Trędowaty Syryjczyk Naaman i prorok Elizeusz. I to proste polecenie: obmyj się siedem razy w wodach Jordanu. Nic trudnego. Ale trudno uwierzyć, że to pomoże.
I tak bywa w życiu wielu z nas. Chorują – na duszy. Ale prostego lekarstwa, jakim jest spowiedź nie przyjmą. Wolą długie, kosztowne sesje z leżeniem na kozetkach, wolą rozgrzebywać i rozdrapywać. Zamiast prostego, połączonego ze szczerym żalem wyznania: zgrzeszyłem. Tyle wystarczy, by usłyszeć „i ja odpuszczam tobie grzechy”. A wtedy choroba znika. No, może trzeba jeszcze czasem tylko trochę rekonwalescencji...
Ja pokażę. Ale co? Wielkie dzieła to raczej nie wynik ludzkiego wysiłku, ale Bożej laski.
Bóg okazuje cierpliwość, nie jest pamiętliwy ani mściwy i nie męczy się przebaczeniem.
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.
Dodaj swój komentarz »