... aby razem z Nim umrzeć. Opowieść o drodze Triduum Paschalnego.
Cześć trzecia: Z tej śmierci tryska życie
Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze....
Przychodzą takie chwile, gdy człowiek ma już dość. Dość tłumaczenia, sporów, dość walki. Nie to, że nic to nie da. Może by i dało. Na chwilę. Potem, jak już wiele razy bywało, wróciłoby stare. Bo upór, bo przemożna chęć, by jednak postawić na swoim. I znów potrzeba tłumaczenia, znów spory, znów walka... Nie, dam już spokój. Przegram, fakt, ale niech to się już skończy....
Ile razy w sporach z różnymi nauczycielami i przywódcami Izraela pokazał, że racja, prawda i sprawiedliwość są po jego stronie? Ile razy Jego przeciwnicy zawstydzeni rzeczową argumentacją musieli ustąpić? W dłuższej perspektywie nic to jednak nie dało. Nie przekonał ich że jest od Boga, bo nie chcieli przyjąć prawdy. Zacięli się w swoim uporze. A ich pełna poczucia wyższości niechęć przepoczwarzyła się już w nienawiść. I w noc poprzedzającą dzień przygotowania do Paschy wybuchła z całą swą gwałtownością....
Gdzieś po głowie kołacze stara piosenka: „O, Getsemani, srebrzyste cienie tańczą pod drzewami, o Getsemani, najbliższy uczeń nawet śpi”.... Tak było. Nawet najbliżsi zasnęli. Niby słyszeli, co go czeka, bo im powiedział, ale jakby to do nich nie dotarło... Był sam, bał się. Wiedział, co go czeka. Ale się nie wycofał. Wiedział, że teraz nadeszła w końcu ta godzina, w której musi pokazać, że przed posłuszeństwem Ojcu, przed wiernością temu, po co Go posłał na świat, nie cofnie się nawet w obliczu bolesnej śmierci...
Ile godzin trwało przesłuchiwanie Go, zanim w końcu wziął krzyż? Na pewno co najmniej kilka. Pojmano go w nocy, jeszcze nocą stanął przed sądem Sanhedrynu. A rankiem zaprowadzono Go do Piłata. Ten też nie od razu Go skazał.... Mnóstwo czasu na wypowiedzenie wielu słów. Ale, jak zauważyli Ewangeliści, Jezus niechętnie cokolwiek mówił. Nie wdawał się w wielkie dyskusje, nie tłumaczył. Przyznając przed Sanhedrynem, zgodnie z prawdą, że jest Synem Bożym, równym Ojcu, sam dał pretekst, by mieli za co Go skazań. Przed Piłatem też już niespecjalnie się bronił. A wobec Heroda, do sądu którego próbował odesłać Go Piłat, nie powiedział ani słowa... Potem, na krzyżu, też już niewiele mówił... Skoro nie mógł, jak modlił się w Ogrójcu, ominąć Go ten kielich, po prostu go przyjął; wypił do końca.
Liturgia Wielkiego Piątku też bardziej niż zwykle milcząca. Rozpoczyna się w ciszy. Celebrans z asystą w ciszy idą przed ogołocony ołtarz. Słuchać tylko odgłos ich kroków. Potem wszyscy w ciszy na dłuższą chwilę przed tym ołtarzem klękają. Kapłan zaś pada krzyżem, twarzą do ziemi.... No bo co mówić? Żadne słowa nie wyrażą dość dobrze tego, co stało się, gdy dawca życia przez tych, którzy życie od Niego otrzymali, został zabity na krzyżu....
A potem, bez żadnych wstępów i powitań, nawet bez znaku krzyża, rozpocznie się liturgia słowa. Przejmująca. W pierwszym czytaniu usłyszę Izajaszowe proroctwo o słudze Pańskim zabitym za grzechy ludu. „Dręczono Go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich” – usłyszę. Tak, czasem milczenie jest najsensowniejszym, co można zrobić.... W drugim czytaniu zachętą by zaufać temu, który dla nas umarł. Ewangelia zaś to długa i przejmująca opowieść Apostoła Jana o tym co się w Wielki Piątek wydarzyło.
Tyle złości. Tyle nienawiści. Zaślepiającej nienawiści. No bo jak bez tego wytłumaczyć, że ci, którzy za swojego jedynego władcę uznawali Boga, w a Rzymianach widzieli tymczasowych, wstrętnych okupantów, teraz tylko po to, by Piłat Jezusa skazał, publicznie zadeklarowali, że poza Cezarem nie mają króla?
Tak, nienawiść zaślepia. Widzę to od lat w naszych polskich, politycznych sporach. I nie tylko. Widzę jak odbiera racjonalność, zdolność do bycia sprawiedliwym, uczciwym i przyzwoitym. Gniew, nienawiść, widzą tylko swoje „ja chcę”, „ja sobie życzę”... Na przeciwnym biegunie takiej postawy jest miłość. Autentyczna miłość. Taka, która nie zadowala się pustymi gestami, ale naprawdę myje nogi. W liturgii Wielkiego Piątku wyrazi się w bardzo rozbudowanej tego dnia Modlitwie Wiernych, w której Kościół stara się objąć cały świat; wszystkich ludzi i wszystkie ich sprawy. A potem nastąpi adoracja krzyża...
„Oto drzewo krzyża na którym zawisło zbawienie świata!” – zaintonuje kapłan. A wszyscy odpowiedzą „Pójdźmy z pokłonem” i padną na kolana... Znów bardziej niż słowa przemawiać będzie cisza. I milczący znak odsłanianego krzyża. Tak, to prawdziwe drzewo życia. Dzięki niemu mamy życie i życie mieć będziemy. O ile wiernie będziemy trwali w Chrystusie. Tak, „na drzewie rajskim śmierć wzięła początek, na drzewie krzyża powstało nowe życie, a szatan, który na drzewie zwyciężył, na drzewie również został pokonany”. Ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię obumarło, Chrystus został zabity. Ale jego śmierć wydała plon: dla nas nowe życie.
Potem jeszcze z Hostii konsekrowanych w poprzednich dniach udzielona zostanie zgromadzonym w kościele Komunia. Z konsekrowanych w poprzednich dniach, bo Wielki Piątek to z Wielką Sobotę te dwa dni, w których Kościół nie sprawuje Eucharystii. Na koniec zaś Ciało Chrystusa, ukryte w Eucharystycznym chlebie, złożone zostanie w symbolicznym Bożym grobie. Tego wieczoru i przez cały następny dzień, do zmroku, będzie można rozmyślać nad tym co się wydarzyło. I adorować Tego, który swoją wiernością Ojcu aż do śmierci naprawił niewierność Adama.
Będzie o czym rozmyślać. Nie tylko przy Bożym grobie. Może wrócą słowa Izajasza „Dręczono Go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich”. Tak, można tłumaczyć, spierać się, walczyć. Ale czasem już nie warto. To nic nie da. Najwyżej odsunie nieuchronne jeszcze na jakiś czas. Zaciętych w zawziętości, zaślepionych wyrastającą z wszechogarniającej pychy nienawiścią, to już nie zmieni. Pozostaje ufać, że obumarłe w ziemi ziarno jednak przyniesie jakieś dobre owoce....
Józef Wolny /Foto Gość
Na drzewie rajskim śmierć wzięła początek, na drzewie krzyża powstało nowe życie
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |