7. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Znudzeni Panem Bogiem (Iz 43,18-19.21-22.24b-25; Ps 41; 2 Kor 1,18-22; Łk 4,18; Mk 2,1-12)

Bóg jest niezmienny. Zawsze jest Miłością. Zawsze chce szczęścia człowieka. Zawsze jest dobry. Zawsze jest sprawiedliwy. Zawsze jest miłosierny. Jak coś obiecał, to dotrzymuje. Nie zmienia zasad, którymi się kieruje i którymi powinni się kierować stworzeni przez Niego ludzie.

Taki Bóg wydaje się nie na nasze czasy. Jak takiego Boga pokazać w telewizji? Gdyby był nieprzewidywalny. Gdyby lekceważył własne słowo. Gdyby zaczął „olewać” ludzi i w ogóle nagle przestał się troszczyć o świat, a zajął się szukaniem własnego szczęścia - to by było interesujące. To by było ciekawe. To by przyciągnęło miliony odbiorców.

Nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś - żali się Bóg w księdze proroka Izajasza.

Nie, nie jesteśmy pierwszymi, którzy znudzili się Bogiem. To już było. Wiele razy w dziejach człowieka. Tak dużo razy, że stało się to już nudne.

Na szczęście Bóg nie znudził się nami. Bo jest niezmienny. Bo jest Miłością.


Mądry inaczej (Jk 3,13-18; Ps 19; 2 Tm 1,10b; Mk 9,14-29)

Jak poznać, czy ktoś jest mądry? Pozornie łatwe. Wystarczy przyjrzeć się, jak żyje. Im mądrzejszy, tym lepiej żyje. No tak, ale co to znaczy lepiej?

Wielu dziś całkiem poważnie za mądrych uważa różnych cwaniaków, którzy umieją się urządzić w życiu. „To musi być mądry facet” - powiedział Rafał, widząc dwudziestokilkuletniego elegancko ubranego mężczyznę, wsiadającego do nowiutkiego BMW. Powiedział to szczerze. Dla niego i jego kumpli mądry jest ten, kto szybko robi kasę.

We wsi niedaleko stąd też mają wzorzec mądrości. To staruszka, która nawet pisać za bardzo nie umie. Wychowała siedmioro dzieci. Wszyscy są porządnymi ludźmi. Do tej babci po radę chodzą niemal wszyscy - starzy, średni i młodzi. A babcia siedzi przy piecu, nie słucha radia ani telewizji, tylko odmawia w koło różaniec. I udziela naprawdę dobrych rad. Nawet w wielkich, bardzo poważnych sprawach.

„Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy” - napisał Jakub Apostoł. Mądry był chłop.


Bo się źle modlicie (Jk 4,1-10; Ps 55; Ga 6,14; Mk 9,30-37)

Modlę się o tyle różnych rzeczy. Proszę Boga w tylu różnych sprawach. I - nie powiem - czasami Bóg mnie wysłuchuje. Spełnia to, czego od Niego oczekuję. Ale tylko czasami. A przecież podobno wysłuchuje każdej modlitwy. Więc dlaczego nie widzę efektów moich próśb?

„Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz” - napisał św. Jakub Apostoł. Musiał być człowiek w złym humorze, jak to pisał. Wyjątkowo ostre słowa. Powiedzieć komuś, że się źle modli, to wymaga odwagi.

Czym właściwie jest modlitwa? Listą moich życzeń pod adresem Boga? A gdzie na przykład miejsce na uwielbienie, na przepraszanie?

Tak trudno przyjąć do wiadomości, że Bóg nie jest po to, aby wypełniać moje zachcianki. Tak trudno przyjąć do wiadomości, że naprawdę każda modlitwa jest wysłuchana. Jeśli jest dobrą modlitwą. Prawdziwą modlitwą, a nie zamówieniem jak w sklepie z dostawą do domu.


Nie będę słuchać nikogo (1 P 5,1-4; Ps 23; Mt 16,18; Mt 16,13-19)

- Nie będzie mi jakiś ksiądz mówił, co mam robić z moim życiem - chłopak był oburzony. Z głośnym trzaśnięciem drzwi wyszedł z kancelarii parafialnej. Jego dziewczyna została, wystraszona i o krok od płaczu.

Ksiądz też był zmartwiony.

- Zrozum, dziecko, to nie są moje wymysły. To są wymagania Kościoła. A ja go tu reprezentuję.

Dziewczyna kiwała głową bez przekonania. Czuła, że dla jej chłopaka sprawa będzie bardzo trudna. On nie lubił nikogo słuchać...

Powszechne narzekanie na brak autorytetów. I na odrzucanie wszelkich autorytetów. To chyba jednak nie do końca prawda. Jest tęsknota za autorytetami, ale równocześnie strach przed ich zaakceptowaniem. Bo to oznacza konieczność posłuszeństwa.

Kościół opiera swój autorytet nie na ludzkiej mocy, ale na Bogu. Ksiądz i biskup nie reprezentują siebie. Są „starszymi”, bo są świadkami i uczestnikami cierpień i chwały Jezusa. Dlatego ludzie ich słuchają, nie dlatego, że są tacy mądrzy i doskonali.

Zupełnie jak rodzice wobec dziecka.


Biedni bogaci (Jk 5,1-6; Ps 49; 1 Tes 2,13; Mk 9,41-50 (z dnia) lub Ap 2,8-11; Ps 31; J 15,18-21)

A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień.

Fragment przemówienia rewolucjonisty?

Nie, fragment listu św. Jakuba Apostoła. I jeśli ktoś uważa te zdania za wezwanie do rewolucji, to znaczy, że nie umie czytać. To nie wezwanie do zabierania bogatym i dawania biednym. To ostrzeżenie dla wszystkich, którzy na pierwszym miejscu stawiają sprawy materialne.

Nie trzeba być najbogatszym człowiekiem świata, aby być adresatem tych zdań. W mojej parafii znam kilku bezrobotnych, którzy z pewnością powinni te słowa wziąć do siebie. Wydają pieniądze na rzeczy zbyteczne, a obiady ich dzieci w szkolnej stołówce fundują parafianie.

Bogaczem łatwiej zostać niż się potocznie myśli. Wystarczy postawić na głowie hierarchię wartości. Tak, żeby Bóg znalazł się na końcu.


Jednoznaczność w cierpliwości (Jk 5,9-12; Ps 103; J 17,17ba; Mk 10,1-12)

Cierpliwość i wytrwałość przestały być w cenie. Dzisiaj raczej szybko, natychmiast, ale też tymczasowo. Jeśli wierzyć kampaniom reklamowym, życie powinno być ciągiem ulotnych, pełnych przyjemności chwil. A widzę, że wierzę tym reklamom. Bardziej, niż tego chcę.

Denerwuję się, gdy ktoś zwleka ze spełnieniem jakiejś obietnicy. Wpadam w nerwowość, gdy spóźnia się autobus. Niecierpliwie przestępuję z nogi na nogę stojąc w kolejce do kasy w hipermarkecie.

Irytuje mnie, że Bóg nie wysłuchuje od razu mojej modlitwy. Jeśli o coś proszę, to znaczy, że tego właśnie w tej chwili potrzebuję, a nie za dwa lata. Wtedy będę mieć do Boga inne prośby.

Zmieniam poglądy zależnie od sytuacji. Dziś z chęcią słucham jednego, jutro zaliczam go do moich wrogów, a nastawiam ucha na słowa kogoś innego. Powtarzam za politykami „Sytuacja jest dynamiczna”.

Wasze „tak” niech będzie „tak”, a „nie” niech będzie „nie”, abyście nie popadli pod sąd.

Hmmm...


Między prośbą a podziękowaniem (Jk 5,13-20; Ps 141; Mt 11,25; Mk 10,13-16)

Nie mam problemów z intensywną modlitwą, gdy jest mi źle. Wtedy rzeczywiście szturmuję niebo długo i intensywnie. Potrafię się również żarliwie modlić za innych. Zwłaszcza modlitwa za najbliższych pochłania sporo mojego czasu i energii. Modlę się o ich zdrowie, powodzenie w różnych sprawach, o szczęście dla nich, o zgodę w rodzinie. No i oczywiście zanoszę rozmaite szczegółowe prośby związane z aktualnymi wydarzeniami w ich życiu, z problemami i kłopotami, które napotykają.

Niedawno mieliśmy spore zmartwienie. Rozdzwoniły się telefony, poszły SMS-y. Powstał prawdziwy modlitewny łańcuch. Modliło się kilkadziesiąt osób.

Po pewnym czasie przyszła wiadomość: „Jest dobrze”.

Bogu niech będą dzięki.

I co? To wszystko, co jestem w stanie Bogu powiedzieć, gdy chwilowo od Niego niczego szczególnego nie oczekuję?

Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli. Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny.

Jakoś trudno jest modlić się, gdy trzeba wielbić i dziękować. Proszenie idzie mi znacznie lepiej.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...