Refleksja na dziś - 25. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Ty wybierz Panie (Iz 55,6-9; Ps 145,2–3.8–9.17–18; Flp 1,20c–24.27a; Mt 20,1–16a)

"Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć" – mówi św. Paweł, i dodaje: "Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć."

Mało wyobrażalne… Więc może prościej: Chrystus będzie przeze mnie uwielbiony, czy to w radości, czy w łzach. Czy to w szczęściu, czy w cierpieniu. I jak tu odpowiedzieć za Pawłem: nie umiem powiedzieć, co mam wybrać, bo jedno i drugie to Chrystus.

Jak odpowiedzieć: "Ty wybierz, Panie. Ty wiesz lepiej."?

Chcę tego, co Ty chcesz. Chcę tylko dlatego, że Ty chcesz. Chcę tak długo jak Ty chcesz. Chcę w taki sposób jak Ty chcesz.

Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony.



Lampa (Prz 3,27-35; Ps 15; Łk 8,16-18)

Jest coś zdumiewającego w tej zbitce: nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem, lecz stawia na świeczniku. I w kolejnym zdaniu: nie ma bowiem nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.

Któżby chciał ukrywać swoją chwałę? Ukrywa się słabość, winę… Ukrywa się to, co małe, ludzkie, słabe. Więc nie o chwale czytam. Czyżby więc światło było w słabości? W bezradności? W tym, co wstydliwe i co człowiek chciałby ukryć?

Wielokrotnie doświadczałam, że najbardziej pomaga nie czyjaś siła i nieskazitelność, a słabość, prześwietlona Bogiem. Widać dopiero wtedy klosz lampy przestaje przypominać garniec zasłaniający Boga. Światło.



Rodzina (Prz 21,1-6.10-13; Ps 119,1.27.30.34-35.44; Łk 8,19-21)

Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je – mówi Jezus. Zwykle skupiamy się na czekającej rodzinie, zapominając o tłumie, który Jezusa otaczał. Tłumie, który uniemożliwił najbliższym przejście. Tłumie, który szukał pomocy.

Pójść do rodziny znaczyłoby ich wszystkich zostawić. Pokazać, że są ważni i ważniejsi. Tymczasem Jezus mówi te nieprawdopodobne słowa: wy wszyscy jesteście moją najbliższą rodziną. Nie zostawię was, czekających na ratunek, na Słowo o Bogu.

– Wy wszyscy, który mnie słuchacie i idziecie za mną jesteście dla mnie tak cenni jak moja matka i kuzyni – mówi Jezus. To znaczy: najcenniejsi.



Zmarnowane życzenia (Prz 30,5-9; Ps 119; Łk 9,1-6)

Proszę Cię o dwie rzeczy, nie odmów mi, nim umrę. Wielkie słowa, wielka prośba. O co poprosiłabym Boga takimi słowami? O co poprosi autor księgi?

Oddal ode mnie kłamstwo i fałsz i daj mi to, co niezbędne do życia, bym przez bogactwo czy nędzę nie oddalił się od Ciebie – słyszę. Zwariował chyba! Prosi o to, by nie było mu lepiej! Co by mu szkodziło mieć, przecież zawsze można korzystać z umiarem, to nic złego, a można by się przynajmniej zabezpieczyć na przyszłość!

Człowiek silny staje przed pokusą polegania tylko na sobie - na swoich zabezpieczeniach, zdolnościach, koncepcjach. Tworzenie zabezpieczeń staje się podstawowym zajęciem, a ich zachwianie źródłem lęków, depresji lub krzywd innych ludzi.

Bardzo łatwo zapomnieć, że jest się w ręku Boga, pod Jego ochroną. A nie warto…



Marność (Koh 1,2-11; Ps 90; Łk 9,7-9)

Wszystko marność. Nic się nie zmienia, żadne nasze działanie nie przynosi skutku, bezużyteczne są czyny i słowa. Dziś by powiedziano: depresja w najczystszej postaci. Człowiek potrzebuje poczucia sensu, potrzebuje celu, nie może tylko trwać.

A jednak poczucie bezradności dopada czasem każdego. Wypowiadane w najlepszej intencji słowa pozostają niezrozumiane lub – co gorsza – są rozumiane opacznie. Pocieszenia nie pocieszają. Nie napełni się ucho słuchaniem…

Co wtedy? Co nam zostaje, skąd wziąć nadzieję?

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką. Nasyć nas o świcie swoją łaską, byśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć. I wspieraj pracę rąk naszych. Amen.



Dla niecierpliwych (Koh 3,1-11; Ps 144,1-4; Łk 9,18-22)

Nie lubię, gdy burzą się plany. Nie rozumiem, czemu dobro przegrywa ze złem. Nie wiem, co dalej robić... I dziś czytam: Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystko pod niebem. Nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.

Zaufaj mi – mówisz spokojnie – wszystko w swoim czasie, po prostu rób swoje. Kochaj nieprzyjaciół, czyń dobrze tym, którzy cię prześladują, mów dobrze o tych, którzy ranią i nie ustawaj w wysiłku.

Jeśli tego chcesz, Panie, a jestem pewna, że chcesz, dokończysz dzieła, które rozpocząłeś. Chcę Tobie zaufać, nawet jeśli nigdy nie zobaczę kłosów z zasianego ziarna.



Przez śmierć do życia (Koh 11,9-12; Ps 90; Łk 9,43b-45)

Baw się, baw - póki możesz. Potem przyjdzie czas, który mniej się będzie nadawał do zabawy. Czas tracenia rzeczy i ludzi - czas umierania. Wszystko marność.

Najłatwiej uciekać. Przedłużać młodość, póki się da. Udawać, że nie ma przemijania, choroby, śmierci, a szczęście i powodzenie będzie trwało zawsze. Udawać, póki się daje, a potem... potem zostaje powiedzieć: nie mam w tym upodobania. I uciec w śmierć, by nie myśleć o marności.

Nieuniknione? Ewangelia wskazuje zupełnie inną drogę. Słowa o klęsce padają, gdy wydaje się, że wreszcie Jezus osiągnął sukces. On wie, że powodzenie nie będzie trwało wiecznie. Jednak nie próbuje uciekać, ale dobrowolnie przyjmuje śmierć, nadając jej sens.

I zmartwychwstając.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Kwiecień 2021
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Pobieranie... Pobieranie...