Niedziela Najświętszej Trójcy (C)

Osiem homilii

Chwała Trójcy

ks. Leszek Smoliński

1. Odrębny obchód ku czci Trójcy Świętej powstał w liturgii stosunkowo późno, bo dopiero w XI wieku. W roku 1334 papież Jan XXI rozszerzył go na cały Kościół. Św. Rupert, opat (+ ok. 1180), zna to święto i tłumaczy, z jakiego powodu zostało ono umieszczone w najbliższą niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego: „[…] wkrótce po Zstąpieniu Ducha Świętego prawda Chrystusowa i chrzest przez Niego nakazany w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego były udzielane po całym świecie. Tak przeto uroczystość dzisiejsza jest najpiękniejszym zamknięciem cyklu zbawienia”. W Polsce z tym dniem kończy się również czas spowiedzi i Komunii wielkanocnej.

W aklamacji przed Ewangelią wybrzmiały słowa: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, Bogu, który jest i który był, i który przychodzi” (por. Ap 1,8). Wiara w jednego Boga w trzech Osobach jest jednym z najbardziej specyficznych elementów chrześcijaństwa. Żadna inna religia tej tajemnicy nie podaje do wierzenia. Istnienie Trójcy Świętej jest dogmatem naszej wiary. Samym ludzkim rozumem nie doszlibyśmy do tej prawdy. Objawił nam to Pan Jezus. W Katechizmie Kościoła Katolickiego możemy natomiast przeczytać: „Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum tajemnicy wiary i życia chrześcijańskiego. Tylko sam Bóg, objawiając się, może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty” (KKK 261). Warto też zauważyć, że od XII wieku bardzo rozpowszechnił się symbol: Boga Ojca w postaci starca, siedzącego na tronie, Syna Bożego, rozpiętego na krzyżu, który jest oparty o kolana Boga Ojca i Ducha Świętego w postaci gołębicy.

2. List do Rzymian, jak słyszeliśmy, wprowadza jeszcze jedną bardzo ważną podpowiedź w rozumienie Trójcy Świętej. Boga możemy „dosięgnąć” przez cnoty teologalne: wiarę, nadzieję i miłość. Apostoł Paweł mówi otwarcie, że już dostąpiliśmy usprawiedliwienia przez wiarę. Wiara zaś sprawia, że akceptujemy przeróżne trudności i uciski w nadziei na nagrodę w niebie. Gdy to czynimy, wzrastamy w cnotach – owocach Ducha Świętego. A dzieje się to z jedynego motywu i powodu – z miłości ku Bogu. Każdy, kto kocha Boga całym sobą, jest w stanie wniknąć w Jego nieskończoną głębię. Tego właśnie On pragnie – abyśmy Go kochali i z Nim byli zawsze. I w ten sposób poznajemy życie – tajemnicę samego Boga.

Antoine de Saint-Exupéry powie, że „Tajemnica nie jest murem, ale horyzontem. Tajemnica nie uśmierca inteligencji, ale jest ogromną przestrzenią, którą Bóg ofiaruje naszemu pragnieniu Prawdy”. Jakie znaczenie dla mojego życia ma ta Tajemnica? Ks. Bronisław Bozowski w książce „Proboszcz niezwykłej parafii” tak mówi o tej Tajemnicy w swoim życiu: „W seminarium traktat o Najświętszej Trójcy wykładano nam ponad pół roku. Egzamin zdałem na piątkę, ale nic z tego nie wynikało dla mojego życia. Dopiero później, chyba gdzieś w dziesiątym roku kapłaństwa, dostałem monografię O. Hugo o dogmacie Najświętszej Trójcy. I wtedy »zakochałem się« w tej Tajemnicy. Dla mnie dawniej ta Tajemnica była bliska w niedziele, teraz uświadomiłem sobie, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Najświętszej Trójcy, a więc winniśmy żyć na Jej podobieństwo. Trójca Święta to nie zamknięty klan, towarzystwo wzajemnej adoracji. Ona jest otwarta na cały świat. Bóg nie jest Bogiem zimnym, obcym i dalekim, ale współczuje ze światem, współcierpi i współraduje się z ludźmi”.

3. Dlaczego tak ważna jest dla nas tajemnica Trójcy Przenajświętszej? Czy nie można prościej, po co te komplikacje? Z pomocą w odpowiedzi na tak postawione pytanie przychodzi nam interesująca wypowiedź ks. Grzegorza Strzelczyka. Wskazuje on, że „zrozumienie Boga wpływa na życie człowieka, który przecież na Jego obraz został stworzony. Bóg jest doskonałą wspólnotą miłujących się Osób, z których każda oddaje siebie do końca pozostałym. Wspólnota ta nie zamyka się we własnym szczęściu i doskonałości, ale pragnie rozlewać miłość na inne istoty, które dlatego stwarza. Ten wzór pozostaje ciągle wyzwaniem dla ludzi samotnych, podzielonych, skłóconych”. Jakie wnioski płyną z takiego postawienia sprawy? Teolog wskazuje, aby „miłować innych, aż po dar z życia; nie próbować ich posiadać, ani posługiwać się nimi dla własnych korzyści. Nie bać się, że przez służbę innym coś się utraci, że sił zabraknie, że się na końcu zostanie samym, porzuconym i wykorzystanym... Wspólnoty rodzinne, społeczne, narodowe nie są doskonałe. […] Ale trzeba ufać, że Bóg, który jest wspólnotą Ojca i Syna, i Ducha Świętego, kiedyś, na końcu ludzkiego życia lub na końcu czasów, dopuści wszystkich do udziału w tej wspólnocie. Wówczas każdy człowiek odnajdzie pełną jedność także z naszymi braćmi i siostrami”.

Skoro „nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5), wyznaję z pokorą: wierzę bezgranicznie, choć nic nie widzę, ponieważ wierzę Temu, który widzi wszystko.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...
« » Czerwiec 2019
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6
Pobieranie... Pobieranie...