Sardes - od bogactwa do nędzy

Wezwanie do nawrócenia jest potrzebne każdemu pokoleniu chrześcijan.

Sardes było w starożytności stolicą Lidii i ważnym miastem imperium Persów. Położone było w zielonej i bardzo żyznej krainie, u ujścia rzeki Paktol do rzeki Hermus.

Okres świetności miasta rozpoczął się w VII w. p.n.e., kiedy to zaczęto wykorzystywać złoto, znalezione w rzece Paktol, do bicia monet. Dzięki temu nastąpił dynamiczny rozwój handlu, a Sardes stało się najbogatszym miastem tamtych czasów. Największą świetność królestwo Lidii osiągnęło za panowania króla Krezusa (lata 560-547 p.n.e.). Do dzisiaj imię tego króla oznacza kogoś opływającego w ogromne bogactwa.

Od VI w. p.n.e. w mieście istniała prężna i potężna wspólnota żydowska. Fakt ten potwierdza także najbardziej znany historyk starożytności, Józef Flawiusz, który opisał działania, jakie Żydzi podjęli wobec cezara w celu uzyskania jego zgody na możliwość odmawiania własnych modlitw, a zaprzestanie oddawania boskiej czci cezarowi. I cezar takiej zgody udzielił.

Wśród archeologicznych pozostałości z tamtych czasów można podziwiać dzisiaj wielką synagogę, która wprawdzie pochodzi dopiero z III w. n.e., ale warto wiedzieć, że Żydzi budowali synagogi zawsze na jednym miejscu. Znajduje się więc ona – tak samo jak synagoga w Kafarnaum – na miejscu starszej. W starożytnym świecie pogańskim poza Izraelem Żydzi budowali synagogi na uboczu. Sardes stanowi tu wyjątek. Można wysnuć z tego wniosek, że Żydzi byli w tym mieście wspólnotą dominującą.

Obok synagogi znajdował się gimnazjon, w którym odbywały się ćwiczenia fizyczne, nauczano retoryki oraz wystawiano sztuki. Może to oznaczać, że Żydzi z Sardes byli w bardzo dobrych stosunkach z poganami. W Sardes znajdowały się też przepiękne świątynie bóstw żeńskich: Artemidy, Chybele, Demetry i Persefony, a ich wyznawcy sprawili, że miasto cieszyło się dwuznaczną reputacją.

Historia tego miasta jest bardzo ciekawa. Akropol położony był dość wysoko i przez to był trudno dostępny. Miasto przez kilkaset lat przed Chrystusem nigdy nie było oblegane, najeżdżane i rujnowane. Dwa razy jednak w ciągu dziejów pod osłoną nocy, w bardzo złą pogodę wdarli się do miasta jacyś złodzieje i splądrowali miejski skarbiec. Po tych incydentach w Sardes do pilnowania miasta „zatrudniono” gęsi. Ptaki te są bardzo czujne wobec obcych, zatem w rozmaitych punktach miasta umieszczono zagrody dla gęsi, gdyż wyczują one z odległości kilkuset metrów obcych ludzi. W Sardes zapanowała atmosfera wiecznej czujności przed złodziejami złota.

Nie wiadomo, kto przyniósł wiarę chrześcijańską do Sardes. Faktem jest, że ok. r. 96, za czasów cesarza Domicjana, a więc wtedy, gdy apostoł Jan pisał swój list, w mieście była bardzo mała grupa chrześcijan. Można powiedzieć, że chrześcijaństwo przyjmowało się tam z trudem m.in. z powodu bogactwa mieszkańców, także chrześcijan. Odrzucano wyrzeczenia, a mówienie o wierze w Jezusa Chrystusa nie było zbyt pociągające.

Obecne czasy potwierdzają, że znacznie trudniej jest być chrześcijaninem, gdy się jest w dobrym położeniu aniżeli w położeniu złym. Znacznie trudniej wierzyć w Pana Boga w okresie pomyślności niż w okresie kryzysu czy zmagania się z cierpieniem.

Apostoł Jan w swoim liście nawołuje chrześcijan w Sardes do nawrócenia. Prosi, by przypomnieli sobie początki swojej wiary: Przypomnijcie sobie, jak was uczono. Warto zwrócić uwagę, że apostoł kieruje swoje napomnienie do chrześcijan, którzy żyli około 60 lat od śmierci Jezusa. Zatem już wtedy była potrzeba wzywania wiernych do nawrócenia. Oznacza to, że wezwanie to jest potrzebne każdemu pokoleniu chrześcijan, ponieważ każdy z wierzących narażony jest na pokusę upodobnienia się do otoczenia oraz do odrzucenia bądź lekceważenia Boga w sytuacji pomyślności i spokoju.

Te słowa napomnienia odniosły skutek. Historia pokazuje, że w II w. n.e. była tam już dość prężna i liczna wspólnota chrześcijańska, bardzo mocno prześladowana przez pogan i Żydów. Największe prześladowania przypadły na okres lat 150 - 160 po Chrystusie. W tamtym czasie w Sardes żył św. Meliton, biskup Sardes, apologeta. Do dzisiaj w całości zachowała się jego homilia paschalna. Św. Hieronim przypisuje św. Melitonowi ustanowienie kanonu ksiąg Starego Testamentu.

W IV w., kiedy ustały prześladowania, wybudowano pierwszy kościół. W VII w. ten teren najechali Persowie. Wszystko zburzyli i splądrowali, a miasto popadło w ruinę. Na krótko odżyło w VIII i IX w., gdy ustanowiono w nim siedzibę biskupstwa. Jednak po najeździe w XI w. przez Turków Seldżuckich Sardes stało się ruiną.

Zastanawiające jest jedno. Spośród siedmiu kościołów, do których Apostoł Jan kierował swoje listy, kościoły w Sardes i Laodycei zostały przez niego potraktowane z największą powściągliwością. I z tych miejsc dzisiaj nie zachowało się niemal nic.

Jako ciekawostkę warto dodać wyjaśnienie ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, dotyczącego fragmentu listu do Kościoła w Sardes:

Tak szaty białe przywdzieje zwycięzca,
i z księgi życia imienia jego nie wymażę.

„W starożytności w miastach greckich i rzymskich istniał ciekawy zwyczaj. Co jakiś czas sporządzano spis obywateli. I każdy obywatel danego miasta był dumny z tego powodu. Przy przyjeździe do innego miasta był traktowany jako gość i ktoś znaczący. Jeżeli popadł w jakieś tarapaty, to pozostali obywatele musieli mu pomóc. Byli zobowiązani łożyć na jego utrzymanie, wyciągnąć go z kłopotów pod warunkiem, że nie były to rzeczy kryminalne, wspomóc go w chorobie itd. Zatem księga ta była jak księga życia. Ale była też i inna księga. Jeżeli ktoś żył w sposób niegodny, był np. notorycznym złodziejem, to zapisywano go do księgi wyrzutków. Takiego wypędzano z miasta i nigdy nie było mu wolno do tego miasta wrócić. Pozostawiony sam sobie był narażony na rozliczne niebezpieczeństwa i nie mógł otrzymać jakiejkolwiek pomocy ze strony swoich ziomków. Bano się tej księgi śmierci jak ognia. Zapisanie do niej było ostatecznością. Czasami było to gorsze niż pójście do więzienia, bo więzienie dawało jeszcze szansę na przywrócenie praw obywatelskich. Nawiązując do tego autor napisał: „Tak szaty białe przywdzieje zwycięzca, i z księgi życia imienia jego nie wymażę.” Mamy więc nawiązanie do tego, że ci, którzy są wierni Panu Bogu, są zapisani w księdze życia, napisanej palcem Bożym. Inigdy nie trafią pomiędzy tych, którzy do Boga nie doszli.” (konferencje biblijne z lat 2000 – 2001)


 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| WIELKI POST

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Czerwiec 2018
    N P W Ś C P S
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    Pobieranie...