Życie duchowe nie polega na wypełnianiu przykazań czy ćwiczeniu się w cnocie. Nie muszę zasługiwać na zbawienie czy zdobywać je za coś lub dzięki czemuś.
Moje zbawienie, które jest owocem miłości Boga do mnie, jest całkowicie za darmo. Nie jest wynikiem mojego działania.
Jeśli dążę w swoim życiu duchowym tylko do tego, by być bez zarzutu przed Panem, staję się jak faryzeusze.
Tymczasem bycie uczniem Jezusa to naśladowanie Go w miłości do Ojca i do człowieka. Jezus wypełniał przykazania nie dlatego, by być bez zarzutu, by przestrzegać ich litery co do joty.
On je postrzegał przez pryzmat miłości. Dlatego nie mógł ich złamać, ale napełniał je swoim Duchem.
Łatwiej jest jednak skupić się na literze niż poznawać ducha prawa.
„Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń” (Oz 6,6)
Ja pokażę. Ale co? Wielkie dzieła to raczej nie wynik ludzkiego wysiłku, ale Bożej laski.
Bóg okazuje cierpliwość, nie jest pamiętliwy ani mściwy i nie męczy się przebaczeniem.
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.
Wszystkie komentarze »
Uwaga! Dyskusja została zamknięta.