Wzrastanie do miłości przez krzyż

Gdy przychodziły trudne doświadczenia, kłopoty i krzyże buntowałam się, zadawałam BOGU pytania dlaczego jest tak a nie inaczej, przecież się modlę, staram się być dobrą matką i żoną.

Życie każdego człowieka składa się z sytuacji radosnych oraz doświadczeń trudnych. Doświadczenia te raz wyciskają łzy innym razem wywołują bunt i bez pomocy BOŻEJ są nie do udźwignięcia. Obejmują wszystkich bez wyjątku, a od kiedy doświadczył ich BÓG – CZŁOWIEK mają postać krzyża.

Krzyż jest niewyrażalną przez ludzki język tajemnicą. Krzyż jest znakiem, który dziś jest niełatwo odczytać i zrozumieć. Potrzeba ogromnej mądrości, aby przyjąć radość płynącą z krzyża. Ta mądrość rodzi się z najtrudniejszego doświadczenia ludzkiego, jakim jest przeżycie cierpienia.

Tak też było i jest w moim życiu. Gdy przychodziły trudne doświadczenia, kłopoty i krzyże buntowałam się, zadawałam BOGU pytania dlaczego jest tak a nie inaczej, przecież się modlę, staram się być dobrą matką i żoną. Nie rozumiałam tego wszystkiego, w mojej głowie krążyły myśli, że BÓG mnie opuścił, że mnie nie kocha, i często w myślach mówiłam „Jezu, przecież Ty cierpiałeś trzy dni a ja cierpię już tyle lat”.

W tych troskach, kłopotach i krzyżach codziennego życia była i zawsze wspierała mnie MATKA NAJŚWIĘTSZA. Chociaż w tym codziennym zabieganiu przy tylu różnych obowiązkach tego nie zauważałam, jednak ONA była przy mnie.

7 lat temu (w 2003 roku) wskazała mi drogę, że mam przyjść do NIEJ do Sanktuarium w Niechobrzu, Odczytałam to jako JEJ Macierzyńską troskę o mnie i moją rodzinę. Za dwa miesiące już uczestniczyłam w rekolekcjach KRUCJATY WYZWOLENIA CZŁOWIEKA, gdzie ofiarowałam krucjatę w intencji męża. Wcześniej przez 5 lat przychodziłam do MARYI uczestnicząc w pieszej pielgrzymce do Dębowca.

Od tego momentu zaczął się czas mojego wzrastania, pragnienia przybliżania się do BOGA. BÓG stawiał ludzi na mojej drodze. Tak też było ze wstąpieniem do Wspólnoty Żywej Drogi Krzyżowej przy Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej. Znajoma zaproponowała mi żebym została jej członkiem. Ja bez wahania zdecydowałam się. Od najmłodszych lat uczestniczyłam w nabożeństwach Drogi Krzyżowej w wielkim poście. Później chodziłam na to nabożeństwo z dziećmi.

I właśnie chcę się zatrzymać w tym momencie na tym nabożeństwie. Chociaż uczestniczyłam w nim z wielką pobożnością, to nie umiałam modlić się sercem, pragnęłam być blisko Jezusa ale coś mnie od NIEGO odgradzało. Dopiero wstąpienie do Wspólnoty i codzienna modlitwa Stacjami Drogi Krzyżowej, zagłębianie się w niej oraz uczestniczenie w nabożeństwach Drogi Krzyżowej oraz rekolekcjach Żywej Drogi Krzyżowej, pomogło mi krok po kroku rozumieć sedno tego Nabożeństwa. Ukochałam JEZUSA UKRZYŻOWANEGO całym sercem. Dowodem tego jest to, że JEZUS trzy razy dał mi odczuć JEGO szczególną Miłość płynącą z KRZYŻA, że mnie kocha i jest ze mną. Ja swoje cierpienie oddałam JEMU. Modląc się pragnę być blisko NIEGO, prosząc GO, aby objął mnie SWOIMI RAMIONAMI i przytulił moje i moich bliskich poranione serca do JEGO PRZEBITEGO SERCA i uleczył je, aby zapanowała miłość.

Chcę dodać, że zawsze uważałam się za cierpiętnicę. Nie przyjmowałam cierpienia, buntowałam się, bo nie rozumiałam jego sensu. W czasie rekolekcji w 2008 roku podczas konferencji, które prowadzili: O. Artur, O. Wiktor i siostra Wiktoria, na temat cierpienia, zrozumiałam jego sens. Tak jak to jest w jednej z pieśni „każde cierpienie ma sens, prowadzi do pełni życia”. Wierzę, że te wszystkie cierpienia i krzyże, których doświadczyłam i doświadczam, nie pójdą na marne lecz na CHWAŁĘ BOŻĄ I BÓG ROZLEJE ZDROJE ŁASK, bo BÓG ma swój czas a nie tak jak my chcemy. Chcę dodać, że gdy było i jest mi ciężko, to biorę Krzyż i tulę go do siebie. Często trzymając go w dłoni przesypiałam z nim całą noc nie wypuszczając z ręki. Noszę go przy sobie. Dziś uczę się cierpienie przyjmować jako słodkie, a jarzmo staje się lekkie.

Dziś moja wiara staje się coraz silniejsza, bo wszystko, wszystkim przebaczyłam i przebaczam, prosząc JEZUSA, aby i mi przebaczył wszystkie moje grzechy. Oddałam całą siebie i moją rodzinę JEZUSOWI i ufam JEGO MIŁOSIERDZIU bez granic. Często modlę się słowami „oddaję Ci moją wolę niech Twoja Wola działa przeze mnie i niech Twoja Wola się wypełni w moim życiu” oraz „JEZU przymnóż mi wiary”.

JEZU UFAM TOBIE

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Pobieranie... Pobieranie...
« » Październik 2020
N P W Ś C P S
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
Pobieranie... Pobieranie...