O czym myślał Franciszek dotykając gwoździ, które przebiły ręce i stopy Zbawiciela?
Nie mógł znać słynnego poematu Arnulfa z Louvain, kontemplującego stopy Jezusa. Pewnie nie potrafił nawet wyrażać swoich uczuć w formie Rhythmica oratio słynnego opata. Mimo to przywołajmy średniowieczny utwór.
W tłumaczeniu Marty Chachulskiej:
Wzruszony do głębi (…) obejmuję gwoździe. Nie odwracam wzroku, choć prorok pisał: „jak ktoś, przed którym się twarze zakrywa” (Iz 53,3). Bp Erik Varden zauważa: „Jeśli odwracamy wzrok od krzyża z powodu jego nieprzyjemności, świadczy to o tym, że jesteśmy świadomi tego, co on przedstawia, ale już nie tego, co oznacza” (Uzdrawiające rany, s.42).
O czym myślał Franciszek dotykając gwoździ, które przebiły ręce i stopy Zbawiciela?
Być może wspomniał liturgię Wielkiego Piątku i czytanego wówczas, a wspomnianego wyżej Izajasza, piszącego p przebitym „za nasze grzechy” (tamże) i myślał o nieprawości swojej i całego świata. Być może odkrył ciemne zakamarki ludzkiego serca, potrafiącego wołać: „Hosanna” a kilka godzin później: „Ukrzyżuj” (Mt 21,9; 27,23). Ale zatrzymanie się na tajemnicy nieprawości musiałoby zaowocować bardziej niż wzruszeniem, właśnie odwróceniem wzroku, beznadzieją, załamaniem rąk, zgorszeniem, strachem przed ciemnymi siłami, obezwładniającymi stalowymi gwoździami miłość.
Skoro jednak patrzył „cum affectum” – z miłością (może też znaczyć z namiętnością, pożądaniem) musiały mu brzmieć w uszach słowa Jezusa do Nikodema: „Tak Bóg umiłował świat” (J 3,16) i to umiłował „do końca” (J 13,1).
Stalowe gwoździe. Zatwardziałość ludzkiego serca i nieodwołalność Bożej miłości, objawionej w Synu Bożym. Dwa w jednym. „Poznaliśmy Twoją miłość ojcowską, gdy kruszysz twarde, ludzkie serca, i w świecie rozdartym przez walki i niezgodę czynisz człowieka gotowym do pojednania (…) Twój dar, Ojcze, sprawia, że szczere szukanie pokoju gasi spory, miłość zwycięża nienawiść, a pragnienie zemsty ustaje przez przebaczenie” (2. Modlitwa Eucharystyczna o Tajemnicy Pojednania).
Musiał dotknąć gwoździ, by później wołać:
O Panie, uczyń z nas narzędzia Twego pokoju,
abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie, tam gdzie panuje krzywda;
wiarę, tam gdzie panuje zwątpienie;
nadzieję, tam gdzie panuje rozpacz;
światło, tam gdzie panuje mrok;
radość, tam gdzie panuje smutek.
Spraw abyśmy mogli
nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
nie tyle szukać miłości, co kochać;
albowiem dając ‑ otrzymujemy;
wybaczając ‑ zyskujemy przebaczenie;
a umierając, rodzimy się do wiecznego życia,
przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
Razem z Franciszkiem dotykając gwoździ powtarzamy za wspomnianym na początku Arnulfem z Louvain:
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |