Przyjdź!

Przez wieki Kościół wołał: „Veni Creator Spiritus!”, a „najmilszy z gości” odpowiadał na ten pełen tęsknoty hymn, przychodząc jako „zdrój żywy, ognia żar”.

Ciepły deszcz zmywał brud z bruku otoczonej murami toskańskiej Lukki i sprawił, że spieczone, zakurzone ogrody wydały wyraźne westchnienie ulgi. Kościół był zamknięty na głucho. Niestety, spodziewałem się tego... To często denerwuje mnie u Włochów, którzy zdają się nie doceniać tego, co mają na wyciągnięcie ręki. Może rzeczywiście najciemniej jest pod latarnią? Przekonałem się o tym wielokrotnie, na przykład gdy w Wiecznym Mieście stąpałem świętemu Pawłowi po piętach czy odwiedzałem w Sienie św. Katarzynę. Tak było i teraz, gdy chciałem pomodlić się przy grobie mistyczki Eleny Guerry, założycielki Zakonu Sióstr Oblatek Ducha Świętego (1835–1914).

To właśnie ta włoska zakonnica, którą okrzyknięto Apostołką Ducha Świętego, miała wyraźne przeczucie: Duch Święty dopomina się, by w XX wieku zwrócono na Niego większą uwagę. „Veni!” – wołała w listach, które regularnie słała do Watykanu. Tymi mistycznymi pismami toskańskiej zakonnicy przejął się do głębi papież Leon XIII. Odczytał ich nadprzyrodzony charakter i odpowiedział.

Niebieską łaskę zesłać racz

Brewiarzowy hymn „Veni Creator Spiritus!” zyskał przez wieki ogromną popularność. Rozpoczyna dziś wiele rekolekcji, konferencji, spotkań modlitewnych. Słyszą go nowożeńcy, bierzmowani czy świeżo wyświęceni księża. Słyszy go również kandydat na papieża stojący podczas konklawe w gronie kardynałów.

W ciągu roku w liturgii słyszymy go dwukrotnie, śpiewa się go na Mszach Świętych nie tylko w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, ale i na Eucharystii otwierającej nowy rok (jest jednym z warunków udzielenia wówczas odpustu). Śpiewamy go (uwaga: informacja na czasie!) podczas nowenny przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego, przede wszystkim jest to jednak hymn nieszporów tej uroczystości. Popularny jest również w Kościołach anglikańskim i luterańskim.

Najbardziej znany jest w formie chorału gregoriańskiego. W Watykanie czy na wielu płytach zbierających śpiew mnichów usłyszymy pastelowe: „Veni, Creator Spiritus, Mentes tuorum visita, Imple superna gratia, Que tu creasti pectora”, ale jego melodię cytowali często różni kompozytorzy, w tym Gustav Mahler w swej słynnej VIII Symfonii, zwanej Symfonią Tysiąca.

Ten najstarszy hymn Kościoła zachodniego do Ducha Świętego znany był już na początku IX wieku (został napisany prawdopodobnie w 809 roku). Śpiewano go podczas święceń kapłańskich, udzielania sakramentu małżeństwa i koronacji królów. Jego autorstwo przypisuje się benedyktyńskiemu mnichowi i teologowi Hrabanowi Maurowi. Pochodzącego z zamożnego mogunckiego rodu Maurusa Magnentiusa Rabanusa uważano za największego uczonego czasów karolińskich. Był opatem klasztoru w Fuldzie, najsławniejszej szkoły Imperium Frankijskiego. Pozostawił po sobie encyklopedię „De rerum naturis” i wiele poetyckich strof. Spod jego pióra wyszedł również brewiarzowy hymn sławiący Ducha Świętego. Przekładano go na język polski wielokrotnie, ale ostatecznie w liturgii przyjęło się tłumaczenie: „O Stworzycielu, Duchu, przyjdź, nawiedź dusz wiernych Tobie krąg”.

Odpowiedź

W 1901 roku po raz pierwszy przyznano Pokojową Nagrodę Nobla, a włoski inżynier wynalazca Guglielmo Marconi wysłał w świat sygnał radiowy. W pierwszym dniu roku i zarazem nowego wieku papież Leon XIII w imieniu całego Kościoła zaśpiewał uroczyście „Veni Creator Spiritus…”. Świadkowie tego wydarzenia wspominali dramatyczny i podniosły ton, z jakim Ojciec Święty wołał w bazylice św. Piotra o nową Pięćdziesiątnicę. W imieniu Kościoła prosił, by nadchodzący wiek stał się szczególną przestrzenią działania Ducha Świętego. Tego samego dnia na drugim końcu świata, w Topika, w stanie Kansas w Stanach Zjednoczonych, zanotowano pierwsze po wielu wiekach wylanie charyzmatów Ducha, opisanych przez świętego Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian. „To była odpowiedź na wołanie Leona XIII” – nie miał wątpliwości ks. dr Peter Hocken, znawca ruchów odnowy Kościoła.

Siostrę Elenę – Apostołkę Ducha Świętego – wyniósł na ołtarze 26 kwietnia 1959 roku Jan XXIII. Ten sam, który rozpoczynając obrady Soboru Watykańskiego II, wołał: „Odnów w tych naszych dniach Twoje cuda, jakby przez nową Pięćdziesiątnicę”. Obecny wówczas w Wiecznym Mieście kardynał Stefan Wyszyński notował: „11 X 1962, Roma 8.30 – zbieramy się w Sali Paramentów, oczekując na Papieża. Trzymam się kardynała Lercaro z Bolonii, człowieka małego wzrostu. Ojciec Święty idzie pieszo i modli się. Ten człowiek ma przedziwny talent skupienia się pośród tego świata rozgwaru. Zajmuje miejsce przy Konfesji, na froncie wielkiego ołtarza Konfesji św. Piotra. Odśpiewano: »Veni Creator…«. Ponieważ Sobór jest współdziałaniem pod kierunkiem Ducha Świętego, trzeba Go przyzywać i o Niego gorąco wołać: »Veni Sancte Spiritus! Veni Creator Spiritus!«”.

Światłem rozjaśnij naszą myśl

Obok opisywanego gregoriańskiego hymnu znana jest jego „uproszczona wersja”, pieśń: „Przybądź Duchu Święty, ześlij z nieba wzięty światła Twego strumień”. Powstała na początku XIII wieku, a jej autorstwo przypisuje się Innocentemu III. – Ten papież „był gwiazdą na średniowiecznym niebie – opowiada mediewista o. Tomasz Gałuszka. – Nam trudno nawet wyobrazić sobie takiego papieża. Ojciec Święty Franciszek robi wszystko, by być jak najbliżej ludzi i zejść z piedestału, Innocenty III robił wszystko, by zachować dystans. Podkreślał swą wyjątkowość. Mawiał: „Jestem niżej niż Bóg, ale wyżej niż człowiek”. Uważał się za jakiś byt „pomiędzy”, uniósł się niezwykle wysoko po to, by ujrzeć Kościół z góry. I paradoksalnie było to również spojrzenie prorocze.

Pieśń z łaciny przetłumaczył na język polski ksiądz Tadeusz Karyłowski (1882–1945), jezuita i poeta, którego ogromną pasją była hymnologia. I choć przełożył z oryginału między innymi słynną „Eneidę” Wergiliusza, najbardziej znanymi i popularnymi jego przekładami są dziś hymn „Te Deum” i sekwencja, w której wołamy: „Obmyj, co nieświęte, oschłym wlej zachętę, ulecz serca ranę”. Miliony Polaków znają ją na pamięć.

Doczekali się!

„Otworzyły się upusty nieba” – opowiadał mi biskup Andrzej Siemieniewski, który wrócił z Pittsburga, gdzie świętowano uroczyście pięćdziesiątą rocznicę narodzin katolickiej Odnowy w Duchu Świętym. Co ciekawe, ten początek wielkiej ulewy rozpoczął się od wiernego wyśpiewywania słów: „Spuść z niebiosów wzięty światła Twego strumień!”.

Ralph Martin, doktor filozofii i późniejszy niestrudzony ewangelizator, wraz z przyjaciółmi z uniwersytetu w Pittsburgu przez wiele miesięcy odmawiali sekwencję do Ducha Świętego. Spotykali się w kaplicy, by modlić się słowami tego hymnu. Owoce wołania przeszły ich najśmielsze wyobrażenia. Wspólnoty wyrastały jak grzyby po deszczu, a już po kilku latach, w czerwcu 1974 r., międzynarodowa konferencja na temat Odnowy Charyzmatycznej w Kościele katolickim zgromadziła 30 tys. uczestników, a modlitwę prowadziło 19 biskupów i 700 kapłanów.

W pracy, skwarze, w płaczu

Od lat dotykają mnie wersety hymnu: „W pracy Tyś ochłodą, w skwarze żywą wodą, w płaczu utulenie”.

„Ja jestem” – usłyszał Mojżesz. „Ja jestem” – piękniej Bóg nie mógł się przedstawić. Te dwa słowa wystarczają. W sekwencji do Ducha Świętego nie śpiewamy o tym, że Pocieszyciel przychodzi „po pracy”, „po płaczu”. On jest „w”. Jest w tych wszystkich rzeczywistościach! Czy to nie pocieszające?

„Modlitwa, post, czuwanie i wszelkie inne uczynki chrześcijańskie, chociaż są dobre same w sobie, jednak nie stanowią celu życia chrześcijańskiego, jakkolwiek są środkami do osiągnięcia tego celu. Prawdziwy natomiast cel życia chrześcijańskiego polega na osiąganiu Świętego Ducha Bożego” – notował odwiedzający świętego Serafina z Sarowa pielgrzym Motowiłow. Pamiętając o tej wskazówce, Kościół od wieków woła: „Niebieską łaskę zesłać racz sercom, co dziełem są Twych rąk”.

– Wołamy: „Przyjdź, Duchu Święty”, „Stworzycielu Duchu, przyjdź”, „Przybądź, Duchu Święty, spuść z niebiosów wzięty światła Twego strumień”, „Ojcze ubogich”, ale gdyby ktoś nas zapytał, kim jest Duch Święty, być może mielibyśmy wątpliwości, w jaki sposób mówić o tej tajemnicy – podsumowuje benedyktyn Szymon Hiżycki. – I nic dziwnego, ponieważ dokładnie to słowo „misterium” – tajemnica – pasuje tutaj najlepiej. Tajemnica, kim jest Duch Święty i w jaki sposób działa…

Świadomy tej intuicji wołam: „Daj zasługę męstwa, daj wieniec zwycięstwa, daj szczęście bez miary”. Przyjdź!•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Sierpień 2021
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie... Pobieranie...