Możemy z dumą pokazywać na świadectwach dobre oceny z religii, chwalić się dziesiątkami podpisów w indeksach do bierzmowania, więcej – wskazywać na dziesiątki przeczytanych książek i artykułów religijnych. Ale to nie będzie jeszcze poznanie, o którym mówi Jezus.
To, co człowiek usłyszał i zobaczył, musi dotrzeć do serca, wzbudzić zachwyt, zafascynować. Tu znów z pomocą przychodzą Psalmy.
Przestawiliśmy nieco kolejność obrzędu, ale był to zabieg celowy. Bo dopiero z poznania dotykającego i przemieniającego serce w taki sposób, że ktoś jest zafascynowany marzeniem Boga o nowym człowieku, rodzi się opowieść i czyn. Otwierają się usta, a z nich wydobywa się pieśń dziękczynna Mojżesza: „Będę śpiewał ku czci Pana, który wspaniale swą potęgę okazał, gdy konia i jeźdźca jego pogrążył w morzu” (Wj 15,1). Wydobywa się z nich pieśń Apokalipsy, w której pielgrzymujący na ziemi łączą się z donośnym głosem wielkiego tłumu w niebie: „Zbawienie, chwała i moc u Boga naszego, bo wyroki Jego prawdziwe są i sprawiedliwe” (Ap 19,1-2). Więc stroimy znakiem krzyża usta do tego, co uszy usłyszały, oczy widziały, serce pokochało, by śpiewać pieśń nową.
Zostały nam ręce. Nie dlatego, że są najmniej ważne. Przeciwnie. Te ręce są rękami Chrystusa. On nie ma innych, by kochać. Tylko moje. Ale gdy zabraknie wiary dzieła naszych rąk niczym nie będą różnić się od dzieł pogan czy niewierzących. To wiara sprawia, że dzieła naszych rąk są znakiem Królestwa Bożego pośród nas. Naznaczmy zatem i nasze ręce. Niech postawiony na nich znak krzyża przypomina po co je od Boga otrzymaliśmy.
________________________________________________
Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu:
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |