Pomocnik w trampkach

Zapiski w drodze

Dzień 1.

Co tu dużo mówić. Dzień pełen wrażeń. Tyle już się wydarzyło i jeszcze się dzieje. Trochę czuję się nie na miejscu. Sama nie wiem. Z jednej strony dobrze, ale z drugiej strony jakoś nieswojo. Musiałam na chwilę odejść i pobyć ze sobą, ze swoimi myślami. I kiedy tak odeszłam, usiadł obok mnie mały, szary, wróbelek. Ciekawe jakie on miał wrażenia dzisiejszego dnia swoim wróblowatym móżdżku? Jakkolwiek miał to tak beztrosko skacze przede mną, że wygląda jakby właśnie wygrał we wróblowatego Totka. Tak sobie na siebie patrzyliśmy. Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? (Mt 6,26)

Dzień 2.

Ale trzeba się namęczyć, żeby wejść na szczyt. Uff. Człowiek męczy się, już ledwie może oddychać, potyka się, wydaje się, że już nigdy nie dotrze do celu… (ale marudzę – element samokrytyki). A jednak w końcu dociera. I może zobaczyć zupełnie inny świat. Może prawie dotknąć głową nieba.

Jezus wyszedł na górę, żeby się modlić (Łk 22,41; Łk 9,28), na górze Bóg zawarł przymierze z Izraelem i dał Prawo – Dekalog (Wj 19,3nn) i dał „nowe prawo” – Błogosławieństwa (Mt 5,3-12; Łk 6,20-26). Na Golgocie umarł za mnie.

Wchodzenie na górę wymaga wysiłku. Modlitwa wymaga wysiłku, przestrzeganie prawa Bożego wymaga wysiłku, i miłość, aż do śmierci (doprowadza do tego, by umarł mój egoizm, by została tylko miłość) wymaga wysiłku, aż do utraty tchu. Ale tylko taka jest droga do Nieba.

Dzień 3.

Dziś mały kryzys. Denerwowali mnie ludzie. Najchętniej zamknęłabym się w pokoju i… no właśnie co? Żułabym swój zły humor. A jak na złość co chwila ktoś czegoś ode mnie chciał. Jednym coś pomóc, z innymi pogadać, a to w karty pograć. Tak solidnie gryzłam się w język, żeby nie warczeć na innych, że chyba do końca życia zostaną mi blizny po zębach. I o dziwo! Ludzie wyleczyli mnie od chęci uciekania od wszystkich. Ten, który mu okazał miłosierdzie (Łk 10,37a) stał się bliźnim pobitego przy drodze. Wydawało mi się, ze to ja „robię innym łaskę”, okazuję się „miłosierna”, bo coś tam, z obrażoną miną, zrobię… a to oni okazali się miłosierni dla mnie, bo nie pozwolili mi leżeć samej przy drodze, skopanej, pobitej przez swoje złe myśli. Jestem dla nich ważna.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Pobieranie... Pobieranie...
« » Październik 2020
N P W Ś C P S
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
Pobieranie... Pobieranie...