Zacznij od popiołu

Po co ten proszek, który spada na nasze głowy? Czy post jest lepszy od karnawału? Po co odmawiać sobie jedzenia?

Mało rozrywkowy był karnawał tego roku, ale był. Wkrótce Środa Popielcowa, mamy więc teraz okres „wojny postu z karnawałem”. Panuje czasem przekonanie, że ten nadchodzący czas nawracania się jest jakoś lepszy od karnawału, który uchodzi za czas „wywracania się”.

– Lepiej na to popatrzeć z punktu widzenia Księgi Koheleta, w której czytamy, że jest czas wojny i czas pokoju, czas radości i czas płaczu, czas pląsów i czas żałoby. Można też powiedzieć, że jest czas posiłku i czas niejedzenia – mówi ks. Wojciech Węgrzyniak, biblista. ­– Karnawał jest tak samo ważny jak post. On jest częścią człowieczeństwa. Nie możemy żyć tylko na zasadzie „moja wina, moja bardzo wielka wina”. Trzeba się też ucieszyć życiem. Widzimy Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej, faryzeusze zarzucają Mu, że przebywa z grzesznikami i celnikami, że jest pijakiem i żarłokiem. Umieć się cieszyć i bawić to szalenie ważna rzecz. Człowiek, który potrafi się bawić, który potrafi zobaczyć, ile mamy dobrych rzeczy, łatwiej się też nawróci – przekonuje.

Przestrzega przed skrajnościami: z jednej strony przekonaniem, że nie mam z czego się nawracać, a z drugiej, że jestem strasznym grzesznikiem. – Jest potrzebny i karnawał, i Wielki Post. Człowiek pełny jest i do tańca, i do Różańca. Tylko tak. Gdyby Pan Bóg chciał, żebyśmy tylko odmawiali Różaniec, to by się nie męczył nad stwarzaniem świata. Tak sobie wyobrażam, że jak pójdę do nieba, Pan Bóg mi powie: „Wojtek, byłeś na Nowej Zelandii, widziałeś kangura? A widziałeś gwiaździstą noc nad mazurskimi jeziorami?”. A jak powiem: „Nie”, to Pan Bóg zapyta: „A czemu nie widziałeś?”. I ja odpowiem: „Bo nie miałem czasu. Bo zajmowałem się głoszeniem Ewangelii”. A On na to: „To po co Ja to dla ciebie stwarzałem?”. Ważne jest, żeby człowiek widział, że to jest Boże. Cały świat. Żeby człowiek mógł odpocząć i potem normalnie funkcjonować – zauważa kapłan.

Czyn miłości: schudnąć

Teraz jednak czas na przestawienie się na inne tory. W poście chodzi nie tyle o samą zmianę postępowania, ile o zmianę myślenia. To właśnie znaczy greckie słowo metanoia – nawrócenie. Bez zmiany myślenia wszelkie działania będą tylko chwilowym wysiłkiem, który nie przyniesie trwałych skutków. Prawdziwy post to przede wszystkim owoc właściwej motywacji. – Z takich bardzo ludzkich rzeczy: chciałbym schudnąć. Mam 20 kilo więcej niż parę lat temu, więc jest się z czego nawrócić. Dla mnie schudnięcie jest kwestią nawrócenia mentalnego. To jest sprawa woli, no i troski o innych ludzi. Jak będę stary i będą mnie w szpitalu przewijać, i będę za ciężki, to będzie dla nich problem. A jak mnie będą nieść na cmentarz i będę za gruby, to się będą denerwować. Dlatego w testamencie zapisałem taką uwagę, że jeśli będę miał ponad sto kilo, to żeby zostawić napiwek dla grabarzy. Żeby powiedzieli: „Był gruby, ale przynajmniej miał gest”. A jak będę miał ponad 150 kilo, to już tylko kremacja – śmieje się ks. Wojciech Węgrzyniak. Zwraca uwagę na fakt, że obżarstwo jest grzechem, na który mamy wielki wpływ. – Nie mam wpływu na Kościół powszechny, nie mam wpływu na innych ludzi, nie mam na niektóre relacje, ale mam bardzo duży wpływ na swoją wagę. Chyba największy – stwierdza.

Wyostrzanie myślenia

Jezus mówi: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych” (Łk 21,34). To zastanawiające, że obżarstwo i pijaństwo obciążają nie tyle żołądek, ile serce, które w Biblii jest organem myślenia, działania.

– Rzeczywiście, jest coś takiego, że kiedy człowiek pości, wtedy wyostrza się myślenie duchowe. Jest mu łatwiej się pomodlić, łatwiej podejmuje decyzje. Przez to, że mamy jedzenia dużo więcej niż nasi praojcowie, jesteśmy obżarci, a to może wpływać na ducha, który staje się ociężały. Nadmiar jedzenia może powodować, że człowiek traci władzę nad swoim ciałem. Ciało jest wtedy w jakimś sensie zniewolone. To jest jak przy alkoholizmie czy innym zniewoleniu, że człowiek „musi”. Musi wyjść na papierosa. I co z tego, że jestem myślący, że jestem ksiądz, że wierzę w Boga? Ciało tak mocno domaga się tej substancji, że to ono mną rządzi – stwierdza biblista.

Wiedzieć po co

Podjęcie postu z właściwą motywacją przywraca człowiekowi wolność. Istotna jest jednak świadomość celu. – Odeszliśmy od Boga, ale chcemy się z Nim pojednać, więc pościmy. Ufamy, że Bóg wejrzy na to, że rezygnujemy z czegoś, co jest dla nas ważne, a nawet absolutnie konieczne. Komunikujemy Mu: „Panie Boże, ja się poświęcam, ja cierpię. Popatrz, robię to po to, żebyśmy byli pojednani. Ja bardzo się staram, bardzo chcę, poważnie myślę o relacji z Tobą”.

Bo w poście chodzi o cel – być blisko Pana Boga. Uczniowie Jana poszczą, bo chcą być bliżej Boga, a uczniowie Jezusa nie poszczą, bo są blisko Boga. Przecież Jezus jest między nimi. „A kiedy zabiorą im pana młodego, wtedy będą pościć”. Widać to już w Starym Testamencie, gdy Dawid pości przez tydzień, bo ma nadzieję, że jego dziecko nie umrze. Ale kiedy ono umarło, już nie pości. Skoro nie żyje, to czemu mam pościć? – pyta. Mieszkańcy Niniwy poszczą, żeby Pan Bóg odwrócił od nich karę. Hiob siedzi na popiele przez całą swoją księgę aż do momentu, gdy wszystko pozytywnie się kończy. Post ma więc na celu powrót do harmonii z Panem Bogiem – wskazuje duchowny.

Właściwości popiołu

Biblia wiele razy mówi o popiele. Kiedy ktoś posypuje się popiołem albo siada na popiele, wtedy Bóg reaguje zmiłowaniem. Tak jakby popiół miał właściwości „zmiękczające Boga”. – To może wynikać nie tylko z biblijnej koncepcji, że „uświadamiamy” Bogu, kim naprawdę jesteśmy. W Psalmie 103 jest takie zdanie: „Jak ojciec lituje się nad dziećmi, tak Pan lituje się nad tymi, co się Go boją”. I dalej: „Wie On, z czego jesteśmy utworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem”. Bo tak naprawdę to ja jestem grzesznikiem. Posypuję głowę prochem i mówię: „Panie Boże, popatrz, ja grzeszę, bo jestem prochem. Ja jestem słaby. Ale co się dzieje, że jestem słaby? Z czegoś Ty mnie zrobił? Jak zrobiłeś młotek z tektury, to co się dziwisz, że nie wbije gwoździa w deskę? Ja nie jestem ze skały”. Ten proch na naszych głowach ma w pewnym sensie funkcję „przypominania” Panu Bogu: Panie Boże, my wiemy, że powinniśmy być lepsi, powinniśmy być święci, ale co ten proch może zrobić? To ustawia nas w świadomości, jaka jest nasza forma. Z jednej strony jesteśmy prochem, a z drugiej jesteśmy dziećmi Bożymi. Piękne jest to, że Pan Bóg ma świadomość tej naszej kondycji – dlatego nie ma takiego grzechu, którego by jakoś nie rozumiał i nie wybaczał. Ale On nas chce nawracać, żeby ostatecznie zrobić z nas diament – przekonuje ks. Wojciech Węgrzyniak. – Bóg mówi: „Ja wiem, że jesteś prochem, wiem, że powstałeś z ziemi, ale naprawdę jesteś niewiele mniejszy od aniołów. Uwierz w siebie, powstań i idź dalej, a zobaczysz, że będziesz skałą: Ty jesteś Piotr Opoka. Na tej opoce zbuduję mój Kościół – bo to, co jest prochem, może stać się skałą”.

Siedzenie w prochu

Popiół jest znakiem nawrócenia i dla wielu ten znak jest ważny. Dobrze jeśli za znakiem nawrócenia idzie dowód nawrócenia. Z tym jest różnie, ale…

– Rzeczywiście jest tak, że więcej ludzi daje pierwsze kwiatki, niż kupuje pierścionek zaręczynowy, ale od czegoś trzeba zacząć. I to jest piękne, że ludzie mają potrzebę przyjęcia tego znaku, że chcą się nawrócić. Ilu potem się nawróci, to inna sprawa, ale to jest jak z filmami na YouTube, że 100 procent zaczyna oglądać, a po kilku sekundach już 30 procent przestaje. Jednak trzeba dać szansę, żeby człowiek wiedział, że może – że startuje z poziomu prochu. Wiem, że jestem grzeszny, że mam się z czego nawrócić, mam coś poprawić – i zaczynam drogę. Nie wszyscy, którzy wychodzą w góry, dojdą na Rysy, ale to, że chcą, ma znaczenie. Może się uda tym razem. Bo Środa Popielcowa nie jest metą. Jest startem, a metą jest Niedziela Wielkanocna – zauważa kapłan. Zwraca też uwagę na postać biblijnego Hioba, który, gdy przyszło na niego nieszczęście, wziął skorupę, żeby się nią drapać, i siadł na popiele ze świadomością własnej marności. A w 42. rozdziale mówi: Odwołuję to, co mówiłem o Panu Bogu, kajam się w prochu i popiele.

– To siedzenie w popiele przez 40 rozdziałów i rozmawianie z przyjaciółmi, którzy też posypali głowy popiołem, powoduje przemianę. Tych 40 rozdziałów jak 40 dni, rozmowa z przyjaciółmi, rozmowa z Bogiem… Bardzo ważną rzeczą jest czas. Czas tego popiołu, który siedzi we mnie, czas konfrontacji z tym, co jest trudne, powoduje dojrzewanie, nawrócenie – zaznacza biblista. Wskazuje na rolę czasu w nawróceniu.

– Trzeba umieć dać sobie czas. Może w zeszłym roku się nie udało, może uda się w tym roku. Święty Augustyn wiele lat dochodził do tego, żeby się nawrócić. Dobry Łotr wykorzystuje ostatni moment swojego życia. A syn marnotrawny musi swoje przejeść, przepuścić, żeby zrozumieć, że najważniejszy jest ojciec. Hiob zaczyna od popiołu i kończy popiołem, ale na początku był bunt, a na końcu zaufanie. To wejście w świat popiołu i prochu kruszy serca, żebyśmy zaufali Panu Bogu. Wtedy będziemy już naprawdę nawróceni. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Październik 2021
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama