Refleksja na dziś - 23 tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Bez wymówek (Ez 33,7–9; Ps 95,1–2.6–7ab.7c–9; Rz 13,8–10; 2 Kor 5,19; Mt 18,15–20)

Upomnij go. W cztery oczy, przy świadku, a potem donieś Kościołowi. Tak postępuj z tym, który zgrzeszy wobec Ciebie. Jeśli cię usłucha - za pierwszym, drugim razem – pozyskasz brata. Jeśli będziesz milczał, staniesz się winny jego grzechu.

To wszystko? Tak mi się wydawało. Potem odkryłem, że został jeszcze drobiazg. Dziś czytam o nim u świętego Pawła. „Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”. To ona musi kierować każdym ludzkim postępowaniem. Nie mogę upominać po to, by kogoś pognębić. Bo to wbrew miłości bliźniego. Nie mogę upominać jedynie dla spokojnego sumienia. Bo to miłość własna. Nie powinienem się odzywać, gdy sam poważnie grzeszę w podobnej sprawie.

Niby taki szczegół. Ale chyba bardzo ważny. Bez niego słowa Jezusa mogłyby się stać wymówką dla złych języków…


Wywyższa i poniża (Ez 33,7–9; Ps 95,1–2.6–7ab.7c–9; Rz 13,8–10; 2 Kor 5,19; Mt 18,15–20)

A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich. Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu

Cóż przy Warszawie znaczą Głuchołazy czy Siemianowice? Cały kraj wie, kiedy remontują stołeczną ulicę. Trzeba nie lada wydarzenia, by Polska usłyszał jakąś wieść z prowincji. Przy Jerozolimie czy Jerychu niewielkie Betlejem też znaczyło niewiele.

Kto nie słyszał o modelce i dziedziczce wielkiej fortuny Paris Hilton z USA? O Kasi Wieczorek z Polski, która właśnie z bardzo dobrym wynikiem ukończyła studia, świat pewnie nie dowie się nigdy. Podobnie niewiele przy wielkich tego świata znaczyła kiedyś prosta Miriam, z zapadłej, rzymskiej prowincji, Palestyny.

Dla Boga to nic nie znaczy. Każdego z nas zna po imieniu. I zna nasze serca. Każdego z nas, już w tym życiu, może wywyższyć i poniżyć…


Byle nie gorszyć... (1 Kor 6,1-11; Ps 149,1-2.3-4.5-6a i 9b; J 15,16; Łk 6,12-19)

Już samo to jest godne potępienia, że w ogóle zdarzają się wśród was sądowe sprawy. Czemuż nie znosicie raczej niesprawiedliwości? Czemuż nie ponosicie raczej szkody?

Łatwo wskazywać palcem na innych i twierdzić, że gdybym był na ich miejscu, postąpiłbym inaczej. Trudniej by mi było rzeczywiście zrobić tak, jak nakazuje św. Paweł. Krzywda boli. Niezależnie od tego, czy wyrządził ją obcy, czy brat w Chrystusie. Może ta ostatnia nawet bardziej. Gdzie wtedy szukać sprawiedliwości? Czy w Kościele ktoś zechce ją rozsądzać? Czy ten który krzywdził, podporządkuje się wyrokowi? Nie mój problem.

Chyba jednak mój też. Czasem sam sobie wymierzam sprawiedliwość. Obmową. Rozpowiadaniem o grzechach moich braci wobec tych, którzy z Kościołem są luźno związani. Dlaczego nie zauważyłem, jak bardzo mogę ich zgorszyć? Dlaczego nie zniosłem raczej niesprawiedliwości? Przecież dla Boga mogłem stracić. Choćby to małą satysfakcję, że się odegrałem...


Przemija postać tego świata (1 Kor 7,25-31; Ps 45,11-12.14-15.16-17; Łk 6,23ab; Łk 6,20-26)

Nie ta dawno był poranek. Teraz jest już ciemna noc. Stukam cierpliwie w klawiaturę, a na ekranie pojawiają się kolejne robaczki liter. "Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali, ci, którzy używają tego świata, jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata". Tak, czas jest krótki. Nie warto angażować siły w to, co nie jest miłością. Nie warto się zbytnio angażować w nieistotne z perspektywy wieczności sprawy doczesne. Wszystko przecież przeminie. Nawet wiara, nawet nadzieja. Zostanie tylko miłość. Marana tha. Przyjdź Panie Jezu...


Czy można zgorszyć uparciucha? (1 Kor 8,1b-7.10-13; Ps 139,1-3.13-14ab.23-24; 1 J 4,12; Łk 6,27-38)

„Jeśli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata”.

Ma rację św. Paweł gdy pisze, że „wiedza”, lepsze obeznanie w sprawach wiary bardziej światłych chrześcijan, nie powinny na nikogo sprowadzać zgorszenia. Nie ma innych bogów, niż Bóg jedyny. Jednak udział w bałwochwalczej uczcie przez kogoś słabego, jeszcze wierzącego w bożki, mógł być odczytany jako oddawania im czci.

Tyle że nie bardzo wiem, jak tę zasadę stosować dziś. Czasem moi bliźni widzą grzech tam, gdzie naprawdę go nie ma. Wyjaśniać? Co to da. Ustępować ich świętemu oburzeniu?

Czy w sobotę mogę być na niedzielnej Mszy? Prawo zezwala, ale sobota to sobota.
Czy mogę w Adwencie uczestniczyć w zabawach? Nie jest to już czas zakazany, ale zawsze przecież było inaczej.
Czy wolno mi w przypadającą w piątek uroczystość jeść w barze mięso? Ilu ludzi wie, że w kościelne uroczystości piątkowy post nie obowiązuje?

To drobiazgi. Są sprawy ważniejsze

Czy czytając baśń rzeczywiście nasiąkam magią i otwieram się na złe duchy?
Czy mogę masować sobie stopy? Wszak to pachnie obcą naszej religii akupresurą.
Czy wolno mi przyjmować komunię w procesji, na stojąco? Wielu uważa to za brak szacunku wobec Jezusa.

Święty Pawle, ratuj. Mam nadzieję, że pisząc by nie gorszyć słabych, nie miałeś na myśli uparciuchów, którzy mimo tłumaczenia zawsze wiedzą swoje…



Słabym dla słabych (1 Kor 9,16-19.22-27; Ps 84,3-4.5-6.12; J 17,17ba; Łk 6,39-42)

Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych.

A mnie się czasem wydawało, że chcąc pozyskać człowieka dla Chrystusa, muszę najpierw ukształtować go na moją modłę. Tak jakby w jednej chwili mógł zmienić widzenie świata, odrzucić swoje problemy albo zmienić otoczenie….

Może przynajmniej nie powinienem udawać zgorszonego zachowaniem tych, którzy mają odwagę duszpasterzować w nietypowych środowiskach?


Strzeżcie się bałwochwalstwa (1 Kor 10,14-22; Ps 116B,12-13.17-18; J 14,23; Łk 6,43-49)

Kiedyś myślałem, że bożkami człowieka w naszych czasach mogą być tylko pieniądze, władza, sława czy przyjemność. To dla nich ludzie stawiają się ponad Boga. Potem zrozumiałem, że bożkiem może być moda; nierozumny pęd za tym, co mówią i robią inni. Nieważne czy stoi za nią konkretny idol, czy też jest on wielomilionowogłowym tworem bezmyślności. To dla niego ludzie wstydzą się czy nawet wypierają Chrystusa. Ale najsmutniejsze przyszło na końcu. Kiedy odkryłem, że praktyki magiczne wcale nie odeszły do lamusa przeszłości, ale ubrały się w szatę pseudonaukowości. Wielu gotowych jest dziś czcić demony, byle ich pomoc w różnorakich potrzebach okazała się skuteczna. A to w chorobie, a to w chęci poznania przyszłości i odpowiedniego pokierowania swoim losem...

Aż dziw, że dziś, na początku podobno światłego XXI wieku, tak aktualnie brzmią dziś słowa świętego Pawła: „Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami”.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Kwiecień 2021
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Pobieranie... Pobieranie...