Chodźmy także i my

... aby razem z Nim umrzeć. Opowieść o drodze Triduum Paschalnego.

Część piąta. Zmiana reguł gry

To jak dobry sen. Spadasz w przepaść i jesteś przekonany, że już nic cię nie uratuje. Nagle okazuje się, że nie, że wszystko OK, że żyjesz i jest super. Tyle że to nie sen, a rzeczywistość. 

Kto nie odczuwa niepokoju przed ciemnością? Nie tylko w czeluściach różnych podziemi, ale nawet przed pełnymi uroku nocami? To chyba atawizm. Biorący się najpewniej z tego, że nocą, nawet jeśli człowiek nie śpi, jest najbardziej bezbronny. W ciemności łatwo czaić się złu, bo trudniej je zauważyć. Dlatego wszystko wydaje się bardziej groźne. Nocą lęki budzi nawet to, czego za dnia nawet byśmy nie zauważyli. Jakieś trzaśnięcie drzwiami na korytarzu, jakiś zakapturzony młodzian na ulicy. Noc to czas knowań, podstępów, spisków. Bo wcale albo znacznie mniej świadków.  Znaleźć bezpieczne schronienie – podpowiada zaniepokojony instynkt. Doczekać poranka. W świetle dnia te średnio racjonalne obawy znikają. Jakby ich nigdy nie było....

Była noc, gdy dwa tysiące lat temu Jezus Chrystus przyszedł na świat. Niewielu to widziało. I gdyby nie zaalarmowani przez aniołów pasterze, niewielu by w tych godzinach ten cud zobaczyło. I była noc, gdy Chrystus pokonawszy śmierć powstał z grobu. Świadkowie... Ci pilnujący grobu Jezusa strażnicy chyba też nie. Wszyscy Ewangeliści piszą o pustym grobie, ale... Napisał Ewangelista Mateusz: „Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim”. Chrystus z grobu zniknął. Jakby wyparował. Świadectwem takiego obrotu spraw jest zdumienie Jana, który jako pierwszy wszedł do grobu i zobaczył płótna, w które był owinięty Jezus (J 20,1-9). Napisał w swojej Ewangelii, że wtedy uwierzył. Musiało być w nich coś dziwnego. Przecież gdyby ktoś z tych pogrzebowych całunów zwyczajnie wydobył ciało Jezusa, zwyczajnie je rozwinął, nie przekonałyby Jana o zmartwychwstaniu.... 

Charakterystyczne, prawda? Wielkie wydarzenia w naszym świecie zazwyczaj związane są z tłumnymi obchodami: wszystko świetnie przygotowane, wyreżyserowane, są bohaterowie, są widzowie, w dzisiejszych czasach nawet media. Największe wydarzenie w historii świata – pokonanie przez Chrystusa śmierci – dokonało się bez świadków. Wiemy, że tak się stało, bo opowiedzieli nam o tym ci, którzy widzieli tego wydarzenia skutki – pusty grób, a potem samego Zmartwychwstałego, który z nimi jadł, którego mogli dotknąć. Ale świadków samego zmartwychwstania Jezusa nie było. No, być może prócz jednego, ale niemego: tych płócien, w  które był zawinięty po śmierci Jezusa. Tyle że ten świadek przemówił dopiero, gdy ludzkość nauczyła się odczytywać zawarte na nich świadectwo...

A więc noc. Nie wiemy dokładnie kiedy. Gdzieś między wieczorem a porankiem. Dlatego nasze świętowanie zmartwychwstania, liturgia Wigilii Paschalnej, rozpoczyna się nocą. Dzięki temu towarzyszący jej znak światła staje się bardziej czytelny, świeca wnoszonego do pogrążonej w ciemności świątyni naprawdę rozprasza ciemności. A potem, kiedy podzieli się płomieniem ze świecami zgromadzonych w kościele, sprawia, że ciemności całkiem pierzchają. Światło zwycięża mrok. To symbol. Światło Chrystusa też zwycięża mrok. Nie, nie tę fizyczną ciemność. Rozprasza mroki grzechu i śmierci. Ludzkości, siedzącej w mroku i cieniu śmierci, wschodzi (z wysoka, nie na wschodzie!) Słońce. Możemy żyć wiecznie. W wiecznym szczęściu. Warunek? Uwierzyć w Chrystusa.  On już pokonał śmierć. 

Znaczenie tego symbolu szeroko wyjaśnia odśpiewywany na początku tej liturgii Exultet. „Weselcie się już zastępy aniołów w niebie, weselcie się słudzy Boga, niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi się zwycięstwo. Raduj się ziemio opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków poczuj, ze wolna jesteś od mroku, co świat okrywa”...

Tak, Jezus sprawił, że pokonany został największy wróg człowieka, śmierć. On jest Panem, czyli władcą wszystkiego, wszystkich rzeczy, wszystkich ludzi, wszystkich istot duchowych.... Przypomina o tym zresztą liturgia na samym początku, zanim jeszcze świeca paschalna zostanie zapalona. Kapłan, symbolicznie kreśląc znaki na paschale wypowiada słowa: „Chrystus wczoraj i dziś, Początek i koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas  i wieczność.  Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen”. Tak, Amen, to najszczersza prawda. Choć może się czasem wydawać, że siły zła mocniejsze, że Bóg za daleko, to nieprawda. To do Niego, Ojca i Jego Syna i Ducha Świętego, należy czas i wieczność.

W tym duchu właśnie warto słuchać czytań liturgii słowa tej celebracji. Przypominają parę wydarzeń z historii zbawienia. Pokazują Wszechmocnego, który chce dobra człowieka – stworzył nas, byśmy byli szczęśliwi, nie po to, by nas dręczyć – ale szanuje ludzką wolność. Nie zmusza, byśmy Go kochali, nie zmusza, byśmy Mu oddawali cześć, ale dając nam różne znaki czeka, aż sami pójdziemy po rozum do głowy. I choć nie dajemy rady być przed Bogiem idealni, nasze grzechy obmywa krew Jego Syna; obmyci mamy życie wieczne. I nawet gdy umrzemy, będziemy dalej żyć...

A potem? Potem jest liturgia wody.... To przypomnienie sakramentu, który wszczepia nas w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa: chrztu. Tej nocy Kościół chrzci katechumenów i zachęca nas, dawno już ochrzczonych, byśmy wrócili do korzeni: byśmy uświadomiwszy sobie jak wielki dar otrzymaliśmy, jeszcze raz wyrzekli się zła i jeszcze raz opowiedzieli się za dawcą życia, Trójjedynym Bogiem. Ojcem, Synem i Duchem...

Tak, woda obmywa. Nie trzeba wyjaśniać: wszyscy codziennie się myjemy. Bez tego zaroślibyśmy brudem.  Woda chrztu obmyła nas z z brudu grzechu. W czasach kaw, herbat i słodkich napojów trochę mniej oczywistym chyba stało się, że woda daje też życie. Że bez niej... Cóż, potrzebuje jej nasz organizm. Regularniej niż jedzenia. Potrzebują jej służące nam za pokarm rośliny i zwierzęta. Nie, bez niej nie ma życia. Bez wody chrztu, bez wody żywej – jak to mówił Jezus przy studni Samarytance o Duchu Świętym – nie ma życia wiecznego. Bez Boga człowiek jest tylko to życie. Z Bogiem, z Chrystusem, Duchem Świętym, jest życie, które nigdy się nie kończy... Ta część Liturgii Paschalnej uświadamia nam, jak wielkim dartem zostaliśmy przez Boga w Chrystusie obdarzeni: mamy życie. Mamy życie w obfitości tu, na ziemi, i mamy życie wieczne w niebie;  na nowej ziemi pod nowym niebem – jak to ujął święty Jan Apokalipsie... Ale – przypomina też znak wody – woda może się też stać narzędziem zagłady. Jak niegdyś wody potopu, jak niegdyś, przy wyjściu Izraela z Egiptu, wody Morza Czerwonego. Jednych uratowały, drugich zatopiły. Nas woda chrztu ratuje. Ratuje nas Duch Święty którego źródłem w nas stał się chrzest. Ale jeśli ktoś nie idzie do tego źródła, jeśli ktoś je w sobie zakopał...

A potem jest czwarta część Liturgii Wigilii Paschalnej: liturgia eucharystyczna. Taka, jak w każdej Mszy. Może nam ten obrzęd już spowszedniał, ale... W  noc, kiedy wspominamy zmartwychwstanie Chrystusa dobrze znane słowa nabierają szczególnego wyrazu. Przynajmniej w moim odczuciu są bardziej wyraziste niż w każdy inny dzień. Bardziej nawet niż w Wielki Czwartek. Wtedy słowa „bierzcie i jedzcie, to test Ciało moja”, bierzcie i pijcie to jest Krew Moja” były bardziej zapowiedzią. W noc zmartwychwstania wiemy: to już się stało. Jego Ciało już zostało wydane, Jego krew już przelana. Dzięki dobroci Boga zajaśniała nam perspektywa zmartwychwstania i życia wiecznego. On już teraz, w sakramencie chrztu, dał nam nowe życie. I ciągle, w każdej Eucharystii, karmi nas, by to życie w nas nie umarło; byśmy doczekali obietnicy Chrystusa (J 6):

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie.

Tak, Wielka Noc. I tamta, kiedy Chrystusa zmartwychwstał i te, podczas których Jego zmartwychwstanie w tak szczególny sposób celebrujemy.... To wszystko zmieniło. Przygnieciony ciężarem życia, już bez nadziei, że te ziemskie utrapienia przed moją śmiercią jeszcze kiedyś się skończą, oddycham głębiej, spokojniej. To życie, przecież mimo wszystko piękne, kiedyś jednak się skończy. Chwała Bogu, że po nim jest jeszcze to szczęśliwe życie, które nie skończy się nigdy. 

Spotkanie ze Zmartwychwstałym   Andrzej Macura Spotkanie ze Zmartwychwstałym
Jeśli w to wierzysz, wszystko jest inne
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
« » Kwiecień 2026
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Pobieranie... Pobieranie...