W drzwiach

Wewnątrz i na zewnątrz. Bariera wydaje się być tak delikatna, a jednak istnieje, choć ustępuje przy małej nawet aktywności…

Piątkowy wieczór. Godziny urzędowania kancelarii parafialnej. Jesień to już nie tylko szaruga, ale i mrok. Tym bardziej zatem światło, dobiegające z wnętrza informuje, że ktoś czeka. Zapalone światło zwykle nie kłamie.

Dzwonek do drzwi. Z perspektywy bycia wewnątrz to dość dziwne. Skoro kancelaria jest czynna, to i drzwi powinny być otwarte, wystarczy tylko pociągnąć za klamkę. No nic…

Pukanie do drzwi. Czyżby większe zdziwienie wewnątrz? Przecież to raczej pozbawione logiki. Kancelaria nie jest mieszkaniem prywatnym, do którego trzeba dzwonić, albo pukać, żeby dostać się do środka. Z drugiej strony pojawia się cicha myśl – pewnie nie jest też domem, do którego wchodzi się „jak do siebie”…

Po chwili drzwi otwierają się. Niepewny krok, odkrywający nieznany świat. Pytanie. Mogę to tutaj załatwić?

Wewnątrz i na zewnątrz. Dwa różne światy, a może raczej – dwie strony jednej rzeczywistości. Bariera wydaje się być tak delikatna, a jednak istnieje, choć ustępuje przy małej nawet aktywności…

Wewnątrz. Otwarte, choć nieuchylone drzwi, zapalone światło, czekający człowiek. Optymalne warunki do spotkania. A może tylko z pozoru?

Na zewnątrz. No właśnie, co jest na zewnątrz? A może inaczej – co takiego jest wewnątrz, że nie wiadomo, jak tam wejść? Jak może wyglądać to wnętrze dla kogoś przychodzącego z innego świata? Czy ta niewiadoma jest zaprzepaszczeniem szansy na spotkanie – bo gdzie mogłoby się ono dokonać? Człowiek z jednej i drugiej strony drzwi, choćby nawet byli w nie wtuleni, nie spotkają się. Fakt, że jeden czeka, a drugi pokonał wielkie odległości, aby znaleźć się przed drzwiami, nic tu nie pomoże…

Jeśli idę do innego świata mogę nie znać jego praw. To nic, że światło zapalone. To nic, że informacje, które mam, potwierdzają, że mogę wejść do środka. Czasem samo otwarcie drzwi może być za dużą barierą. Kościół, nawet pięknie oświetlony, pełen dobrych ludzi i radosnych głosów, może pozostać barierą nie do przekroczenia, jeśli zabraknie nie tylko otwartych, ale i uchylonych drzwi. Pozostanie wspaniałym Kościołem, który czeka z otwartymi ramionami, ale jednak nie spotyka. I chyba przez to nie będzie Kościołem rzeczywiście pielgrzymującym…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • iGrazka
    02.10.2016 21:01
    Jestem tym z zewnątrz, tylko kilka razy zdarzyło mi się być w kancelarii/biurze parafialnym - z powodu obowiązku: załatwić chrzest, ślub. Właśnie załatwić: jak w biurze notarialnym, urzędzie takim czy siakim. To nie są warunki spotkania. Biurko, za biurkiem urzędnik, przed biurkiem krzesło dla petenta. A może okrągły stolik, jakieś fotele, propozycja zaparzenia kawy? Może wyjście przed drzwi kościoła po mszy, gdy ludzie wychodzą, zagadnąć, dać odczuć: jestem blisko, chętnie wejdę w relację, daj mi szansę. Mam ponad 50 lat, od zawsze jestem w kościele, ale z wielkimi oporami myślę o przekroczeniu drzwi koscielnego biura. Znam jeden wyjątek: to ksiądz proboszcz parafii, w której bywam tylko gościnnie - parafii Chrystusa Sługi w Poznaniu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Czerwiec 2018
    N P W Ś C P S
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    Pobieranie...