Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii pokazują pewną prawidłowość życia duchowego.
Najpierw jest decyzja, czy chcę służyć Jezusowi. Służba to nie jest czynność łatwa, gdyż związana jest z rezygnacją z własnych oczekiwań i wyobrażeń odnośnie tego, jak ma wyglądać moje życie. Sługa idzie tam, gdzie każe mu iść jego Pan, i robi to, czego On sobie życzy. Decyzja o służbie to świadoma rezygnacja z rozporządzania swoją wolą, tym, co się posiada.
Następnie, jako sługa, mam iść za Jezusem. A On szedł nie tylko na ucztę do celnika Zacheusza, ale do ludzi chorych, odrzuconych, pomijanych przez innych. Jezus wchodził nie tylko na Górę Przemienienia, ale i na Golgotę.
A ostatnie, to bycie z Jezusem. Trwanie przy Nim, gdy jest radosny i pełen mocy, ale też gdy jest opuszczony, opluty, biczowany. Gdy umiera na krzyżu.
Dopiero, gdy nauczę się tego trwania przy Jezusie bez względu na to, gdzie On jest, dopiero wówczas uczci mnie Ojciec.
Czytania mszalne rozważa Elżbieta Krzewińska
Ja pokażę. Ale co? Wielkie dzieła to raczej nie wynik ludzkiego wysiłku, ale Bożej laski.
Bóg okazuje cierpliwość, nie jest pamiętliwy ani mściwy i nie męczy się przebaczeniem.
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.
Wszystkie komentarze »
Uwaga! Dyskusja została zamknięta.