Świętujemy

Niedziela nie jest po to, by oderwać się od tego, kim jesteśmy. Jest odkryciem, że realizujemy to wszystko jako dzieci Boga.

Spójrzmy na rzecz praktycznie. Te wszystkie odświętne nabożeństwa, wykrochmalone (hm) obrusy, koszule i sukienki, rowerowe wypady, kompromisy, co będziemy robić czy oglądać, mądre lektury, teatralne spektakle, pyszne obiady, odwiedziny i długie spacery… Do tego, by niedziela była wyjątkowa, trzeba się nieco (nieco? ba!) przyłożyć. Nie dziwmy się więc, jeśli co poniektórym świętowanie kojarzy się raczej ze zmęczeniem i z wysiłkiem…

Oczywiście zawsze możemy to sobie nieco polukrować. Przypomnieć, że kosztuje to, co wartościowe. Albo że ludzie są ważni, nie rzeczy. I dorzucić coś tam o duchowym wymiarze… Czy jednak w ten sposób nie zamykamy sobie drogi do doświadczenia święta właśnie tu, na ziemi?

Bo tutaj, niestety, domów nie sprzątają krasnoludki. A ciocia przez telefon ciągle opowiada o tym samym. I te bezcenne miny domowników, gdy przedstawiasz im super pomysł na swoją wymarzoną niedzielną wyprawę przez łąki, przez pola…

Ech! Ziemia. To jej cudowne „już” i „jeszcze nie”. Kto tego nie doświadczył, niech żałuje!

*

Czy świętość tego święta nie polega na tym właśnie, że da się wreszcie odczytać sens zupełnie pospolitych czynności? I nie chodzi o to, by się tego pozbawiać, uciekać w jakieś „wyższe” rejony. To, co najważniejsze, łaska, jest dla nas tu i teraz.

*

Co świętujemy? Wielu świętuje „nie można”. Nie można zrobić zakupów. Usiąść na długie godziny w spokoju z gazetą/komiksem/kryminałem. Nie można spotkać się z kumplami. Nie można popracować nad nowym projektem… Albo takie „trzeba”. Trzeba iść do kościoła. Trzeba zadzwonić do rodziców. Trzeba przeżyć coś ekscytującego. Trzeba w końcu odetchnąć… Niedziela jako lista czynności zabronionych albo jako lista do zrealizowania.

„…horyzont człowieka stał się tak ciasny, że nie pozwala mu dojrzeć «nieba»” (Dies Domini, nr 4).

*

Dzień Chrystusa przeżywa się z Chrystusem.

Jeśli Bóg nas tu postawił: jako babcię, zakonnicę, nastolatka, księdza – to w tym właśnie jest nasze święto. Inaczej mówiąc, niedziela nie jest po to, by oderwać się od tego, kim jesteśmy. Jest odkryciem, że realizujemy to wszystko jako dzieci Boga.

*

Problem tylko, że to się nie dzieje z automatu. Na zasadzie wziąć tyle tego i tyle tamtego, wstrząsnąć i gotowe. To nie wydarzy się błyskawicznie. Niedzieli instant nie ma. W końcu: to się nie stanie bez nas. Bez nas – dodajmy – takich, jakimi jesteśmy, dzisiaj, tej niedzieli.

Skąd więc w nas to natarczywe przekonanie, że wystarczy mieć dobry plan? Skąd ta frustracja, że święto już tak nie cieszy? Skąd ten zacięty upór, by „swoje” zmienić w „idealne”?

Ech! Ziemia. To jej cudowne „już” i „jeszcze nie”.

*

Tej niedzieli świętujemy nasze wpisanie w ziemię, w realia dnia codziennego. Świętujemy, bo „dziś zbawienie stało się udziałem tego domu”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Grudzień 2021
N P W Ś C P S
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8

Reklama

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama