Jezus, „widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza”.
Czego potrzebuje taka owca? Czego potrzebuje człowiek?
Ludzie idący za Jezusem chyba rzadko potrzebowali jedzenia, picia, ubrania czy dachu nad głową. Co innego ich gnębiło. Choroby, śmierć... I brak szerszych perspektyw. Nadziei na radykalnie lepszy los. Na nastanie czasów sprawiedliwości, na jakieś własne państwo.... Rzymianie byli tak blisko, Bóg, który obiecał im opiekę, tak daleko. A pasterze, zamiast ich w tej sytuacji wspomóc.... Lepiej nie mówić.
Dlatego Jezus rozesłał swoich uczniów i nakazał im „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy”.
Dziś.... Cóż, z bytem materialnym też jakoś sobie radzimy. Gorzej, w obliczu krzywd, nieszczęść, chorób i śmierci z nadzieją. Na sprawiedliwość, na lepsze życie. Ci, którzy spotkali Jezusa nie mają tego problemu. Ale ci, do których jeszcze nie dotarł? Tak, brakuje mu współpracowników. Świat jest zbyt wielki, ich za mało...
Ja pokażę. Ale co? Wielkie dzieła to raczej nie wynik ludzkiego wysiłku, ale Bożej laski.
Bóg okazuje cierpliwość, nie jest pamiętliwy ani mściwy i nie męczy się przebaczeniem.
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.
Wszystkie komentarze »
Uwaga! Dyskusja została zamknięta.