Refleksja na dziś - 16. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Każdy ma być pszenicą (Mdr 12,13.16-19; Ps 86,5-6.9-10.15-16a; Rz 8,26-27; Mt 13,24-43)

"Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?" Odwieczne pytanie: jeśli Bóg jest dobry, skąd na świecie jest zło? Ale nie istnienie zła jest sednem przypowieści, a reakcja na nie.

Pada propozycja: oczyścimy zboże z chwastów! Pytanie „czy chcesz” wydaje się już zbyteczne. Jak można nie chcieć, by zboże mogło rosnąć swobodnie, by nic mu nie zabierało ani gleby, ani światła? A jednak padają znamienne słowa: "Pozwólcie mu rosnąć do żniwa."

Pozwólcie rosnąć, kwitnąć, nawet owocować i rozsiewać nasiona. Tylko dlatego, żeby żadne, nawet najsłabsze źdźbło pszenicy nie ucierpiało.

"Dobrym nasieniem są synowie Królestwa, chwastem zaś synowie Złego." Ale nie my jesteśmy od oceniania. Nam nie wolno żadnego człowieka uznać za chwast – niepotrzebny i nadający się do spalenia.

Każdy człowiek musi być dla nas potencjalną pszenicą – czymś, co ma wydać dobry plon i wymaga troski.



Tylko tyle i aż tyle (Mi 6,1-4.6-8 • Ps 50 • Mt 12,38-42)

Ofiara, ofiara, i jeszcze raz ofiara. Tysiące baranów i dziesiątki tysięcy potoków oliwy. Byle tylko Bóg się zadowolił. Byle go ugłaskać, a może wręcz przekupić? Bo czy można nie wysłuchać, skoro tyle ofiar, poświęconego czasu, wysiłku? W końcu istnieje elementarna zasada wdzięczności!

Czy myślisz, że jestem do ciebie podobny? – pyta Bóg słowami psalmu - Ty postępujesz źle, a Ja mam według ciebie milczeć, bo raczyłeś przynieść mi ofiarę? Nie chcę twoich ofiar, nie przyjmę ich! Nie wystarczą mi nawet najpiękniejsze słowa modlitwy czy świadectwa. Czemu wymieniasz moje przykazania i na ustach masz moje przymierze, ty, co słowa moje odrzuciłeś za siebie?

Kto ma idee wciąż w gębie, ma je zazwyczaj i w pobliskim nosie – współczesna myśl nie pozostawia wątpliwości, że taka postawa nie skończyła się wiele wieków temu. Wręcz przeciwnie, znajduję ją na co dzień. Także w sobie.

Powiedziano ci, czego żąda od ciebie Bóg: pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z Bogiem twoim.

Tylko tyle i aż tyle.



Pragnienie (Pnp 8,6-7 (2 Kor 5,14-17) • Ps 63 • J 20,1.11-18)

Jak śmierć potężna jest miłość. Śmierć musiała się wydawać najpotężniejszą siłą – każdy musi przecież umrzeć. A jednak słowa o wodach, które jej nie mogą ugasić, sugerują że nawet ona nie ugasi miłości.

Te słowa w Pieśni nad Pieśniami wypowiada Oblubienica. Wtóruje jej psalm: Boże mój, Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza. Ciało moje tęskni za Tobą, jak ziemia zeschła i łaknąca wody. Twoja łaska jest cenniejsza od życia…

Wielu rzeczy pragnę, ale czy kiedykolwiek zdarzyło mi się tak pragnąć Boga? Czy kiedykolwiek zdarzyło mi się taką miłością odpowiedzieć na Jego miłość?

On umarł za mnie. Jego miłość woła, bym umarła dla siebie i żyła dla Niego. Wystarczy, bym przestała się bać słowa: „śmierć” i uwierzyła, że będę żyć.

Chyba jednak wolę aż tak nie pragnąć. To pozwala zostawić kawałek siebie do mojej własnej dyspozycji.



Mowa - nie trawa (Ga 2,19-20 • Ps 16 • J 15,1-8)

Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Zdumiewające. Przywykliśmy, że samo słowo nie ma mocy sprawczej, trzeba jeszcze zaangażowania, czynu, gestu. Tak wiele jest powiedzonek wyrażających to doświadczenie człowieka.

Słowo Boga oczyszcza. Lepiej niż sekator w ręku ogrodnika odcina niepotrzebne gałązki, formuje koronę drzewa, przerzedza gałęzie, by było miejsce na owoce.

Czasem koło obcinanego na wiosnę drzewa leżą sterty gałęzi. Aż szkoda, że wszystko to zostanie spalone - korony wydają się aż nadto okrojone. Ale jeśli nie zostaną przycięte, plony będą znacznie gorsze.

Jestem jak to drzewo. Mam owocować przyzwoicie, a nie kilkoma rachitycznymi jabłuszkami, które między liśćmi nawet dojrzeć nie dały rady.

Potrzeba tylko dwóch rzeczy. Sprawczej mocy Słowa i mojego trwania w Bogu.



Logika i nadzieja (Jr 2,1-3.7-8.12-13 • Ps 36 • Mt 13,10-17)

Jest w tym nieodparta logika. Po co być zależnym od źródła, skoro można sobie wybudować cysternę na wodę? Cysterna to zapas, a źródło… cóż, jak wszystko co naturalne, może być kapryśne.

Ale jest i koszt takiej decyzji. Woda źródlana jest czysta i świeża. Woda z cysterny (uzbierana deszczówka, nieco zatęchła i zanieczyszczona) to zupełnie inna jakość. Gdyby komuś dać do wyboru wodę źródlaną i błotko z cysterny… Doprawdy, jedyną zaletą tego drugiego jest to, że w ogóle jest wtedy gdy nie ma nic innego!

Niestety, na widok tego zestawienia ogarnia jeszcze większe osłupienie. Cysterny są popękane, a zatem woda z nich wycieka. Nie stanowią żadnego zabezpieczenia, pozwalają się tylko łudzić, że oto staliśmy się niezależni od źródła.

Źródło natomiast ciągle bije świeżą, czystą, pełną życia wodą. I bić nie przestanie.

I w tym niezmiennie jest nasza nadzieja. Ono będzie biło także wtedy, gdy wylizawszy ostatnią kroplę z pustej już cysterny zdecydujemy się do niego dowlec, by nie umrzeć z pragnienia. I nie odmówi nam swej wody.



Gliniane naczynie (2 Kor 4,7-15; Ps 116B,10-11.12-13.15-16.17-18; J 15,16; Mt 20,20-28)

Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. To przecież my jesteśmy tymi glinianymi naczyniami. Naczyniami, które łatwo pękają, tłuką się, przestają chronić skarb – Łaskę, Boga w nas.

A jednak takich nas przecież Bóg wybrał. Nie jesteśmy ze spiżu ani z szlachetnych metali. Jesteśmy z gliny, którą tak łatwo rozbić. Przez to właśnie – przez naszą słabość – ma się objawić moc Boga.

Gdyby Bóg chciał powołać tych ze spiżu, któżby mu pozostał? A gdyby się taki znalazł, czy byłby w stanie przyprowadzić innych? Dzięki naszej słabości Bóg mówi do wszystkich: zobacz, potrafię przemieniać życie ludzi takich jak Ty. Wcale nie herosów. Nic nie musisz, po prostu przyjdź. Nawet jeśli jesteś przekonany, że twoje naczynie za chwilę wiatr rozbije w pył.

Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: „Uwierzyłem, dlatego przemówiłem”. My także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam.



Im było łatwiej (Syr 44,1.10-15; Ps 132,11.13-14.17-18; Mt 13,16-17)

Im było łatwiej. Mogli spotkać, mogli zobaczyć, mogli doświadczyć. A my? My musimy opierać się na ich słowach. W naszym życiu nic wielkiego się nie wydarza.

Tylko jeśli przyjrzeć się dokładniej, okazuje się, że każdy dzień jest utkany z cudów. Każdego dnia słyszymy słowa i widzimy rzeczy, które wielu pragnęło ujrzeć, a nie widzieli, i wielu pragnęło usłyszeć, a nie słyszeli. Byli prorokami, byli sprawiedliwi, a jednak nie dano im tego, co ja i Ty mamy na co dzień.

No tak, ale przecież nie mam jeszcze… A przecież tak bym chciała! I co z tego, że mam to wszystko inne, skoro akurat w tej kwestii mam niedosyt?

Trudno żyć w dziękczynieniu. Trzeba by zaakceptować swoją rzeczywistość.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...