Refleksja na dziś - 4. tydzień Wielkanocy

Przeczytaj i rozważ.


Kim jest? (Dz 4,8-12; Ps 118; 1 J 3,1-2; J 10,11-18)

Kim dla mnie jest Pan Bóg? Sędzią czyhającym na każde moje potknięcie; starcem siedzącym na niebieskim tronie, obojętnym na mój los; ostatnią deską ratunku, o której przypominam sobie w trudnych chwilach; skrzynką życzeń i zażaleń, do której wrzucam swoje roszczenia i pretensje...?

Święty Jan przypomina dzisiaj, że jest Ktoś kto mnie kocha miłością bezgraniczną, mimo wszystko, a w Jego oczach jestem jedyny, niepowtarzalny, niezbędny. W Jego oczach jestem piękny - bo jestem Jego dzieckiem. I choćbym był przeraźliwie sam, choćbym odszedł nie wiem jak daleko popełniając najgorsze zbrodnie - On będzie mnie szukał, cierpliwie, wytrwale, do końca. Jak pasterz zagubioną owcę - nawet gdyby miał zostawić 99 innych. Nie wzgardzi mną jak ludzie, nie odrzuci i nie potępi - będzie płakał wraz ze mną nad moją słabością, nad moim grzechem. A później weźmie na ramiona i zaniesie z powrotem do swojej owczarni...

To odpowiedź na inne pytanie: Kim ja jestem dla Pana Boga?

Pozostaje nadal to pierwsze: Kim dla mnie jest Pan Bóg? - na nie każdy z nas musi sam odpowiedzieć.



Jaka Królowa? (Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab; Jdt 13,18bcda.19-20; Kol 1,12-16; J 19,25-27)

„Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo”.

Ileż to ludzi, w tak wielu kościołach naszego kraju śpiewa dzisiaj te słowa. Lecz ów jakże podniosły i radosny nastrój mąci pytanie, które jak czarna chmura, przychodzi na myśl. Ilu jednak jest takich, którzy w tej Twojej Polsce, w Twoim królestwie zakrzykną: My nie potrzebujemy Królowej, my mamy demokrację! Nikt nie będzie nami rządził, nikt nie będzie nam mówił jak mamy żyć. Sami sobie ustanowimy prawa, przegłosujemy co dobre, a co złe, w dyskusjach ustalimy które przykazania zachować, a które odrzucić - bo są już przestarzałe, nie na dzisiejsze czasy.
Kiedyś byłaś potrzebna
- gdy potop szwedzki zalewał ojczyznę, gdy trzeba było cudu nad Wisłą
uciekaliśmy się do Ciebie
- w czasie okupacji, i potem, gdy odzyskawszy wolność utraciliśmy niezależność, gdy Prymasa zamknięto nam do więzienia - padaliśmy na kolana, gotowi nawet puste ramy całować, wołaliśmy gromkim głosem, jak jeden mąż - „My chcemy Boga w książce, w szkole”, śpiewaliśmy wśród obłudy, zakłamania, gwałtu i strachu - „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”

A dzisiaj?

Możesz sobie być Królową – powiedzą – a le taką jak tamta, w Anglii. Dystyngowaną, elegancką, wytwornie ubraną. Będziemy Cię podziwiać i wozić karetą, będziemy Ci się kłaniać i oklaskiwać - ale do rządzenia nam się nie wtrącaj.

Tymczasem trzeba nam dzisiaj u stóp Matki i Królowej naszej, z tej biednej ziemi wołać: Nie opuszczaj nas! Bądź z nami w każdy czas! - zwłaszcza w ten czas, jakże trudny i bolesny. Trzeba po raz kolejny błagać o cud, cud przemiany naszego kraju, naszego narodu, o cud przemiany naszych serc.



Pochopny wniosek (Dz 11,19-26; Ps 87; J 10,22-30 )

Ten, który wcześniej był prześladowcą wierzących w Chrystusa, teraz staje się gorliwym głosicielem Jego nauki. Ci zaś, którzy przed owym prześladowcą uciekli z Jerozolimy, teraz w Antiochii słuchają jego nauki...

Patrząc na Pawła we wczesnym okresie jego życia, można by było powiedzieć, że jest przegrany, że odrzucił Chrystusa. Jakże pochopny byłby to wniosek i jakże niesprawiedliwy, biorąc pod uwagę wszystko to, co dokonało się później...

Niech jego przykład, skłoni nas do refleksji, czy i dzisiaj nie ma w naszym życiu takich „pawłów”, których osądzamy, których uważamy za przegranych i niegodnych zbawienia. Bo jeszcze może być tak, że to właśnie oni „wyprzedzą nas do Królestwa niebieskiego”.



Ja to spełnię (1 Kor 15,1-8; Ps 19; J 14,6-14)

O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię

Tymczasem chyba każdy z nas ma za sobą doświadczenie modlitwy, która nie została wysłuchana. Prosiliśmy - a prośba nie została spełniona. I w świetle dzisiejszego zapewnienia Jezusa może zrodzić się pytanie: dlaczego?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Może brakuje nam wiary, może wytrwałości - nie wiem... Być może jest tak jak pisze święty Jakub:

Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. (Jk 4,1-3)

Przypominam sobie także inne słowa Pisma Świętego:

Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? (Łk 11,11-12)

Tylko co wtedy, gdy dziecko prosi o "węża" czy "skorpiona" - czy ojciec spełni te oczekiwania? I być może także dlatego, w niektórych przypadkach, nie otrzymujemy tego o co prosimy...

Choć czasem tak trudno w to uwierzyć i zaufać..



Znać swoje miejsce (Dz 13,13-25; Ps 89; J 13,16-20)

Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach

Pokusa wysłannika, by postawić się na miejscu Wysyłającego może przybierać różne formy. Najbardziej oczywista jest ta, że wie się wszystko najlepiej, wszystkiemu się zaradzi i rozwiąże wszystkie problemy. To mnie macie słuchać, mnie naśladować i robić co mówię.

Tę formę pychy mimo wszystko stosunkowo łatwiej dostrzec i łatwiej przed nią się ustrzec, choć z doświadczenia wiemy, że nie wszystkim się to udaje...

Druga jest o wiele bardziej niebezpieczna i zakamuflowana. Nie dam rady, nie wiem, nie potrafię temu zaradzić i nie rozwiążę wszystkich problemów. Niech zrobi to ktoś inny. Na pewno będzie lepszy, mądrzejszy, bardziej doświadczony... Zakamuflowana, bo kryje się pod płaszczykiem pokory. Tymczasem tutaj także moje „ja” jest na pierwszym miejscu, moje możliwości i zdolności...

Wysłannik powinien znać swoje miejsce... Tak jak Jan Chrzciciel - bo to nie ja, ale Pan Bóg daje radę..., wie..., potrafi zaradzić..., rozwiązuje problemy...



Znowu bez rozważania (Dz 20,17-18a.28-32.36; Ps 100; Rz 8,31B-39; J 10,11-16)

Kiedyś już byłem w podobnej sytuacji mając napisać rozważanie. Dzisiaj również, tak jak wówczas, mam wrażenie, że jakiekolwiek komentarze, czy próby wyjaśniania tekstu biblijnego są zbędne, albo nawet wręcz szkodliwe i zubażające. Patrzę na słowa drugiego czytania:

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: „Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź”.

Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.


I myślę sobie, że jeśli ten fragment Słowa Bożego nie zrobi na nas żadnego wrażenia, jeśli nam nie wystarczy, nie wzbudzi w nas radości, nie da nadziei – to tym bardziej moja refleksja na nic się nie zda...



Zazdrość (Dz 13,44-52; Ps 98; J 14,7-14)

Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. (Dz 13,45)

Dziwny może się wydawać fakt, że św. Łukasz jako powód odrzucenia Pawła przez Żydów podał zazdrość o zgromadzone tłumy, a nie treść jego nauczania. Ale czy rzeczywiście? Przecież Takie sytuacje widzimy w Biblii wielokrotnie. I tak na przykład: z zazdrości Kain zabił Abla, z zazdrości bracia sprzedali Józefa, z zazdrości Saul usiłował zgładzić Dawida...

Także Jezusa, jak pisze św. Marek, arcykapłani wydali Piłatowi przez zawiść (Mk 15,10).

Pokazuje to jak groźna może być zazdrość i do czego może prowadzić jeśli jej się poddamy. Nie przypadkiem jest zaliczana do grzechów głównych. Konieczna jest zatem walka nawet z małymi jej przejawami w naszym życiu i przypominanie sobie o tym, co w swoim wierszu „Sprawiedliwość” pisał ks. Jan Twardowski:

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Listopad 2018
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Pobieranie...