Widzieć, czuć, smakować

Jesienna szaruga, a właściwie prawie zimowa aura, sprawia, że ubieramy się tak, jak byśmy nie chcieli, jak nie lubimy. Przestajemy reagować na sprawy wokół nas się dziejące, do tego jesteśmy rozdrażnieni, zziębnięci, ogólnie rzecz ujmując, mamy chandrę. To nie tylko brak słońca, lecz także krótki dzień powoduje, że jesteśmy podobni do późnojesiennego nieba, zachmurzeni, z nielicznymi przebłyskami uśmiechu.

Zrozumieć to, co nas otacza, to w okresie takich przemian pogodowych stanowi problem, a co dopiero mówić o wczytywaniu się w zdania, które są dla nas za trudne. Ale są tacy, którzy chcą nam pomóc. To ci, którzy podjęli zadanie wyjaśnienia nam i przybliżenia tych spraw, które nam umykają lub których nie zauważamy i nie chcemy zauważać.

Po pierwsze: musimy zacząć zauważać bliskość Boga i tych, którzy nas do niego prowadzą. Są blisko, na wyciągnięcie ręki, w postaci osobowej, poprzez książki lub media. Oni czekają, aż my zwrócimy na nich uwagę, aż ich dostrzeżemy i zareagujemy na to, co nam chcą przekazać. Musimy zacząć uczyć się widzieć, widzieć zarówno znaki, jak i ludzi, którzy nas do Boga prowadzą. Widzieć ich czyny, ich dokonania, ich wiedzę i dobroć, widzieć w nich Tego, Który nas chce poprzez innych prowadzić do Siebie.

Po drugie: zacznijmy czuć. Czuć obecność, czuć Dobro i Miłość, którą przekazują nam różnymi sposobami. Czuć uśmiech i radość. Czuć bliskość. Tylko tyle i aż tyle, a jakże  ważne i potrzebne dla naszego życia, zdrowia i wiary. Jeśli to zrealizujemy, nie będzie nas martwić pogoda, chandra, brak słońca, opady deszczu i śniegu, nie będzie nas męczyć zimno czy gorąco, bo słońce i uśmiech będą gościć w naszej duszy, a z naszego wnętrza emanować będzie miłość, którą zauważy nawet największy pesymista i malkontent.

Po trzecie: zacznijmy smakować, właśnie to słowo jest najodpowiedniejsze. Smakować naszą Miłość, nie tylko do ludzi, ale przede wszystkim do Boga. Smakować naszą wiarę, modlitwę. A najważniejszym jest poznanie smaku obecności Chrystusa w naszym życiu, i to nie tylko w sensie dosłownym – smak Eucharystii – ale w sensie mentalnym. Posmakować Jego drogę, którą pragniemy kroczyć, Jego nauki, których słuchamy i które stosujemy w życiu, Jego obecność wśród nas, codziennie, niezmiennie, podczas każdej naszej czynności.

Jak to zrobić? Bądźmy sobą, wierzmy w miłość i dobro, dajmy się Bogu prowadzić przez całe nasze życie. Naiwne, głupie, dziecięce? W każdym z nas przecież jest coś z dziecka i wszyscy jesteśmy Jego dziećmi. Mnie z tym dobrze, spróbuj i ty.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Kwiecień 2021
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Pobieranie... Pobieranie...