Przestraszyć się Boga. Tego, że jest inny niż myśleliśmy. Że nie przystaje do naszych wyobrażeń. Że jest zawsze większy. Zawsze bardziej, głębiej. A potem rozpoznać Go po głosie. Usłyszeć: „Nie bój się”. Doświadczyć, że Jego obecność jest trzeźwiąca, nadziejorodna.
W pewnym sensie nie da się o tym opowiedzieć, trzeba przeżyć na własnej skórze. Strach przed Bogiem znika, gdy rozpoznajemy Go w Jezusie. Zaś rozpoznajemy Go po niczym innym jak po tym, jak nas traktuje, w tej najbliższej z możliwych więzi, relacji stworzenie–Stwórca, ja–Ty.
Ja pokażę. Ale co? Wielkie dzieła to raczej nie wynik ludzkiego wysiłku, ale Bożej laski.
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.
Dodaj swój komentarz »