Spocznij!

Osoba osuwa się na ziemię i leży plackiem na posadzce. Część ludzi rzuca się na ratunek, a część uspokaja: „Zostawcie ją: spoczęła w Duchu Świętym”.

Zostałem na całą noc i spowiadałem… Płakałem wraz z nimi i cieszyłem się jak dziecko… Analizowałem wiele świadectw osób doświadczających w ten sposób Boga. Miłość, jaką objawiał Pan przez osobiste „dotknięcie”, była dla wszystkich, z którymi rozmawiałem, tak mocnym spotkaniem z Jezusem, że nie można już było zostać tym samym człowiekiem. Niejeden podczas takiej modlitwy został uwolniony od depresji, myśli samobójczych czy różnego rodzaju chorób. Noszę w sercu świadectwa wielu powrotów do Kościoła. – W świetle sprawozdania tych, którzy doświadczali tzw. spoczynku i w refleksji teologicznej dokonanej zwłaszcza przez kard. Suenensa w „Dokumentach z Malines” trzeba by powiedzieć: w tego rodzaju doświadczeniu mamy do czynienia z łaską odpoczynku, odprężenia – opowiada ks. Jan Reczek, autor znakomitej książki „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch”. – Objawia się to w wyłączeniu władz psychicznych i fizycznych człowieka, który w czasie modlitwy nagle osuwa się. Czasem jest to bardzo nagłe, ale nie widziałem, by kiedykolwiek wiązało się to z jakimkolwiek szwankiem. Nawet gdy upadało wielu w dużym zgromadzeniu, między rzędami krzeseł, żadna głowa nie była zraniona. Nie jesteśmy poddani sile, która przekraczałaby akt woli. Jeśli ludzie oddadzą swoje pragnienie Bogu, nie będzie im grozić histeria. Jeśli Kościół leży i odpoczywa, to ja się bardzo cieszę, ale to jest dopiero początek. Dla mnie ważniejsze, co będzie, gdy ten Kościół wstanie! Na ile ci „leżący” dadzą świadectwo wzajemnej miłości, na ile będą posłuszni słowu Bożemu. Jacy będziemy, gdy wstaniemy, opuścimy zgromadzenie i wejdziemy między dzieci tego świata? To dopiero będzie przekonujący znak działania Ducha Bożego.

Środek, nie cel!

– Niepokojące jest to, że w wielu środowiskach, gdzie spoczynki są praktyką normalną, celem modlitwy nie jest Jezus, ale spoczynek – dopowiada o. Remigiusz Recław SJ. – Ludzie podchodzą do modlącego się, aby otrzymać spoczynek. Co więcej, modlący się ma taki sam cel! Taką postawę krytykuje o. Leo Thomas, autor książki „Posługa uzdrowienia”. Uważa on, że spoczynek jest narzędziem uzdrowienia, a nie celem do osiągnięcia. Tymczasem to, czego często jesteśmy świadkami w Polsce, wyraźnie pokazuje, że jest on traktowany jako cel sam w sobie. Ponieważ upadek na ziemię jest wydarzeniem dość spektakularnym, staje się obiektem pożądania grupy „łowców charyzmatów” krążącej między Tychami, Licheniem i Częstochową. Na często zadawane mi pytanie: „Gdzie Duch Święty działa najmocniej?”, odpowiadam: „W twoim sercu. Ono jest Jego świątynią”. Lepiej skupić się na trzykrotnym upadku pobitego do nieprzytomności Jezusa, niż gonić za nowinkami „w stanie spoczynku”. – Należy przestrzec przed histerią, przed nastawieniem się na takie doświadczenie – znakomicie podsumowuje ks. Jan Reczek: – Nie trzeba nadmiernie tego pragnąć ani zbyt szybko wyrokować, natomiast jeżeli ktoś doświadczy spoczynku, niech pozostaje we wdzięczności, że taka chwila umocnienia została mu dana.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • mka
    08.06.2015 20:09
    sw. Pawel nie spadl z konia :) Pismo Swiete mowi, ze upadl na ziemie, o koniu ani slowa
  • Czlek
    07.07.2015 23:19
    Jeżeli komuś to wiare pogłębia i przybliża do Stwórcy, to po co te dyskusje? Trochę perspektywy, dystansu i skromności polecam każdej stronie konfliktu.
  • Gość
    27.03.2017 10:05
    Co do refleksji Gamaliela: „Jeżeli od ludzi pochodzi ta sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem” Znaczyłoby to że islam pochodzi od Boga? Nie rozpadł się.
  • mały
    13.02.2018 04:45
    Złą rzeczą jest gdy próbujemy zapuszkować Ducha Świętego który podąża kędy chce, dla mnie przeciwstawianie woli Jezusa działaniu Ducha Świętego jest ciężkim nieporozumieniem, jakoby osoby upadające w tym Duchu rozpraszały obecnych na modlitwie. Jak mogę rozproszyć na modlitwie? , a jeśli ktoś się rozproszył to znaczy że w ogóle nie był skoncentrowany na Jezusie dla tego uległ rozproszeniu. Gdy koncentruję się w swym jestestwie na Bogu to doznaję czasem wielokrotnych spoczynków bywało że się tego wstydziłem wobec zgromadzonych, ale to jest mocniejsze ode mnie kołacze mi serce jakby chciało wyfrunąć z klatki piersiowej a stany są od płaczu ciężkiego że jestem wykończony, do niepojętej radości. Jest taki moment zgody na działanie Ducha to są ułamki sekund, a później coś co trudno wyrazić słowami bo ich brakuje. Kiedyś spróbowałem powstrzymać tę siłę która wypełnia rzeczywistość.....w sobie to padłem na ławkę prawie bez życia myślałem że się fizycznie nie pozbieram. A tu słyszę jak ktoś mi mówi że mogę powiedzieć MU żeby tego mi nie czynił......nie mam w zwyczaju pouczać BOGA, jeśli przychodzi to znaczy że ma ważny powód....a ja całą nadzieję w NIM pokładam i mam serdecznie gdzieś "mądre teologiczne wywody" żal mi tych wszystkich, którym brak wiary........
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Sierpień 2018
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    Pobieranie...