Stacja u świętego Pawła za murami

IV tydzień Wielkiego Postu - środa.

Opis stacji

Chrześcijańskie życie św. Pawła, które zaczęło się na drodze do Damaszku i na które składały się później tysiące mil podróży misyjnych, zakończyło się na drodze do Ostii, gdzie został ścięty przy Acque Salvie, mniej więcej pięć kilometrów od murów starożytnego Rzymu. Potem jego ciało przeniesiono trzy kilometry bliżej w stronę miasta, a na cmentarzu, gdzie go pochowano, postawiono celle memoriae, upamiętniający go pomnik. Ten skromny znak pamięci przy Via Ostiense był celem pielgrzymek chrześcijan nawet podczas najsroższych prześladowań, aż wreszcie Konstantyn wybudował w tym miejscu skromną bazylikę. Usytuowana między Tybrem a główną drogą wiodącą do rzymskiego portu, była godnym miejscem ostatniego spoczynku człowieka, który przemierzył wzdłuż i wszerz całe imperium, głosząc Ewangelię.

Późniejsi cesarze, Teodozjusz, Walentynian i Arkadiusz, odrestaurowali pierwszą świątynię Konstantyna i przeorientowali ją, by była zwrócona w kierunku starej Bazyliki św. Piotra, oraz ozdobili wspaniałymi malowidłami naściennymi, które chrześcijański poeta Prudencjusz opisał w dziele Dittochaeon. Częścią tej ogromnej budowli usytuowanej „za murami” (Basilica di San Paolo fuori le Mura) był też długi na milę portyk prowadzący aż do bram miasta i chroniący przed deszczem pielgrzymów wędrujących nawiedzić grób św. Pawła.

Średniowiecze okazało się bardzo szczodre dla bazyliki, a opiekujący się nią benedyktyni wzbogacili ją o wiele cudów sztuki. Hildebrand z Soany (wybrany w 1073 roku na papieża i kierujący Kościołem jako Grzegorz VII) sprawił dla świątyni monumentalne drzwi z brązu, które stanowią jedno z wejść do świątyni. Wykonane w Konstantynopolu, były darem kupca z Amalfi, Pantaleonego. Znajdują się na nich pięćdziesiąt cztery panele inkrustowane srebrem, z wyrytymi scenami ze Starego i Nowego Testamentu, a w jednym z paneli widzimy portret samego donatora, który klęczy przed Chrystusem i św. Pawłem, prosząc Zbawiciela w modlitwie o to, by mu „otwarł drzwi żywota”.

W dwunastym wieku kamieniarze z rodziny Vassalletti wzbogacili bazylikę o krużganek – miejsce tchnące spokojem i zachwycające różnorodnością spiralnych i inkrustowanych kolumn, a prócz tego wyrzeźbili na liczącym bez mała sześć metrów paschale bazyliki sceny z Męki Chrystusa.

Z okazji przygotowań do jubileuszu roku 1300 w bazylice pojawiły się inne arcydzieła sztuki. Utalentowani weneccy specjaliści od mozaik udekorowali apsydę wyobrażeniem Chrystusa siedzącego na tronie w otoczeniu świętych Piotra, Pawła, Andrzeja i Łukasza. Donator mozaiki, papież Honoriusz, składa hołd Zbawicielowi. Z kolei Pietro Cavalini stworzył wzdłuż murów świątyni mozaiki przedstawiające sceny z życia św. Pawła i ozdobił jej fasadę, natomiast Arnolfo di Cambio postawił nad ołtarzem baldachim z gotyckimi akcentami. Strzeliste kolumny baldachimu i anioły (fruwające do góry nogami, by okadzić ołtarz) przywodzą na myśl nacechowany dużą wyobraźnią styl rzeźbiarski Północy, jednak zaskakująco naturalistyczne przedstawienie Adama i Ewy wywodzi się z klasycznych wzorców rzymskich.

Bazylikę w ciągu wielu wieków jej istnienia odwiedziło sporo znamienitych pielgrzymów. Tutaj w czternastym wieku przed krucyfiksem w kaplicy Najświętszego Sakramentu modliła się św. Brygida Szwedzka, a w roku 1541 Ignacy Loyola i jego towarzysze składali śluby przed niewielkim mozaikowym wyobrażeniem Matki Bożej Przewodniczki, tworząc w ten sposób Towarzystwo Jezusowe.

Ogromną część historii i piękna bazyliki pochłonął 15 lipca 1823 roku ogień zaprószony przez robotników pracujących na dachu świątyni. Pożar zniszczył prawie całą bazylikę, ale chociaż Kościół był wówczas marginalizowany z powodu rewolucyjnej atmosfery tamtego czasu i pozbawiony środków materialnych, cały świat odpowiedział na apel papieża Grzegorza XVI i złożył się na rekonstrukcję świątyni. Cztery alabastrowe kolumny stanowiące obramowanie wejścia do głównej części bazyliki oraz alabastrowe szyby do okien były darem władców Egiptu, natomiast malachitowe ołtarze podarował car Rosji. W wyniku rekonstrukcji powstała świątynia, która ze wszystkich istniejących dzisiaj w Rzymie kościołów najbardziej przypomina bazylikę czasów Konstantyna i której ogromne wnętrze przywołuje na myśl przestronność świątyni charakterystyczną dla architektury wczesnochrześcijańskiej.

Prostota grobu św. Pawła kontrastuje zdecydowanie z otaczającym go przepychem. Otwarta przestrzeń pod ołtarzem pozwala ujrzeć z boku marmurowy sarkofag. Na wieku sarkofagu, zakrytym ołtarzem, widnieje napis: „Paweł, Apostoł i Męczennik”; widać natomiast fragment kajdan, którymi był skuty w Rzymie. W czasie Roku Paulińskiego w latach 2008–2009 watykańscy archeolodzy odnaleźli tutaj fragmenty kości z pierwszego wieku oraz skrawki przetykanej złotem tkaniny podobnej do tej, której użyto być może jako zawiniątka dla kości św. Piotra i odnalezionej podczas badań archeologicznych kości wydobytych w połowie dwudziestego wieku z miejsca uważanego tradycyjnie za grób św. Piotra, pod Bazyliką św. Piotra na Watykanie.

Łyk wody żywej

George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie   wydawnictwom.pl George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie Prawdziwa wolność to nie robienie czegoś „po swojemu”. Prawdziwa wolność to robienie tego, co właściwe, we właściwy sposób i we właściwym czasie (jeśli mamy możliwość takiego wyboru) – i czynienie tego wszystkiego z nawyku.

Dobiegające dzisiaj zewsząd domaganie się wolności znajduje oddźwięk w duszy chrześcijanina, ponieważ „ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Gal 5,1). Jednak wolność w rozumieniu chrześcijańskim nie jest prymitywną samowolą. Gdyby tak było, każdy rozkapryszony dwulatek demonstrujący tak uroczo swoją samowolę byłby ucieleśnieniem prawdziwej wolności. Wolność dojrzałą, wolność chrześcijańską znaleźć można w życiu cnotami, w życiu w oparciu o moralne nawyki, które możemy rozwijać w sobie przez całe życie za sprawą łaski Chrystusa.

To naśladowanie Chrystusa, do którego wzywa nas Wielki Post, równa się naśladowaniu Jego cnót, czego streszczeniem jest Jego posłuszeństwo: Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni (1P 2,21–24).

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Sierpień 2018
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    Pobieranie...