Słaby ojciec

Poszedł. Czekał na cud. Skoro ręka Pańska była z nim powinien być cud. Woda ze skały. Aniołowie usługujący.

Powinien być podporą, zapewnić utrzymanie, chronić. Tego nauczył go jego ojciec. Pamiętał. Zawsze siadał naprzeciw drzwi. Czy w domu, czy w namiocie, gdy wychodził na kilka miesięcy z trzodą. Nie dlatego, żeby pokazać, kto jest najważniejszy. By widzieć wchodzących. W każdym z nich dostrzec przyjaciela lub wroga. W razie potrzeby szybko zareagować. Osłonić żonę i dzieci.

Chciał być takim samym ojcem. Silnym, odpowiedzialnym mężczyzną. Dlatego podjął wyzwanie losu. Losu? Tak. Przecież nie można inaczej nazwać tego wszystkiego, z czym przyszło mu żyć. Tajemnica kobiety. Tajemnica jego-nie-jego Dziecka. Tajemnica roli, powierzonej mu przez Anioła. Nie bój się… Wykazał się odwagą… Wziął…

Przekonanie o własnej sile i odpowiedzialności prysnęło gdy przyszli do Betlejem. Tłum ludzi. Przepełniona gospoda. Wrzask, kłótnie, dochodziło do rękoczynów. Próżno wskazywał na mającą za chwilę rodzić małżonkę. Upokorzył się błagając o litość. Poczuł się słaby, wręcz bezsilny.

Ktoś wskazał pustą jeszcze grotę. Ciemną, ponurą, bez wody. Nie bój się… Rozejrzał się wokół. Nikogo nie było. Ale głos był realny. Mocny, pewny, jak wówczas gdy targany wątpliwościami zastanawiał się nad sensem małżeństwa. Nie bój się – usłyszał powtórnie – zobaczysz więcej.

Poszedł. Czekał na cud. Skoro ręka Pańska była z nim powinien być cud. Woda ze skały. Aniołowie usługujący. Pałacowi słudzy prowadzący do królewskiej komnaty. Szaty od najlepszych bławatników. Akuszerka i piastunki. Ogłaszający narodziny Króla heroldowie.

Tymczasem musiał zakasać rękawy, krzesać ogień, biec po wodę, bezwiednie wykonywać polecenia rodzącej… Zatracił się w tym wszystkim. O Bożym świecie zapomniał. O cudzie zapomniał. W grocie rozległ się płacz Dziecka. Wytarł je połową szaty, podniósł ku światłu, pokazał Matce. Jesteś najpiękniejszy spośród synów ludzkich – wyszeptał – wdzięk rozlał się na Twoich wargach.

***

Dziecko spało przytulone do Matki. Miał czas, by ogarnąć myślą ostatnie godziny. Prawda, okazał się słabym mężem i ojcem. Być może dlatego, by mógł objawić się Bóg mocny. Prawda, oczekiwał cudu. I zobaczył cud – Dziecię. Przy którym wszystkie inne cuda bledną, są spadającą i gasnąca gwiazdą. Przy którym niczym są królewskie komnaty i purpury.

***

Nie bój się – usłyszał po raz trzeci. Jeszcze wiele razy będziesz słaby. I wiele razy zobaczysz mocne ramię i wyciągniętą rękę Wszechmocnego.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Styczeń 2019
    N P W Ś C P S
    30 31 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    Pobieranie...