17. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Żart? (Jr 23,1-6; Ps 23; Ef 2,13-18; J 10,27; Mk 6, 30-34)

Dwunastu apostołów zbiera dwanaście koszów ułomków, resztek tego, co wypluł głodny tłum. Apostołowie odczytali ten znak: Bóg wybiera tych, którzy są często niestrawni dla społeczeństwa. Zbiera ułomki, duchowych żebraków.

Nasz Pan jest Bogiem cudów. Fascynująca jest chwila rozmnożenia chleba. Jezus wręczył apostołom kawałeczek rybki i chleba i powiedział: „Zanieście i nakarmcie tym tłumy”. Żart? Mógł przecież rozmnożyć na oczach wszystkich pokarm, a potem odsapnąwszy nieco rzec do uczniów: „A teraz zajmijcie się dystrybucją”.

Postąpił inaczej. Sytuacja była delikatna: żartowanie z głodnych mężczyzn po pierwsze jest niezwykle nietaktowne, po drugie grozić może śmiercią lub trwałym kalectwem. Można się było solidnie wygłupić. Dzięki Bogu uczniowie zawierzyli i ruszyli ku tłumom z tą odrobiną jedzenia, która ku ich zdumieniu rosła i rosła.

A dzisiejsze pierwsze czytanie? Też zaskakuje: „Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza, przynosząc mężowi Bożemu chleb z pierwocin, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeżego zboża w worku. On zaś rozkazał: «Podaj ludziom i niech jedzą!» Lecz sługa jego odrzekł: «Jakże to rozdzielę między stu ludzi?»

Hmm. To dopiero sprawdzian wiary!


Pas (Jr 13,1-11; Ps: Pwt 32,18-21; Jk 1,18; Mt 13,31-35 (z dnia) lub 1 Kor 10,31-11,1; Ps 1; Łk 9,23; Łk 14,25-33)

Miłość Boga została zdradzona, wystawiona na ciężką próbę mimo tego, że wołał: „Albowiem jak przylega pas do bioder mężczyzny, tak przygarnąłem do siebie cały dom Izraela i cały dom Judy – wyrocznia Pana – by były dla Mnie narodem, moją sławą, moim zaszczytem i moją dumą”.

Oplatał ciało człowieka jak pas. Był najbliższym z najbliższych. A mimo to widział odstępstwo Izraela, który za nic miał bliskość Stwórcy i z dnia na dzień oddalał się od Niego.

Czy abym zaczął doceniać bliskość Pana muszę ją na pewien czas utracić?

Jak cenny stał się dla Abrahama Izaak. Jak patrzył na niego tuż po dramatycznej próbie na górze Moria? Zyskał syna na nowo. Jak odtąd rozmawiał z Bogiem, który ocalił mu dziecko? Błogosławieństwo utraty. Najtrudniejsze, ale wydające największe owoce.

Przedziwna pedagogika Boga. By uratować swój lud, dozwala, by wpadł w niewolę. Jahwe sięga po Babilon, by ratować swój naród wybrany. Czasem trzeba czasu ciemności, by dostrzec, jak ogromnie brakuje nam światła.


Pilot (Jr 14,17-22; Ps 79; Mt 13,36-43 (z dnia) lub Rz 8,1-4; Ps 119; Mt 5,16; Mt 5,13-19)

Ukraiński stadion był wypełniony po brzegi. Ludzie przyszli na seans znanego bioenergoterapeuty. W jednym z sektorów siedzieli chrześcijanie. Gorliwie się modlili. Katolicy zaciskali dłonie na różańcach. I wtedy stało się cos niespodziewanego. Sam „cudotwórca” Kaszpirowski wstał i powiedział: nie mogę nikogo uzdrowić. Coś mi przeszkadza.

Może nasza modlitwa? – zawołał ojciec Serafin, zakonnik z Polski. Ludzie spojrzeli na chrześcijan i... zaczęli krzyczeć: wynoście się stąd! Nie przeszkadzajcie! My chcemy zdrowia!

– Ale za jaką cenę – wołał mnich. Jego słowa zagłuszył jednak przeciągły gwizd. Modlących się wyrzucono ze stadionu.

Ładna historyjka. A moje bożki? Ambicja, czekanie na pochwały, zajmowanie pierwszych miejsc? Załatwianie z Bogiem pokoju, radości i pomyślności dla całej rodziny?

Czy są wśród bożków pogańskich tacy, którzy by zesłali deszcz?

Wiem, że moje bożki nie potrafią zesłać deszczu. Z dnia na dzień schnę. A jednak częściej niż różaniec ściskam w ręku telewizyjnego pilota. Tak pięknie leje. Strugi deszczu. Cóż z tego, że na ekranie?


Prorok jak ogień (Jr 15,10.16-21; Ps 59; J 6,63b.68b; Mt 13,44-46)

Będziesz jakby moimi ustami. Uczynię z ciebie dla tego narodu niezdobyty mur ze spiżu. Będą walczyć z tobą, lecz cię nie zwyciężą.

Będą walczyć, bo będziesz mówił rzeczy niepopularne. Bo to, co im oznajmisz będzie wbrew logice tego świata. Bo moje drogi nie są ich drogami.

Kiedyś w Biblii przeczytałem zdumiewające słowo: „Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy?” (Syr 48, 1–4)

To dopiero pedagogika! Wsławiony jesteś Eliaszu, bo swoją gorliwością zmniejszyłeś naszą liczbę!

Błogosławiony jesteś, bo... sprowadziłeś na nas głód!

Bo przestało nam być miło i ciepło.

Bo wreszcie nasze oczy skierowaliśmy na niebo.


Budziaszek ma już dość (Jr 18,1-6; Ps 146; Dz 16,14b; Mt 13,47-53)

Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku.

Spotkałem na krakowskiej ulicy Jana Budziaszka, perkusistę Skaldów. Zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedział mi historię o tym, jak Pan Bóg go zaskoczył: „Pamiętam, że po kilku latach organizowania u mnie w domu pierwszosobotnich różańców, wściekłem się i powiedziałem: Koniec, mam dość! Chodziłem po znajomych, po duszpasterstwach, kościołach i zachęcałem: „Przyjdźcie do mnie na różaniec”. Przychodziły trzy, cztery osoby. Miałem dość. Będąc kiedyś w Częstochowie na trasie ze Skaldami, przez tydzień chodziłem na szóstą rano na odsłonięcie obrazu i błagałem: „Zwolnij mnie. Nie chcę już niczego organizować!” i usłyszałem w sercu: „Jeszcze jeden, jedyny raz...” Nie ruszyłem palcem, nikogo nie zawiadomiłem, nie wykonałem żadnego telefonu. „Nie powiem, że jestem w Krakowie, to może nikt nie przyjdzie?” - cieszyłem się w duchu. Nadeszła sobota. Od rana urywały się telefony, żona nie podnosiła już nawet słuchawki. Wieczorem na modlitwę przyszło do mnie aż... czterdzieści siedem osób. Przez kilka godzin staliśmy stłoczeni w pokoju i modliliśmy się, a potem zauważyłem, że pod moim oknem marznie dwóch chłopców. Otwieram okno, a oni mówią: „Czy możemy jeszcze trochę postać?” (śmiech). Teraz wiem, że to Jego dzieło, a nie moje.

Na szczęście to Bóg jest garncarzem. Szczęśliwi są ci, którzy widzą, jak z brudnej, lepkiej gliny lepi solidne naczynia.


Mądrzy po szkodzie (Jr 26,1-9; Ps 69; 1 P 1,25; Mt 13,54-58 (z dnia) lub Ez 3,16-21; Ps 117; Łk 4,18; Mt 9,35-10,1)

Może posłuchają i zawróci każdy ze swej złej drogi, wtenczas Ja powstrzymam nieszczęście?

Rosja kipi, przygotowując leninowską rewolucję 1917 roku. Niebawem krew poleje się strumieniami. Wokół wybuchają bomby I wojny światowej. Na krańcu Europy w zapomnianej przez wszystkich wiosce troje małych pastuszków otrzymuje przesłanie mające przesądzić o losach świata. Maryja mówi, że Rosja zaleje świat swymi błędnymi naukami. Kto wierzy małym pastuszkom?

Rwanda. Nastolatki z Kibeho twierdzą, że widziały samą Matkę Jezusa. Powtarzają ludziom jej słowa: „Przyszłam przygotować drogę Mojemu Synowi, ale wy tego nie chcecie zrozumieć. Czas, który wam pozostał, jest już krótki”.

O tych słowa ludzie przypominają sobie dopiero po straszliwej rzezi. Wracają do słów objawień, kupują książki, kserują orędzia, klękają z różańcami w dłoniach.

Medjugorie (objawienia jeszcze nie uznane przez Kościół). Zdumiewa zbieżność dat: Maryja – zwana po chorwacku Gospą (Panią) ukazała się dzieciom w czerwcu 1981 roku i przedstawiła się: jestem Kralica Mira (Królowa Pokoju). Mówiła, że pokój na Bałkanach jest zagrożony, wzywała do gorącej modlitwy.

Wojna wybuchła dokładnie 10 lat po pierwszym objawieniu (co do dnia!). W czerwcu 1991 Chorwacja i Słowenia ogłosiły deklarację niepodległości i wystąpiły z federacji Jugosławii. Armia jugosłowiańska zaatakowała Słowenię. Cały świat osłupiał czytając o Bośni, Srebrenicy, oblężeniu Sarajewa, tysiącach gwałtów, strzałach w tył głowy.

Zbieg okoliczności? Kolejny?

Gdzie jest Bóg? – pytamy w takich przypadkach. Jest zawsze pierwszy. Wysyła swoją Matkę. Co z tego, skoro zawczasu niewielu wierzy w jej przesłanie?


Na własne uszy (Jr 26,11-16-24; Ps 69; Mt 5,10; Mt 14,1-12)

Wiele razy widziałem młodych ludzi, którzy prosili o dar proroctwa. Często kompletnie nie zdawali sobie sprawy, o co proszą. Przecież nie zawsze będą przekazywali słodziutkie słowa pocieszenia: kocham was, jestem blisko, głaszczę was po policzku.

A jeśli będą lekko popychani przez Ducha do tego, by powiedzieć słowo przeciw swojej rodzimej wspólnocie? By wytknąć błędy starszym?

Nie dziwię się, że Jeremiasz był rozdarty. Błagał nawet o śmierć. A jednak zdobył się na szaleństwo: stanął przed własnym narodem, przed miastami, które go wychowały i krzyczał: Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście.

Najłatwiej wówczas odpowiedzieć. Ty nie jesteś od Boga, bo burzysz to co zbudował!

Dokładnie tak zareagowała starszyzna Izraela: Wtedy kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy.

Co ciekawe, każda ze stron powoływała się na samego Boga. Prawdziwych proroków poznać po owocach. Ich słowa zmieniają się w ciało. Dotykają jak obosieczny miecz.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...