Znak ołtarza

Zwykły stół czy coś więcej? Ołtarz ma swoją ważną symbolikę. I w liturgii i poza nią.

Z cyklu "Znaki wiary"

Najważniejsze miejsce w naszych świątyniach, ich centralny punkt (nie geometrycznie, a znaczeniowo), a jednak kiedy przychodzi mi o nim pisać, wpadam w lekki popłoch. Bo chyba niewiele jest w liturgii znaków ważnych, jednak przez różne interpretacje zaciemnionych, co właśnie w tym przypadku. Ołtarz. To na nim sprawowane jest Łamanie Chleba, Uczta Pańska, Eucharystia, Liturgia (po grecku „dzieło ludu”), Najświętsza Ofiara czyli – najczęściej chyba tej nazwy używamy –  Msza święta. Źródło i szczyt Kościoła – jak o niej mówimy. Bo będąc uobecniającą pamiątką ofiary Jezusa Chrystusa z jednej strony daje Kościołowi życie, z drugiej zaś jest najlepszym uwielbieniem Ojca: przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie. Dobrze zrozumieć wymowę kluczowego dla sprawowania Eucharystii znaku ołtarza to więc sprawa dość istotna. Tymczasem różnie to z tym rozumieniem bywało. I ciągle bywa.

Forma nad treścią i pobożność zaciemniająca prawdę

Od razu zwróćmy uwagę na pewne wynikające z historycznych zaszłości nieporozumienia. Po pierwsze, ołtarza nie należy utożsamiać z nastawą ołtarzową. Czyli tym, co wznosi się ponad miejscem sprawowania świętych obrzędów. Te, faktycznie nieraz bardzo piękne, pomagające w kontemplacji spraw Bożych, to tylko pewien dodatek do tego, co naprawdę ważne: stołu (łac. mensa, stąd używa się też określenie mensa ołtarzowa), na który przynosi się chleb i wino, które stają się Ciałem i krwią Chrystusa. Nie należy tego stołu traktować jako podstawy dla właściwego ołtarza. Jest odwrotnie, to ten stół jest najwazniejszy. Po drugie...

Dziś w nowszych kościołach ołtarz jest zasadniczo jeden. Jednak w wielu, zwłaszcza starszych kościołach, jest więcej różnych ołtarzy i ołtarzyków, usytuowanych często nawet w osobnych kaplicach. Bez wchodzenia w szczegóły procesu, który do tego doprowadził można powiedzieć, że związane to było głównie z praktyką tzw. Mszy prywatnych: ksiądz wychodził do takiego ołtarza sprawować Mszę, a wokół niego gromadziła się grupa ludzi, którzy chcieli w niej uczestniczyć, co nie przeszkadzało innej grupie gromadzić się przy księdzu, sprawującym Mszę przy innym ołtarzu. Niestety, praktyka ta nie sprzyja rozumieniu tego, czym ołtarz i czym Msza. Nie widać, że ołtarz jest miejscem zgromadzenia na liturgii (przypomnijmy - z grecka „dzieło ludu”) całej wspólnoty lokalnego Kościoła. A Msza staje się sprawą bardziej prywatną, w najlepszym wypadku pobożnych grup wiernych. Z racji usytuowania ołtarza pod ścianą, a nie na środku,  zmienia się też wymowa teologiczna Mszy: wierni gromadzą się pod przewodnictwem pasterza,  który prowadzi ich do Jezusa uobecniającego się na ołtarzu. Bo kapłan stoi przecież ustawiony plecami do ludu. Wtedy nawet zrozumiałe, jeśli nad ołtarzem jest zaraz tabernakulum. A to nie tak. Msza to nie (prywatna) modlitwa do Jezusa, do którego pośrednikiem jest kapłan, ale to uwielbienie Boga Ojca. W Eucharystii cały Kościół „przez Chrystusa z Chrystusem i w Chrystusie”, w jedności Ducha Świętego wielbi Boga Ojca. Tak, bo –  jak już wspomniałem – Msza jest uobecnieniem ofiary Chrystusa. Stąd jest zarówno źródłem – źródłem wszelkich łask jakie otrzymujemy, jak i szczytem – najlepszym wielbieniem Ojca.  Liturgiści powiedzieliby, że widać tu tzw. nurt zstępujący w liturgii – od Boga przez Chrystusa do człowieka płynące łaski – i nurt wstępujący – od człowieka przez Chrystusa do Ojca płynące uwielbienie....

Czyli – podsumujmy– ołtarz to stół, wokół którego zgromadzony jest Kościół czerpiący z ofiary Chrystusa i uwielbiający Ojca. Spróbujmy jednak w symbolikę ołtarza wejść głębiej.

Dla składania Bogu ofiar

By zrozumieć wymowę symboliki ołtarza warto zajrzeć do Starego Testamentu. W historii biblijnej zmieniały się zasady dotyczące miejsc ich stawiania, materiały z których je budowano, ale ich istota zawsze była taka sama: był to rodzaj platformy, przywodzącej na myśl stół czy palenisko, na którym składano Bogu ofiary. Najczęściej krwawe, ze zwierząt, ale nie tylko. Ołtarz usytuowany był zawsze nieco wyżej niż otoczenie, patrzyło się nań w górę. Czyli albo stał na pagórku (w czasach, gdy nie było zakazu budowania ołtarzy poza świątynią jerozolimską) albo stawiało się go na czymś w rodzaju postumentu. Było to obrazowe przypomnienie, że ofiarę składa się temu, który mieszka „wyżej”, w niebie. Rzadko, ale bywał też nazywany „stołem Boga”. Stąd też, jako miejsce, na którym składało się Bogu ofiarę a ten ją przyjmował, uważane było za w pewien sposób święte. Wymownym tego przykładem są słowa Jezusa, który piętnując postawę faryzeuszy dotyczącą składania przysiąg powiedział między innymi:

Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę?

Ołtarz uświęcający ofiarę...

Stół bardzo niezwykły

W Nowym Przymierzu, w Kościele, ołtarz przywodzi jednak na myśl przede wszystkim stół Ostatniej Wieczerzy. Nie ma już przecież żadnych ofiar, prócz tej jednej doskonałej i wystarczającej raz na zawsze ofiary Chrystusa na krzyżu. Więc i ołtarz niepotrzebny. A więc stół i nic więcej? No nie do końca.

Jednym z wielu, ale chyba teologicznie najciekawszym, jest spojrzenia na stół do sprawowania Eucharystii jako na...krzyż. To wcale nie absurdalne. Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy ustanowił przecież pamiątkę swojej śmierci i zmartwychwstania. Na krzyżu ta ofiara dokonała się w sposób krwawy. Na stole, gdy leżące na nim chleb i wino stają się wydanymi dla naszego zbawiania Ciałem i Krwią Chrystusa, w sposób bezkrwawy. Można powiedzieć, że Jezusowe „to czyńcie na moją pamiątką” ciągle sprawia, że ten zwyczajny stół Ostatniej Wieczerzy, staje się poniekąd krzyżem; czyli – tak właśnie! – ołtarzem, na którym ofiarę Bogu Ojcu z samego siebie złożył Chrystus;  „ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” – jak tłumaczył autor Listu do Hebrajczyków. Jest więc ów stół naprawdę ołtarzem; ołtarzem uobecniającej się w sposób bezkrwawy ofiary Chrystusa.

Ołtarz Chrystusem

Trudno dociec dlaczego już po pierwszych wiekach prześladowań ten zwyczajny stół coraz częściej bywa zastępowany w powstających wtedy kościołach trwałym, na stałe osadzonym stołem kamiennym. Chodziło o teologię Eucharystii, o to przejście stół – krzyż – ołtarz? Raczej nie. A może o pokazanie fundamentalnego znaczenia Eucharystii, która jest kamieniem węgielnym jednoczącym budowlę, jaką jest Kościół?  To zdecydowanie bardziej prawdopodobne. Albo może głównie to nawiązanie do sprawowania w katakumbach Eucharystii na grobach męczenników? A może o te i kilka jeszcze innych powodów naraz? W każdym razie faktem jest, że juz wtedy zaczął się utrwalać zwyczaj budowania w kościołach ołtarzy z kamienia. To zaś przełożyło się na skojarzenie, że jak ów ołtarz jest kamieniem węgielnym, fundamentem  wspólnoty Kościoła, tak i jest nią też Chrystus, parę razy na kartach Nowego Testamentu tak zresztą nazwany. Tą drogą doszło zapewne do traktowania ołtarza zarówno w teologii jak i liturgii jako znaku Chrystusa: kapłan na początku Mszy całuje ołtarz, niejako wita się z nim, a służba liturgiczna oddaje mu głęboki pokłon (czyli pochylając nie tylko głowę, ale tułów). A w jednej z prefacji wielkanocnych słyszymy słowa, że Chrystus „stał się Kapłanem, Ołtarzem i Barankiem ofiarnym”. Pierwsze i trzecie są oczywiste, ale to drugie, jak widać, wymaga większych wyjaśnień.

Jest w tym wszystkim oczywiście coś więcej niż tylko skojarzenie „poprzez kamień”. Ofiara Jezusa dokonała się oczywiście na drzewie krzyża. Stąd krzyż można potraktować jak ołtarz. Ale gdy się zastanowić, to  krzyż jest tylko czymś zewnętrznym. Tę ofiarę posłuszeństwa Ojcu aż do śmierci Jezus podjął najpierw w sobie samym;  sam podjął decyzję, by siebie ofiarować. To czyni Go więc poniekąd faktycznie ołtarzem, nie tylko kapłanem, który ofiarę złożył i sama ofiarą za nasze grzechy.

Miejsce na ołtarz

Trzeba tu jeszcze koniecznie wspomnieć, że w dawnych kościołach (mowa o czasach po prześladowaniach w pierwszych wiekach) nie umieszczano ołtarza w apsydzie, zamykającej główną nawę. Tam znajdowało się miejsce przewodniczenia. Ołtarz zaś stawiano bardziej z przodu , tak, że widoczny był zarówno z nawy głównej, jak i poprzecznej (transeptu). Zgromadzony Kościół niejako otaczał wtedy ołtarz. Czego śladem jest "omnes circumstantes" ("wszystkich stojących dokoła") w Kanonie Rzymskim. Podobnie robi się i dziś w wielu nowych kościołach. Ma to swoją ważną wymowę. Po pierwsze, przez symbolikę ołtarza jako znaku Chrystusa przypomina, że Kościół to wspólnota gromadząca się wokół Chrystusa. Po drugie, bardziej wyraźne, że Kościół to wspólnota gromadząca się na Eucharystii; to ona jest tym, co sprawia, że Kościół jest, istnieje. Tak, Eucharystia – jak już wcześniej napisałem  – jest źródłem Kościoła. Bez niej Kościoła nie ma. Ważny przyczynek do dyskusji o tym, jak zapewnić wiernym dostęp do Łamania Chleba. Czyli do tego, by byli Kościołem nie tylko przez chrzest, ale dzięki ciągłemu gromadzeniu się na Eucharystii.

-------------------------
Jeśli czegoś Ci tu brakowało, dopisz sam

 


Wszystkie odcinku cyklu znajdziesz po adresem: https://liturgia.wiara.pl/wyszukaj/tag/9208.ZNAKI

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

« » Styczeń 2022
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Reklama

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama