2. Niedziela zwykła (B)

Sześć homilii

Znaleźliśmy Chrystusa


ks. Tadeusz Czakański

Rozpoczynamy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Chrystus wzywa każdego z nas po imieniu, by poszedł za Nim. Wzywa nas również jako wspólnotę zjednoczoną w Jego Imię, wspólnotę chrześcijan – aby dała światu świadectwo jedności i miłości. Nasza modlitwa w tej intencji niech wznosi się w tych dniach ku Jedynemu Bogu. Prośmy, by jak najszybciej nadszedł dzień jednej Owczarni i jednego Pasterza, gdy wszystkich będzie ożywiała doskonała miłość.

Na jednej z kartek świątecznych, jakie otrzymałem, przeczytałem takie słowa: „Jedynie miłość łączy doskonale”. I pomyślałem sobie, że rzeczywiście ci, którzy miłują, wybierają tę najwłaściwszą drogę, drogę jedyną. Na próżno budują dom ci, którzy czynią to bez Boga. Nie będzie zjednoczonej Europy, zjednoczonego świata, zjednoczonego chrześcijaństwa bez miłości, bez Boga.

Kończy się wiek, który chciał uczynić z człowieka maszynę, automat, przedmiot: chciał ludzi ponumerować - nie tylko w okrutnych obozach zagłady, ale również w czasach pokoju, gdy nadaje się im różnego rodzaju numery identyfikacyjne i każe wierzyć w moc komputerowej pamięci. Była to epoka wynaradawiania, mas ludowych, tłumów, przesiedlania, klasyfikowania, unifikacji. Jakże prosto i jasno brzmi w tym kontekście ewangeliczne pytanie uczniów skierowane do Jezusa: „...gdzie mieszkasz?... Chodźcie, a zobaczycie” – pada odpowiedź. Syn Człowieczy nie miał gdzie głowy skłonić, był stale w drodze, a jednak uczniowie odkryli w Nim pokój, bezpieczeństwo i miłość. Odnaleźli w Nim „dom”. Poszli za Nim i zobaczyli, że „szedł przez ziemię dobrze czyniąc” (Dz 10,38). Ujrzeli znaki, jakich dotąd nikt nie dokonywał, zobaczyli cudowny połów ryb, rozmnożenie chlebów, uzdrowienia i wskrzeszenia, widzieli, jak złe duchy opuszczały ludzi. Byli w Kanie Galilejskiej i na Górze Tabor. I dotknęli pustego grobu. Już wtedy, na samym początku, przeczuli w jakiś sposób to, co miało się dokonać - dla świata i dla nich osobiście. „Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy Chrystusa!”

Pytanie uczniów: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” jest pytaniem o dom. Nie chodzi tu tylko o mury, ściany, okna i meble. Chodzi o przestrzeń, w której człowiek poznaje człowieka, gdzie człowiek łączy się z drugim tak ściśle, że stanowią jedno ciało, że jeden duch i jedno serce ich ożywia... Chodzi o przestrzeń, w której rodzi się życie – w sensie dosłownym, jako nowy, maleńki człowiek, który znajduje warunki dla swego rozwoju i wzrostu, lub w sensie nadprzyrodzonym, gdy miłujący się ludzie promieniują na zewnątrz i „rodzą” Boga dla otaczającego ich świata.

Aby żyć, rozwijać się i być sobą, człowiek potrzebuje ethosu. Greckie słowo ethos ma wiele znaczeń. Między innymi wskazuje ono na miejsce, w którym roślina może rozwijać się bez przeszkód, żyć, przynosić owoc. Także bezpieczna kryjówka dzikiego zwierzęcia jest jego ethosem. Ethos to tyle, co „środowisko”, „domostwo”, pole życia wszelkiej istoty żywej. Pierwsze pytanie uczniów z Ewangelii św. Jana: „...gdzie mieszkasz?” przywodzi na myśl pierwsze pytanie, jakie Bóg stawia człowiekowi po grzechu pierworodnym: „Adamie, gdzie jesteś?” (Rdz 3,9). Oto pierwszy i najtragiczniejszy rozłam. Utrata ethosu miejsca, środowiska, domu. Adam odszedł od Boga. Przestał „mieszkać” we właściwym sobie środowisku. Zagubił się. Na pytanie uczniów: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”, Jezus odpowiada: „Chodźcie, a zobaczycie”. Dalej Ewangelia mówi: „Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego”. I, jak wiemy, pozostali z Nim, wybrani, powołani.

Spróbujmy uczciwie odpowiedzieć na pytanie, które stawia Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „Czego szukacie?”. Nieśmiertelności? Spokoju? Sensacji? Bogactwa? Miłości? Czego szuka współczesna ludzkość, współczesny człowiek, moja rodzina, moja parafia? Czy poszukujemy rzeczywiście tego, co najbardziej trwałe i niezawodne? Czy możemy powtórzyć za Psalmistą: „Z nadzieją czekałem na Pana, a On się pochylił nade mną i wysłuchał mego wołania”? To Jezus - Mesjasz jest Odpowiedzią. To On jest „Miejscem”, w którym Bóg najpełniej przemówił i objawił się człowiekowi. To on jest pełnią prawdy i miłości. Drogą do Ojca.

„Znaleźliśmy Mesjasza” – zaświadczył z przekonaniem Andrzej swemu bratu Szymonowi, po czym przyprowadził go do Jezusa. I my swoją postawą, czynami, słowem mamy głosić światu, że znaleźliśmy Chrystusa. Mamy do Chrystusa prowadzić. Mamy pokazywać tym, którzy nas otaczają, że to Chrystus jest ich „Domem”, że to On jest drogą, prawdą i życiem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Lipiec 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
Pobieranie...