Niedziela Chrztu Pańskiego (A)

Sześć homilii

Przestrzeń miłości

 

Tomasz Dostatni OP

„...nie zniechęci się ani nie załamie...” Cierpiący Sługa Jahwe, Mesjasz zapowiadany przez proroka Izajasza, to Jezus Chrystus, o którym Ewangelia mówi, że jest Panem i Zbawicielem (por. Dz 2,36). Kiedy w naszym życiu wielokrotnie dochodzi do zniechęcenia i załamania, jest to przejaw naszej słabości, zranienia. Jest to konsekwencja grzechu, który nosimy w sobie i który sami popełniamy. Żyjąc z innymi ludźmi na co dzień, jesteśmy zdani na siebie i przekraczanie naszej ograniczoności może dokonywać się tylko przez budowanie na fundamencie, którym jest przebaczenie. Gdzie nie ma przebaczenia między ludźmi, tam nie ma miłości. Prorok Izajasz, zapowiadając w wizjach mesjańskich tego, który ma przyjść, uczy nas nie sentymentalizmu, ale twardego stąpania po ziemi. Jako poeta wyraża prawdę o Mesjaszu: „Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knota o nikłym płomyku”. Delikatność to nie infantylizm. Ciepło wypływające z bliskości zobowiązuje do stałej przemiany swojego serca. Zniechęcenie i załamanie, które swoją przyczynę ma w utracie zaufania do drugiego człowieka, w zranieniu, można uleczyć przez budowanie na Przymierzu, którym jest wzajemne przebaczenie.

„Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu”. Ewangelia, czyli dobra nowina o Jezusie Chrystusie, to opowieść o Bogu, który stał się człowiekiem, o Jego ziemskim życiu, nauczaniu, o męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Można powiedzieć, że znamy tę historię. Ale czy jest dla nas historią tak bliską, abyśmy mogli powiedzieć, że jest naszą własną, rodzinną i czy jest tak dobrą, aby była dla nas karmiącą i dającą życie? Czy potrafię nie tylko słuchać Ewangelii w Kościele w czasie Mszy św., ale czasami otworzyć księgę i samemu zagłębić się w lekturze? Wydaje się, że nie może być karmiąca i nie może być dobra, jeśli nie jest odczytywana osobiście przeze mnie. Czy potrafię pozwolić się jej pociągnąć tak, aby mnie wchłonęła, aby stała się cząstką mojego życia, mojej codzienności.

„To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” Jakże szczere jest to wyznanie Jana. Określające tak jednoznacznie wzajemną jego, i naszą, relację do Jezusa. W czasie każdej Mszy Świętej, kiedy kapłan przed Komunią unosi Ciało Chrystusa i mówi: „Oto Baranek Boży, oto ten, który gładzi grzechy świata”, to wypowiada słowa, które Jan powiedział, ujrzawszy Chrystusa wchodzącego do rzeki Jordan, aby przyjąć chrzest. My Jego potrzebujemy dużo bardziej niż On nas. On bez nas może się obejść i łatwo możemy to sobie wyobrazić, ale my bez Niego nie jesteśmy w stanie nic dobrego zrobić. Bez Niego nas by w ogóle nie było.

Każdy chrzest jest zawsze wielką radością dla Kościoła, bo nie tylko gładzi grzech pierworodny, ale wprowadza w przestrzeń prawdziwej Miłości. W niej żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Pobieranie... Pobieranie...
« » Kwiecień 2020
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Pobieranie... Pobieranie...