Światła wielkanocnej radości

oprac. ajm

dodane 26.04.2018 14:30

Wielkanocna radość wszystko zmienia. W jej blasku wszystko staje się inne.

Światła wielkanocnej radości Jakub Szymczuk /Foto Gość

 

Propozycja rozważań podczas Drogi Światła. Także do rozważania indywidualnego

Wstęp

Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał – pozdrawiamy się w poranek Zmartwychwstania. Radość. I co dalej? Na pewno na tym poranku zmartwychwstania nasza radość kończyć się nie musi. W liturgii okres wielkanocnej radości trwa znacznie dłużej; aż przez siedem tygodni, by w dniu Pięćdziesiątnicy wcale się nie skończyć, ale zamienić się w radość z zesłania Ducha Świętego. Trwajmy i my w tej radości. Nie schodźmy na ziemię szarej codzienności. Niech codzienne troski nas nie przygniatają! Bo Chrystus zmartwychwstał i my wszyscy kiedyś zmartwychwstaniemy.

 

Pięćdziesiąt dni spotykania się zmartwychwstałym Jezusem kiedyś Jego uczniów zupełnie odmieniło. Pojęli nawet to wszystko, czego mimo trzech lat u boku Mistrza wcześniej nie rozumieli. Dajmy się i my opromienić światłem zmartwychwstania. Niech i nas przemienia. A pomocą niech będzie to nabożeństwo: Droga Światła, podczas której rozważać będziemy wydarzenia owych niesamowitych pięćdziesięciu dni po zmartwychwstaniu Jezusa.

Stacja I: Jezus powstał z martwych

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli.

Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem».  Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom.

A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą». (Mt 28,1-10)

Świt trzeciego dnia po śmierci Jezusa.  W sercach uczniów smutek i ból. Kobiety przychodzą do grobu, by dokończyć pogrzebowych obrzędów, których wcześniej, ze względu na nadchodzący szabat, nie udało się dokończyć. Ale grób jest pusty. A Anioł mówi im, że On zmartwychwstał! Nie, tej wieści faktycznie nie można zatrzymać dla siebie. Trzeba ją wszystkim zanieść. Najpierw najbliższym, a potem całemu światu. A jeśli z początku mogły mieć jeszcze jakieś wątpliwości, spotkanie z Jezusem i objęcie Jego nóg pozwoliły zyskać pewność. On naprawdę żyje! Bolesna przeszłość ostatnich dni naprawdę okazuje się złym snem. I rozpoczyna się święto.

W świetle zmartwychwstania także każdy nasz ból może też okazać się tylko złym snem. Który w dniu naszego zmartwychwstania skończy się świętem.

Stacja II: Apostołowie przybywają do pustego grobu

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».  Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu.  Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu.  A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.  Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. (J 20,1-8).

Jak w taką wieść uwierzyć? Uczniowie przyszli do grobu, bo chcieli sprawdzić, czy prawdą jest ta niesamowita wieść, która usłyszeli. I rzeczywiście zobaczyli. Grób był pusty. A płótna, w które zawinięte było ciało Jezusa, jakoś tak dziwnie, porządnie leżące w pustym grobie. Dlatego, choć pewnie jeszcze kompletnie nie rozumieli co z tym mają zrobić, uwierzyli.

Czy my wierzymy? Czy prawda o zmartwychwstaniu wpłynęła już na nasze życie? Na ile przyziemność codzienności przenika w nas blask zmartwychwstania?

Stacja III: Jezus objawia się Marii Magdalenie

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».  Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.  Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: "Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego"»  Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział». (J 20,11-18).

Z początku pusty grób Jezusa wcale nie był dla Marii Magdaleny powodem do radości. Płakała, bo chyba myślała, że oto jej Mistrza spotkała nowa szykana. Nawet po śmierci komuś przeszkadzał, więc jacyś nieznani sprawcy ukryli Jego ciało. Dopiero gdy pojęła, że On stoi przy niej i z nią rozmawia ogarnęła ją radość. I wszystko się zmieniło.

Przygnieceni ciężarami życia też czasem nie zauważamy Zmartwychwstałego Jezusa. Nawet kiedy z Nim rozmawiamy. A On swoim zmartwychwstaniem wszystko zmienił. Zło zostało zwyciężone. Nawet gdy idziemy ciemną doliną nie ono będzie miało w naszym życiu ostatnie słowo. Tak jak Jezus, znajdziemy kiedyś miejsce w niebie, u boku naszego dobrego Boga. Ta świadomość w najczarniejsze chwile wnosi pokój. A czasem i radość...

Stacja IV: Jezus objawia się uczniom na drodze do Emaus

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Gdy Jezus zapytał uczniów idących do Emaus, co się stało, Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. (fragment z Łk 24,13-27).

Po co szli do Emaus? Chcieli uciec od tej mieszanki bólu i radości na wieść o pustym grobie czy zwyczajnie mieli tam coś do załatwienia? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że w ich sercach zamęt trwał. Nie spełniło się czego się spodziewali, ale była jakaś  nadzieja, że nie wszystko stracone. I pewnie to najważniejsze pytanie: co dalej?

Nasze ludzkie nadzieje, marzenia, kalkulacje też często się nie spełniają. Życie okazuje się inne, niż tego się spodziewaliśmy. Ale nie ma się co martwić. Bóg na pewno przygotował dla nas rzezy większe i piękniejsze. Nawet jeśli tak będziemy to potrafili ocenić dopiero z perspektywy czasu. Warto mu ufać. Warto każdego dnia powtarzać: Jezus, ufam Tobie.

Stacja V: Uczniowie rozpoznali Pana przy łamaniu chleba

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» (Łk 24, 28-32).

Wcześniej zmartwychwstały Jezus był dla nich tylko mądrym i wlewającym w ich serca otuchę wędrowcem. Nie rozpoznali Go, bo ich oczy były niejako na uwięzi. Ale ich serca jakby coś przeczuwały. Nie pozwolili Nieznajomemu pójść dalej, ale zaprosili Go do siebie. I zasiedli z Nim do stołu. Wtedy ich oczy się otworzyły. Niepewność stała się pewnością, a nadzieja – spełnieniem.

Gdy życie krzyżuje Twoje plany, gdy wszystko zdaje się kończyć klęską, a wszelka nadzieja zaprawiona jest ogromną dozą niepewności, miej otwarte serce. Nie przestawaj szukać sensu, oczekuj rozświetlenia niepewności i jasnej odpowiedzi. Usiądź z Jezusem przy Eucharystycznym stole i pozwól się nakarmić Jego ciałem. Kiedyś, wcześniej czy później i ty przejrzysz, a teoria o ostatecznym zwycięstwie dobra stanie się oczywistością. I wróci święto.

Stacja VI: Zmartwychwstały Pan objawia się wspólnocie uczniów

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

... On sam stanął pośród nich (uczniów) i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.  Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?  Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.  Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?»  Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby.  Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach».  Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma (Łk 24,36-45).

Dobrze się czujemy wśród bliskich. Można z nimi roztrząsać to, nurtuje nasze serca. Ale niepokój, niepewność, pozostają. Żadna ludzka obecność, żadna bliskość nie naprawi tego, co po ludzku nienaprawialne.

I tak było z uczniami. Mieli nadzieję, ale ciągle żyli w niepewności. Nie tylko co do faktu zmartwychwstania. Pewnie też zastanawiali się, co im powie Zmartwychwstały Jezus? Przecież niespecjalnie się w godzinach jego męki sprawdzili. Gdy przyszedł, wraz z Nim przyszły też pokój i radość. Tak, On żyje. Jest im bliski jak dawniej. Ciągle uważa ich za swoich przyjaciół. I pomaga im głębiej zrozumieć to, czego dotąd, mimo tłumaczeń, nie rozumieli.

Także i nasze życie bywa przepełnione mieszanką nadziei, lęku i niepewności. Ale Zmartwychwstały wchodzi też i w nasze życie. I podobnie jak wtedy i do nas mówi: „Pokój wam”.

Stacja VII: Jezus przekazuje Kościołowi dar pokoju i pojednania

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.  A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».  Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». (J 20,19-23).

„Pokój wam”. Są w waszych sercach lęki, obawy, ale pokój wam. Nawet jeśli czujecie się Mnie niegodni, pokój wam. Nawet jeśli czujecie się grzeszni, pokój wam. A potem jeszcze więcej: Zmartwychwstały Jezus daje im  Ducha Świętego i władzę dotąd zastrzeżoną samemu Bogu: mogą w Jego imieniu odpuszczać ludziom grzechy i mogą decydować o ich zatrzymaniu. Bo Jezus nie patrzy na to, że po ludzku są mało godni, że nie są specjalnie wykształceni, że wielu rzeczy jeszcze nie rozumieją. Wybrał ich, więc w wypełnianiu tego zadania ich wspomoże.

Odpuszczenie grzechów... Bywa że i my czujemy się przywaleni ich ciężarem. Że czujemy się Boga niegodni. Z wielu powodów. Ale On, dzięki zbawczej śmierci swojego Syna, może nam wszystkie grzechy odpuścić. Wtedy i my słyszymy Jezusowe „pokój wam”. I święto może trwać dalej...

Stacja VIII Zmartwychwstały Pan umacnia wiarę Tomasza

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!»  Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». (J 20,24-29).

Sceptycyzm Tomasza jest zrozumiały. My pewnie też w coś takiego jak powstanie z martwych zmarłego łatwo byśmy nie uwierzyli. Ale jest też dla nas błogosławiony. Bo dzięki jego sceptycyzmowi my już nie musimy wkładać palców w miejsce śladów po gwoździach Jezusa. My uspokojeni doświadczeniem Tomasza możemy być „błogosławionymi, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

Stacja IX: Spotkanie z Panem nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. (...) A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» (fragment J 21 ,4-12).

Spotkali Jezusa w prozie zwyczajnych zajęć. Najpierw doradził im gdzie zarzucić sieć,  potem sam przygotował dla nich śniadanie. Jak gdyby nigdy nic. Jakby nie był i Mistrzem i Panem. Jakby nie był chwalebnie zmartwychwstałym Bogiem. Tak, w dniu Jego męki nie zdali egzaminu. Ale On nie przestał być ich przyjacielem.

Ja też czasem nie tego egzaminu z życia. Ale On nie przestaje być moim przyjacielem. I jakby nigdy nic zaprasza mnie na wspólny posiłek. Zwłaszcza ten, podczas którego karmię się Jego Ciałem.  

Stacja X: Pan przebacza Piotrowi i zawierza mu swoją owczarnię

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. (fragment J 21,15-19).

Po co było to trzykrotne pytanie Piotra o miłość? Czy gdy wcześniej Jezus im się ukazywał nie mówił „pokój wam”? Piotra ów pokój miał nie obejmować? Musiał zostać ukarany i ze wstydem zdać sprawę ze swojego zaparcia się?

Pewnie nie. Po prostu przez to trzykrotne pytanie i konieczność trzykrotnego zadeklarowania miłości do Mistrza miał dojrzeć. Miał zrozumieć, że nie musi wstydliwie ukrywać swojej dawnej niewierności. Że ten grzech został mu odpuszczony a liczy się tylko to, czy naprawdę chce dalej wypełniać swoje powołanie.

Dla Zmartwychwstałego Jezusa wszyscy jesteśmy ważni. Każdy z nas jest oczywiście inny, każdy z nas ma inne powołanie. Ale On mimo naszych grzechów nie rezygnuje z nas. Jeśli tylko z miłością ku Niemu się zwracamy, On nam zawsze chętnie wybaczy. Bo wie, że komu wiele wybaczono, ten  mocniej będzie kochał.

Stacja XI: Wielkie rozesłanie uczniów przez Jezusa

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił.  A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata». (Mt 28,16-20).

Jezus Jest dla wszystkich. Jest Panem całego świata, ale nie chce nikogo potępiać, ale wszystkich zbawić. Dlatego wieść o Jego czynach i nauczaniu trzeba zanieść całemu światu. By mógł żyć nadzieją. By wiedział, że jego końcem jest nie grób i robaki, a szczęśliwa wieczność. I że warto być dobrym.

Idźcie i nauczajcie. Czy mamy odwagę mówić o swojej wierze innym? Czy mamy odwagę świadczyć o niej swoim życiem? A może sam jeszcze nie dostrzegłem, jak wielki skarb otrzymałem?

Stacja XII: Jezus wstępuje do nieba

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły (fragment Mk 16,14-20).

Jezus wstępując do nieba zasiadł po prawicy Ojca. Został Panem wszystkiego. Do niego należy czas i wieczność. Jego jest chwała i panowanie nad całym światem. Kiedyś przyjdzie powtórnie, by osądzić żywych i umarłych.

Jako Jego uczeń mogę żyć nadzieją. Bo Jezus wstąpił do nieba też po to, by nam przygotować tam miejsce. My też kiedyś zamieszkamy w domu Ojca. Tu na ziemi jesteśmy tylko przechodniami, pielgrzymującymi do niebieskiej ojczyzny. Ale gdy wierzymy w Jezusa, tak naprawdę wierzymy,  już tu na ziemi, wokół nas dzieją się cuda.

Stacja XIII: Uczniowie z Maryją oczekują w wieczerniku na zesłanie Ducha Świętego

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Im też (swoim uczniom Jezus) po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - /mówił/ - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. (fragment Dz 1,3-8).

Jezus wstąpił do nieba i został Panem nieba i ziemi. Kiedyś powróci, by sprawiedliwie świat osądzić. O tym już Jego uczniowie wiedzieli. Ale pewnie nie wiedzieli jeszcze, co dalej. Co ze sobą zrobić? Jak zrealizować to zadanie głoszenia Ewangelii całemu światu? Mieli czekać. Aż zstąpi na nich Duch Święty. Wtedy wszystko stanie się jasne.

Ja też czasem nie wiem, co robić. Jak potoczy się dalej moje życie? Co wybrać? Muszę czekać na chwilę, gdy wszystko stanie się jasne. A póki co trwać na modlitwie i kochać. Gdy tak żyję realizuję to, co przykazał nam Jezus. W odpowiedniej chwili wszystko, co dziś jest niepewnością, stanie się oczywistą drogą mojego małego powołania.

Stacja XIV: Jezus posyła Kościołowi Ducha Świętego

Prowadzący: Chrystus zmartwychwstał Alleluja!
Wszyscy: Prawdziwie zmartwychwstał Alleluja!

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić (fragment Dz 2,1-6).

Tego dnia radość ze zmartwychwstania i pewności życia wiecznego zyskała nowy wymiar: radości z tych wielu dróg, na które Jego uczniowie mieli się rozejść. Nie znali przyszłości. Nie wiedzieli, jaki ich czeka los. Ale wiedzieli, że Duch Święty, którego Jezus nazwał kiedyś Pocieszycielem (Parakletem) i Duchem Prawdy będzie z nimi. Aż do końca. Aż do dnia, kiedy znów spotkają się ze swoim Mistrzem twarzą w twarz.

Duch Święty został dany także i mnie. Otrzymałem Go już w sakramencie bierzmowania. On jest i działa we mnie, jeśli tylko mu na to pozwalam.

Duchu Święty, otwieraj nieustannie moje serce, abym umiał zawsze być człowiekiem na miarę łask, których dostąpiłem. Prowadź mnie  i daj, by każdy mój dzień przenikała radość ze zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Zakończenie

Wielkanocna radość... Niesamowita. Wszystko zmienia. Bo w jej blasku wszystko staje się inne. Uskrzydla w codziennym życiu, pozwalając wieść je trzy centymetry nad ziemią. Niech trwa w nas bez końca. I jeśli zamienia się w cokolwiek innego, to tylko w radość zielonoświątkową. Tę płynącą ze świadomości obecności w naszym życiu Ducha Świętego. Ze świadomości, że przed nami wiele różnych dróg, na których spotkać nas może wiele różnych przygód, ale każda zmierza do szczęśliwego spotkania z Jezusem w domu Ojca. Idźmy z radością. Choć droga może wydawać się daleka, przecież nie jesteśmy sami.

 

 

 

 

 

Tagi: