Droga do Jezusa

Zmartwychwstały nie przyszedł, aby nas zabawiać. Ale po to, aby nam zapewnić wyzwolenie z grzechów.

1. Kiedy w Niedzielę Miłosierdzia zatrzymujemy się nad liturgią słowa, to uświadamiamy sobie, że nic tak nas nie inspiruje, jak przeżycia innych ludzi. Nic też nie zapala naszej wiary tak, jak świadectwa osób, które spotkały żywego Boga. Jedną z takich osób jest najmłodszy w historii zdobywca biegunów, a zarazem tytułowy bohater filmu „Mój biegun. Prawdziwa historia Jaśka Meli” (2013). Pokazuje on m.in., jak wiara i modlitwa pomagają w przeżywaniu życiowych tragedii. Młody podróżnik jeszcze przed wypadkiem, w którym stracił rękę i nogę, mówił rodzicom w niedzielę, że idzie na Mszę, a szedł z kumplami nad jezioro. Przechodził wtedy okres bardzo mocnego buntu i sprawdzał swoje granice. „Nic, co by się wiązało z zobowiązaniami, a więc także wiara, w ogóle nie wchodziło w rachubę”. Po wypadku zaczęło docierać do Jaśka, że to nie Bóg uciął mu rękę i nogę, ale że On go wyratował. Bo według lekarzy powinien zginąć, a przeżył. „Zrozumiałem, że On naprawdę jest dobry, tylko działa zupełnie inaczej niż ja. U mnie jest prosto: jak ktoś jest dla miły, to i ja dla niego jestem miły, jak nie – to mu odpłacam tym samym. A Bóg zadziałał zupełnie na odwrót […] Dla mnie wiara jest przede wszystkim odpowiedzią na beznadziejność tego świata”.

2. W duchu wiary słuchamy dziś słowa Bożego. A z czytań, jako stały element, wyłania się temat Bożego ratunku i wyzwolenia, Bożego miłosierdzia. Dla Tomasza jest to wyzwolenie od wątpliwości. Dla tych, którzy przebywają w krużganku Salomona – wyzwolenie z choroby. Dla św. Jana – wyzwolenie ze śmierci, w przeświadczeniu o zmartwychwstaniu. Bóg, którego miłosierne Oblicze ukazuje zmartwychwstały Chrystus, przychodzi do nas nieustannie mówi: „Pokój wam!”. Słyszy krzyk i wołanie biednych, będących w potrzebie i pozbawionych niejednokrotnie nadziei na lepszą przyszłość. Miłosierdzie jest miłością w kontekście ludzkiej nędzy, a przede wszystkim grzechu. Ale nie jest automatycznym zapominaniem, że grzech jest obrazą Stwórcy i dramatem człowieka. Wyjście z grzechu wiąże się z zadośćuczynieniem Ojcu Przedwiecznemu i naprawieniem skutków upadku. Tylko w takim wypadku Bóg może przebaczyć i raz na zawsze zapomnieć o grzesznej przeszłości.

Świadectwem nadziei dla współczesnego świata jest również Święto Miłosierdzia Bożego. To była wola samego Boga, którą wyraził za pośrednictwem św. Faustyny, ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w dniu 22 lutego 1931 roku w Płocku. Święto Miłosierdzia dał Pan Jezus grzesznikom jako „ostatnią deskę ratunku”. Z dobrze odprawioną spowiedzią i Komunią św. przyjętą w tym dniu jest związana obietnica „zupełnego odpuszczenia win i kar” (Dz. 300). A więc takiej łaski, jaką otrzymujemy tylko w sakramencie chrztu świętego. „W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski” (Dz. 699). Zdroje miłosierdzia wypływają z przebitego boku Zbawiciela. Chrystus mówił do św. Faustyny: „rana serca mojego jest źródłem niezgłębionego miłosierdzia” (Dz. 1190). Owa rana – przebity bok i serce – staje się dla całej ludzkości źródłem miłosierdzia Bożego. Z przebitego boku Chrystusa wypływają promienie: blady i czerwony. „Te dwa promienie oznaczają krew i wodę – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz...” (Dz. 299). W innym miejscu Chrystus zachęca: „niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła” (Dz. 848).

3. Zmartwychwstały Chrystus nie usiłuje odpowiedzieć na oczekiwania spragnionych mocnych przeżyć mieszkańców krainy nudnej codzienności, dla których dreszcz na skórze świadczy o udanym spotkaniu z sacrum. On nie przyszedł, aby nas zabawiać. Ale po to, aby nam zapewnić wyzwolenie z grzechów, które jest sensem i korzeniem każdego innego wyzwolenia człowieka. Jeżeli wierzymy, że Wielkanoc jest początkiem nowego człowieka, to możemy dać światu nową nadzieję. W świetle słowa Bożego chrześcijanie mają odnaleźć to, co istotne, by wskazać innym drogę do Boga. Mamy odnawiać miłość, by Chrystus nie zastał nas zimnych i obojętnych. Mamy stawać się budowniczymi mostów, a nie murów. Mamy działać na rzecz pokoju, otwierając nasze oczy i serca na cierpienia i potrzeby tych, którzy są wokół nas. W myśl słów św. Bernarda z Clairvaux, który pisał: „błogosławiony [szczęśliwy, święty] ten, kto jest miłosierny i gotowy nieść pomoc potrzebującym, kto uważa się za szczęśliwego, gdy może dawać, zamiast otrzymywać”. Rozpoczynając 75. Tydzień Miłosierdzia mamy rozniecać „ogień miłosierdzia” przez uczynki chrześcijańskiej miłości wobec bliźnich.

Bo „ci co w biednych i strapionych swych bliźnich w czas rozpoznali.
Ci dostąpią Miłosierdzia Boga, bo miłość swą Bogu okazali”
(z piosenki Biada zespołu NiemaGOtu).
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...
    « » Październik 2019
    N P W Ś C P S
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    Pobieranie... Pobieranie...