14. tydzień zwykły (2005)

Przeczytaj i rozważ


Ja, osioł (Za 9,9-10; Ps 145; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25; Mt 11,25-30)

Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy.

Trzeba iść prosto? Osiołek zapiera się nogami. Trzeba się cofnąć? Prze jak szalony do przodu. Jest bardzo, bardzo uparty. Oj, przypomina mi kogoś. To wypisz wymaluj obraz mojego życia duchowego.

Bardzo pociesza mnie to, że Pan Jezus wjeżdża do Jerozolimy właśnie na tym zwierzaku. I jeszcze mówi o nim coraz zdrobnialej: „osiołek, oślątko, źrebię oślicy”.

Jak osioł jestem krnąbrny. Nie uległy jak wół, posłuszny jak baranek, ale uparty i odporny na działanie Bożego Słowa. Pan wjeżdża na osiołku do miasta, w którym za kilka dni ma umrzeć. Zwierzę samo pewnie w życiu nie zdecydowałoby się na taki krok. Po co dobrowolnie wkraczać w poniżenie, opuszczenie i śmierć? Wszystko zmienia się, gdy dosiada go sam Pan. Upór zwierzęcia słabnie.

Pokorny Bóg schodzi do krnąbrnego człowieka.

Modlitwa dnia

Boże, Ty przez uniżenie się Twojego Syna podźwignąłeś upadłą ludzkość, udziel swoim wiernym duchowej radości i spraw, aby oswobodzeni z niewoli grzechu osiągnęli wieczne szczęście. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.


Aniołowie lepsi niż Telekomunikacja (Rdz 28,10-22a; PS 91; 2 Tm 1,10b; Mt 9,18-26)

Jakub ujrzał drabinę, po której wędrowali aniołowie, gdy leżał na ziemi, a pod głowę podłożył sobie twardy kamień. Czy zachwyciłby się tym widokiem, gdyby spał w wygodnym łóżku mając pod głową mięciutką poduszkę?

Paradoks. Najczęściej doświadczałem Bożej pomocy, gdy jak długi leżałem na ziemi. Gdy czułem się odrzucony jak kamień. Aniołowie schodzili na rozkaz Pana Zastępów, by mi służyć.

Jakub ujrzał drabinę, po której wędrowali aniołowie gdy zapadła ciemna noc. Słońce już zaszło. Dlaczego Pan przychodzi nocą? „Bo wówczas jesteśmy bezradni, pozbawieni własnych sił. Niewiele widzimy, idziemy po omacku. Jesteśmy trochę przerażeni, bo nie ma światła. Nocą jesteśmy o wiele bardziej wyczuleni na to, co mówi Bóg” - wyjaśnia prof. Jan Grosfeld.

Dwa lata temu zostałem pobity na ulicy. Jak Jakub leżałem na ziemi. I w tym momencie dostałem SMS-a. „Jezus nigdy nie zapomni ci, że cierpiałeś dla Niego” - napisał znajomy zakonnik. - A skąd ojciec wiedział, że zostałem pobity? - pytałem późnej zdumiony. - A od czego są aniołowie? Są skuteczniejsi niż Telekomunikacja Polska - zaczął się śmiać.

Drabina Jakuba. Jest bliżej niż myślisz.


Zwyciężyć Boga (Rdz 32,23-33; Ps 17; Mt 4,23; Mt 9,32-37)

«Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!»

Święta bezczelność. Gdy czytam te słowa jestem zażenowany. Jak można kłócić się z Bogiem i walczyć z Nim w ciemnej nocy? Jak można zażądać od Niego błogosławieństwa, trzymać Go tak kurczowo, że sam Pan prosi pokornie „puść mnie”? Jak można wygrać o świcie tę walkę? Największa tajemnica.

Jestem grzeczny, nie wychodzę przed szereg. Pobożnie wychowany, często zamiast objąć Pana w pół i mocować się Nim, składam rączki. Tak wypada. A jeśli nie jest to szczere? Najbliższa ciemność pokaże mi czy na dnie serca nie skrywam ukrytych pretensji i żalu. Jakub walczył. I uzyskał błogosławieństwo. Niby znam na pamięć słowa „wstań i wiedź ze Mną spór, ja cię usprawiedliwię”, ale jakoś nie wypada. Wolę udawać, że wszystko jest w porządku. Inni widząc złożone ręce szepną: to porządny, pobożny chłopak. Nikt nie będzie wiedział, że jestem tchórzem. Nie mam przetrąconego biodra. Nie będą wołali za mną: kaleka. Oj, tego to nie lubię.

Jak wielką moc ma człowiek, który może zatrzymać samego Boga! Maria Magdalena usłyszała „Nie zatrzymuj mnie”, a Jakub „Puść mnie, bo już wschodzi zorza”.

Niepojęty Bóg. Spośród wszystkich narodów świata wybrał sobie malutkie pasterskie plemię i nazwał je Izrael (dosł. walczący z Bogiem). Umiłował naród wiedząc, że ten będzie z Nim walczył. To dopiero miłość.


I znowu to samo? (Rdz 41,55-57;42,5-7.14-15a.17-24a; Ps 33; Mk 1,15; Mt 10,1-7)

Dlaczego często przeżywam sytuacje, które łudząco przypominają te, których doświadczałem już kiedyś i które chcę jak najszybciej wymazać z pamięci? A może Pan Bóg daje mi szansę przeżycia ich w inny sposób niż dotychczas? W sposób zmierzający do nawrócenia.

Józef mówiąc wprost: „skoro jesteście uczciwi, niechaj jeden wasz brat pozostanie w więzieniu, w którym was osadzono” doprowadza do tego, że bracia zaczynają przypominać sobie wydarzenia, o których już dawno chcieliby zapomnieć. Nie objawił prawdy wprost. Gdyby przedstawił się już na progu, jego bracia nie znaleźliby w sobie winy. Nie mogę otrzymać od Boga przebaczenia, jeśli nie skosztuję gorzkich owoców mojego odstępstwa. W przeciwnym razem nie wiedziałbym nawet, co zostało mi przebaczone. Muszę przerazić się moim grzechem i zapłakać nad nim.

Józef doprowadził braci do ponownego przeżycia wydarzeń, które łudząco przypominały jego tragedię. Zimne ściany więzienia, w którym osadzono niewinnego Beniamina przypominały im głębokie ściany wilgotnej studni, do której niegdyś wrzucili Józefa. Oskarżenie o kradzież przypomniało im pomysł Judy (skąd ja znam to imię?) wyceniającego skórę najmłodszego brata na dwadzieścia srebrników. Braciom stopniowo otwierały się oczy i z przerażeniem dostrzegali własną winę. Błogosławioną winę, dzięki której mieli nie tylko otrzymać przebaczenie, ale i pokarm zapewniający życie ich rodzinom.


Motywacje na wakacje (Rdz 44,18-21.23b-29;45,1-5; Ps 105; Mk 1,15; Mt 10,7-15)

Dwa fragmenty dzisiejszego czytania rozbrajają. Po pierwsze to, że Józef dając się rozpoznać braciom płacze, a po drugie, że przebacza im nie zważając na ich motywacje. A te są bardzo niskie. Głód i strach. Nasza codzienność.

Nie przyszli z płaczem. Przyszli, bo byli głodni. A mimo to Józef wzruszył się głęboko. Hhmm, coś mi to przypomina.

„(Syn) wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko”.

Podobna sytuacja. Gdyby syn marnotrawny nad pustym świńskim korytem zapłakał: „Tatusiu, skrzywdziłem cię!”. Gdyby jego serca krzyknęło: „Ojcze, uciekłem z Twego domu, jak zwykły złodziej. Zraniłem Twoją miłość”. Ale nie... Jęknął: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę”. Przykra sytuacja. Zwykły głód, najpłytsza motywacja z możliwych. A jednak... Wystarczyła, by Ojciec wybiegł mu naprzeciw. Wystarczyła, by egipski Józef „nie mógł opanować swego wzruszenia i wobec wszystkich, którzy tam byli, zawołał: «Niechaj wszyscy stąd wyjdą!» Nikogo nie było z nim, gdy dał się poznać swym braciom. Wybuchnąwszy głośnym płaczem, tak że aż usłyszeli Egipcjanie oraz dworzanie faraona, rzekł do swych braci: «Ja jestem Józef!»

Ewangeliczny Samarytanin widząc na drodze pobitego człowieka również „wzruszył się głęboko”.

Miłość Boga czyni pierwszy krok. Jak na niego odpowiem?


Piękna ziemia Ucisk (Rdz 46,1-7.28-30; Ps 37; J 14,26; Mt 10,16-23)

Bóg zaś w widzeniu nocnym tak odezwał się do Izraela: «Jakubie, Jakubie!» A gdy on odpowiedział: «Oto jestem», rzekł do niego: «Jam jest Bóg, Bóg ojca twego. Idź bez obawy do Egiptu, gdyż uczynię cię tam wielkim narodem”.

Nie byłoby w tym nic zastanawiającego, gdyby nie to, że słowo Egipt (Micraim) znaczy dosłownie tyle co... ucisk. Idź do Ucisku – wzywa Pan Jakuba, a tam będę ci błogosławił. Świat ryczy ze śmiechu. Nonsens. Naprawdę?

Kiedy syn Jakuba Józef znalazł największe pocieszenie i odkrył źródło łaski? Gdy runęły wszystkie jego życiowe plany. Czy zostałby zarządcą Egiptu i uratował rodzinę, gdyby nie zdrada, samotność, wrzucenie do studni, niezasłużone więzienie, ogromne upokorzenie i oskarżenia w domu Potifara? Gdzie znalazł największą mądrość? W największym ucisku! Dzięki Panu potrafił go jednak oswoić, tak że został wnet jego zarządcą. Zarządca całego Egiptu, rozoranej jak rana urodzajnej ziemi Goszen. Odkrył w niej prawdziwe perły. Do tego stopnia, że sprowadził tam swoją rodzinę. Przedziwne!

Siedzący na ruinie swego domu Hiob w największym ucisku zapisuje przedziwne słowa. Odnajduje źródło mądrości. Gdzie? Głęboko, w miejscu, którego najbardziej się wstydzimy. Nawet tam (a może przede wszystkim tam) czeka na nas łaska Boga.

Istnieje kopalnia srebra i miejsce, gdzie płuczą złoto.
Dobywa się z ziemi żelazo, kamienie na miedź przetapiają,
kres się kładzie ciemności, przeszukuje się wszystko dokładnie, kamień i mroki, i zmierzch.
Na odludziu kopią chodniki, hen tam, gdzie noga się gubi, zawieszeni kołyszą się samotni.
Ziemię, skąd chleb pochodzi, od dna pustoszą jak ogniem,
bo kamień i szafir zawiera z ziarnkami złota zmieszany.
Drapieżnik nie zna tam ścieżki, nie widzi jej oko sępa;
nie dojdzie tam dumne zwierzę, nawet i lew tam nie dotrze.
(Hi 28)

To paradoks niezrozumiały dla szatana: lwa, drapieżnika, przeciwnika. Demon – „dumne zwierzę” w swej pysze nie rozumie jak można odkryć w ranie perłę? Jak można uratować życie świata umierając na krzyżu? Nadstawiać drugi policzek?

Bóg potrafi przemienić każde nasze piekło w niebo. Józef długo płakał na szyi Jakuba. Sędziwy ojciec był przekonany, że Józefa, jak zapewniali bracia, „rozszarpał dziki zwierz”. Biblia tak określa demony. Ku jego zaskoczeniu Pan wyprowadził Józefa z największej duchowej ciemności.


Panie Kowalski, jest pan wolny (Rdz 49,29-33:50,15-26; Ps 105; 1 P 4,14; Mt 10,24-33)

Bracia Józefa zdając sobie sprawę z tego, że ojciec ich nie żyje, myśleli: «Na pewno Józef będzie nas teraz prześladował i odpłaci nam za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziliśmy!»

Nie potrafimy przyjąć bezinteresownie Bożej miłości. Kombinujemy, oczekujemy od Boga jakieś formy zemsty. Niemożliwe, by nie wracał do naszych grzechów. Na pewno „odpłaci nam za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziliśmy”.

Mój przyjaciel jest facetem „po przejściach”. Kilka lat temu spotkał Boga i Jego uzdrawiającą miłość. Zobaczył wyraźnie: jego grzechy zostały przebaczone. Czasami jednak wraca do przeszłości, grzebie w niej, drąży, doszukuje się przyczyn, wpada w zniechęcenie.

Spowiednik powiedział mu: Słuchaj, wyobraź sobie taką scenę: ogromna sala sądowa. Jesteś skazany na dożywocie. Nie ma najmniejszych szans na złagodzenie wyroku. Twoja wina jest wyraźna, niepodważalna i udowodniona. Skazują cię też spojrzenia zgromadzonej na sali publiczności. I nagle niespodziewanie dla wszystkich sędzia odczytujący wyrok mówi: panie Kowalski, jest Pan wolny. Może Pan wyjść.

Wszyscy przecierają oczy ze zdumienia. Jak to? Sędzia mówi: „jest pan wolny”, a ty mimo to wstajesz i nieśmiało mówisz: Ale przecież należy mi się więzienie. Pójdę do niego...

Jezus zmazał twój grzech. Ten, który przykłada rękę do pługa i nie ogląda się wstecz nie wraca i nie wypomina ci grzechów przeszłości.

Dlaczego Bóg tak często uzdrawiał trędowatych? Bo nieustannie rozdrapywali swe rany.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Październik 2018
N P W Ś C P S
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Pobieranie...