo nie wyrzucam "złych duchów" i nikogo nie "uzdrawiam"... -

Ja - chrześcijanin, katolik, ksiądz, członek Kościoła, adresat słów Jezusa z dzisiejszego fragmentu Ewangelii...


Jestem godzien? (Wj 1,8-14.22; Ps 124; Mt 10,34 - 11,1)

Być może w głębi serca miałeś nadzieję, że tak już zostanie. Poukładane życie, wszystko na swoim miejscu, ustalone szablony i przetarte ścieżki. Wiara pogodzona z powątpiewaniem, nakaz głoszenia Ewangelii z opieszałością i ten krzyż przycięty na miarę własnych oczekiwań. Być może myślałeś, że już poza tobą konieczność bolesnych rezygnacji oraz trudne decyzje i wybory. A tymczasem przed każdym z nas - przed tobą i przede mną staje dzisiaj Chrystus. Bóg żądający jasnego i radykalnego opowiedzenia się: za lub przeciw, z Nim lub bez Niego. Wymagający określenia co jest dla ciebie w życiu najważniejsze, co nadaje twojemu życiu sens i wartość. Nie można przez całe życie uciekać od udzielenia odpowiedzi na te pytania. Odpowiedzi szczerej, prawdziwej, potraktowanej poważnie. Z Nim lub bez Niego - innej możliwości nie ma. Lecz kiedy do Niego się przyznasz, kiedy nazwiesz się chrześcijaninem wiedz jedno - że będzie wymagał. Zażąda od ciebie każdej myśli, każdego czynu, każdej sekundy twojego życia - bez podziału na kościół, dom, politykę czy moralność. I nie możesz wtedy potraktować Go jak szczeniaka, któremu łaskawie rzuca się resztki z pańskiego stołu. Jemu nie wystarczą ofiary z cielców i kozłów. Nie wystarczą Mu dobre uczynki spełniane dla przyzwoitości ani skrupulatnie wyliczony czas na modlitwę i niedzielną Mszę św. On chce ciebie, chce twojej miłości. Takiej miłości, która przerasta wszystko co ziemskie - nawet rodziców, nawet dzieci... I to właśnie mówi dzisiaj. Bo przecież Ewangelia nie jest zbiorem pobożnych wspomnień, lecz żywym słowem Chrystusa mówiącego do nas:
Jeśli miłujesz ojca i matkę bardziej niż Mnie...
Jeśli miłujesz syna lub córkę bardziej niż Mnie....
Jeśli nie bierzesz swojego krzyża, a idziesz za Mną...
Nie jesteś Mnie godzien!


Za dobrze nam jest (Wj 2,1-15a; Ps 69; Mt 11,20-24)

Za dobrze nam jest – tobie i mnie. Chodzimy w jasności, żyjemy w cieple. Boga mamy za Ojca, Jego Syna za Brata. Byle tylko ręką sięgnąć, a możemy się karmić słowem Bożym. Byle tylko krok zrobić, a możemy uczestniczyć w świętych obrzędach.
Za dobrze nam jest i jak rozkapryszone dzieci nie cenimy sobie tego co mamy. Czasami wydaje się nam, że powinniśmy dostać o wiele więcej...

Warto jednak uświadomić sobie, że na świecie miliony ludzi rodzą się i umierają bez chrztu; że istnieje głód o wiele straszniejszy od fizycznego – głód Boga. Są na świecie takie miejsca gdzie ludzie idą nieraz kilkadziesiąt kilometrów by uczestniczyć we Mszy Św. bo jeden ksiądz przypada tam na 100 tysięcy wiernych. Są takie kościoły, w których gromadzą się ludzie, by modlić się słowami Mszy Św., lecz w momencie kiedy powinno być Przeistoczenie zapada milczenie, przerywane jedynie szlochem – bo nie ma kapłana, który mógłby wypowiedzieć słowa konsekracji.
Oby ta chwila zastanowienia sprawiła, że z wdzięcznością wypowiemy słowo DZIĘKUJĘ. Dziękuję Ci Boże za wiarę, za chrzest, za Najświętszy Sakrament. Dziękuję za te wszystkie, zupełnie niezasłużone dary, którymi mnie obdarzyłeś.
Jednakże powiedzieć „dziękuję” to jeszcze nie wszystko.
Bo przecież nie można tak:
Zobaczyć wspaniały kwiat, zasadzić go i… zapomnieć go podlewać.
Bo przecież nie można tak:
Otrzymać od Boga talenty i dary, podziękować i… zakopać je w ziemi
Bo przecież nie można tak:
Nazwać siebie chrześcijaninem, mówić, że się kocha Chrystusa i… nie oddać Mu się całkowicie.

W przeciwnym bowiem wypadku i my możemy usłyszeć te słowa: Gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie


Co się liczy? (Wj 3,1-6.9-12; Ps 103; Mt 11,25-27)

W jaki sposób ocenia się dzisiaj człowieka, co rzekomo stanowi o jego wartości? Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że coraz bardziej liczy się to co zewnętrzne, spektakularne, efektowne. Człowiek wartościowy, według współczesnego świata to ktoś, kto osiągnął sukces, mający sławę i pieniądze, z odpowiednią pozycją i wykształceniem. To człowiek powszechnie szanowany - za to wszystko co tak pięknie błyszczy na zewnątrz, a w rzeczywistości bardzo często robione jest na pokaz i kryje w sobie pustkę, egoizm i zapatrzenie w siebie.
A ty zwyczajny, szary człowieku, bez sławy i pieniędzy, bez tytułów i zaszczytów, kimże ty jesteś? Kim jesteś ty, co rano zrywasz się do pracy, bierzesz nadgodziny by utrzymać rodzinę, pierzesz, sprzątasz, gotujesz. Codziennie dokładnie i sumiennie wykonujesz swoje obowiązki, czasem bez wielkiego talentu, bez wielkich zdolności, bez polotu i fantazji, ale najlepiej jak tylko potrafisz. Nikt cię za to nie oklaskuje i nikt nie podziwia. Często nie słyszysz nawet słowa dziękuję. Cóż możesz znaczyć w oczach wielkich tego świata? Może i nic, ale czy naprawdę warto się o to starać? Bo przecież to, co wielkie w oczach świata, małym jest dla Boga. I odwrotnie - czasem łza uroniona ukradkiem więcej dla Boga znaczy niż tysiące narzekań na swój ciężki los, a odcisk na dłoni więcej niż wspaniałe dzieła dokonywane bez żadnego wysiłku.

Dla Boga, który "zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom" .


Przyjdźcie do Mnie (Wj 3,13-20; Ps 105; Mt 11,28-30)

”Przyjdźcie do Mnie” – to wezwanie Chrystus kieruje nie do wybranych, wyjątkowych, szczególnie wiernych, ale do wszystkich, a szczególnie tych utrudzonych i obciążonych. Każdy z nas może więc odnieść je do siebie – zwłaszcza w tych chwilach bolesnych, trudnych, z pozoru beznadziejnych. Właśnie wtedy trzeba nam sobie o tym wezwaniu przypominać, albowiem tylko Bóg może dać wytchnienie utrudzonym i tylko On może nas pokrzepić.
Jednakże Jezus mówi o jarzmie, które winniśmy wziąć na siebie. Brzmi to trochę dziwnie. Jarzmo bowiem, to przecież drewniana belka lub rama sprzęgająca dwa woły albo osły podczas pracy na roli(np. w czasie orki, czy też przy ciągnięciu wozu). Jarzmo było też symbolem niewolnictwa. Księga Kapłańska mówi, że Bóg złamał drągi jarzma nałożonego na Izraelitów, aby nie byli już niewolnikami Egipcjan.
Istniała jednak również inna symbolika jarzma. Było ono także obrazem posłusznego poddania się. Mówiono o niesieniu jarzma Bożego Prawa, czy też jarzmie Jego królestwa. Biorąc na siebie takie jarzmo uznawano, że Bóg jest jeden i Jemu należy się posłuszeństwo wyrażające się w przestrzeganiu przykazań.
Jezus wzywa, byśmy wzięli Jego jarzmo na znak oddania się w Jego służbę – i przypomina, że jarzmo to jest słodkie, a brzemię lekkie. Wynika to z tego, że oparte jest już nie na Prawie i przestrzeganiu przepisów, ale na wierze i miłości do Boga – miłości, która rodzi cichość i pokorę serca. Nie są to bynajmniej cechy ludzi tchórzliwych, jak twierdzą niektórzy. Wręcz przeciwnie, wymagają wielkiej siły ducha, opanowania namiętności gniewu, gwałtowności, (które w gruncie rzeczy są objawami słabości) i odwagi w przeciwstawianiu się naciskom współczesnego świata.


Złoty środek (Wj 11,10-12,14; Ps 116b; Mt 12,1-8)

Grożą nam dwa niebezpieczeństwa. Pierwsze z nich to legalizm, czyli niebezpieczeństwo, że prawa, przykazania, nakazy i zakazy staną się dla nas najważniejsze. Łatwo wówczas wśród gąszczu przepisów i koncentrując się na nich, zagubić nie tylko drugiego człowieka, ale i samego Pana Boga.
Drugie natomiast, polega na tym, że słowami Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary będziemy usprawiedliwiali sobie wszystko – także pomijanie i lekceważenie tych przykazań, które są dla nas niewygodne i trudne do przestrzegania.

Przysłowiowy „złoty środek” leży, jak myślę, w stwierdzeniu Pana Jezusa, że nie przyszedł On „znieść Prawa, ale je wypełnić”. Owym „wypełnieniem Prawa” jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Jeśli w przestrzeganiu Prawa zabraknie prawdziwej i czynnej miłości – popadniemy w legalizm. Jeśli zaś w kierowaniu się miłością zabraknie odniesienia do Prawa – usprawiedliwimy każdy swój grzech.


Bolesny opór (Wj 12,37-42; Ps 105; Mt 12,14-21)

Wszystko co posiadamy tak naprawdę jest własnością Pana Boga. On dał, On też ma prawo zabrać. Nam zaś często się wydaje, że coś jest tylko nasze, że tylko my możemy tym rozporządzać i o tym decydować. Dlatego tak trudno nam jest się z czymś rozstać, zrezygnować z czegoś, pogodzić się ze stratą, ofiarować Bogu.

Faraon nie chciał się zgodzić, na wypuszczenie Izraelitów z Egiptu – widział, że jego opór spowodował straty materialne, cierpienie i strach wielu ludzi, a mimo to jego serce pozostało zatwardziałe. Dopiero śmierć syna i innych pierworodnych przełamała jego opór. Nie na długo jednak – w pościgu za Izraelitami zginął on sam i wielu jego żołnierzy.

Jest to dla nas wskazówka, że trudne i bolesne wydarzenia w życiu człowieka mogą czasami wynikać z jego oporu i sprzeciwianiu się woli Pana Boga.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...