Bóg dał Słowo

Nie ma nadziei bez wiary. Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Wiary, która w nawet najtrudniejszych sytuacjach pozwala człowiekowi zupełnie powierzyć siebie Bogu.

 


„Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało”.
„Na świecie było Słowo,
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego,
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
Słowo stało się ciałem
i zamieszkało między nami.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy”.

Bóg dał nam Słowo. Obiecał zaraz po grzechu pierworodnym, że nie zostawi ludzi samym sobie, że ich nie odepchnie, nie odsunie w zapomnienie, ale w imię miłości ześle Zbawiciela. Obiecał i dotrzymał. Jak zawsze. Stało się to jednak inaczej, niż ludzie sobie wyobrażali.

Często nasze wyobrażenia rozmijają się z Bożym działaniem, z Bożymi intencjami. Bóg działa po Bożemu, nie dostosowuje się do ludzkich, jakże niedoskonałych przypuszczeń. Nikomu nie obiecał życia usłanego płatkami róż. Nikomu nie obiecał, że go ominą choroby, bezrobocie, kłopoty finansowe, rozmaite inne problemy. Nikomu nie obiecał, że przejdzie przez życie łatwo, wygodnie i przyjemnie.

Pewien filozof czytając opis narodzin Jezusa w betlejemskiej grocie kręcił głową i mruczał: „Przynajmniej swojemu Synowi mógł tego wszystkiego oszczędzić”. Słyszał to człowiek, który kopał na podwórku studnię. „Nie mógł” – odezwał się stanowczo, ale z szacunkiem do tytułów naukowca. – „Jaki sens miałoby zbawienie, gdyby dokonywało się w komfortowych warunkach? Jaki sens miałoby przyjście na świat samego Boga, gdyby nie doświadczył zwykłego ludzkiego życia?”. Filozof zaskoczony zamilkł, a po chwili zapytał: „Pan też jest filozofem?”. „Nie” – odpowiedział mężczyzna zabierając się znów do pracy. – „Ja jestem po prostu człowiekiem wierzącym. I wiem, że Bóg mnie kocha”.

Nadzieja to znaczy ufne oczekiwanie. To znaczy także pewność, że przedrzemy się do Boga poprzez wszystkie przeszkody, że sprostamy przeznaczeniu człowieka, pomimo wszystkich naszych ludzkich słabości. I nie zginiemy nawet w największych zagrożeniach. Bo Bóg nas widzi. Bo Bóg nas kocha. Bo przyszedł i zamieszkał razem z nami, aby nam dać moc.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...